W odpowiedzi arcykatolickiemu Janowi F. Libickiemu. Ale wcześniej kilka spraw o które arcyniezależny senator nigdy nie zapyta

Rys. Rafał Zawistowski, AGITACJA
Rys. Rafał Zawistowski, AGITACJA

Arcykatolicki i arcyniezależny, dziś w PO - wcześniej w PiS, senator Jan Filip Libicki zadał Piotrowi Zarembie pytanie:

Czy i w jaki sposób PiS wspiera finansowo, z należnych mu publicznych dotacji partyjnych, takie organy niezależnego dziennikarstwa jak URze i portal Wpolityce.pl?

Zdaniem pana posła jest to zapewne pytanie odważne, a że chyba żywcem przepisane ze wstępniaków propagandowych uprawianych na łamach hojnie finansowanej reklamami rządowymi "Wyborczej", to zapewne przypadek. Ale bez obaw - na to arcyodważne pytanie panu arcykatolickiemu posłowi odpowiem. Ale najpierw wymienię kilka spraw o które arcyniezależny pan senator nigdy nie zapyta - choć byłoby mu, jako członkowi partii władzy, łatwo. Oto one:

- Czym kieruje się minister kultury Bogdan Zdrojewski przekazując w różnej formie i w różny sposób co najmniej ok. 3-4 milionów złotych w minionej kadencji na skrajnie lewicową, drukującą Lenina, "Krytykę Polityczną"?

- Czym kierowały się władze Warszawy przekazując tejże "Krytyce" ekskluzywny lokal w centrum Warszawy?

- Czym kierowało się ministerstwo kultury powierzając 48-letniemu Jakubowi Władysławowi Wojewódzkiemu organizację ekskluzywnego koncertu na rozpoczęcie prezydencji w Unii Europejskiej? Temu samemu Wojewódzkiemu, którego wkład w kulturę narodową polega na wsadzaniu flag narodowych w psie kupy.

- Ile w sumie publicznych pieniędzy płynie każdego roku do "Gazety Wyborczej"?

- Kto stoi za głośnymi transakcjami przejęcia w ostatnich kilkunastu miesiącach co najmniej trzech tytułów prasowych krytycznych wobec władzy a kupionych przez ludzi, którzy tak wielkich pieniędzy sami mieć nie mogli?

Można by mnożyć i wyliczać naprawdę ważne pytania na które dzielny senator Libicki mógłby poszukać odpowiedzi. Bo sprowadzają się one do pytania w jakim stopniu (bo, że w ogóle, nie ma wątpliwości) obecna władza, formacja posła Libickiego finansuje media antychrześcijańskie, promujące jakąś nową rewolucję, wyszydzające na każdym kroku katolicyzm, tak drogi posłowi Libickiemu? No, ale Libicki wie czym to grozi, ile mógłby stracić. W żenujący więc sposób bierze na celownik te nieliczne media, które naciskowi władzy się nie poddają. Naprawdę żenujące.

A teraz obiecana odpowiedź:

- O sprzedający się doskonale "Uważam Rze" musi pan senator zapytać pana Grzegorza Hajdarowicza, obecnego właściciela wydawcy tytułu. Wizja wsparcia ze strony PiS zapewne go ucieszy choć i zdziwi, znany jest bowiem raczej z dobrych kontaktów z władzą.

- Co do wPolityce.pl to proponuję wykonanie małego równania: niech pan zapyta te media z których nas wyrzucano z powodów politycznych, ile nam (Karnowski Jacek, Karnowski Michał, Piotr Zaremba) zapłaciły w ramach ostatnich pensji? Wyjdzie odpowiedź. To z tych pieniędzy powstał portal. A z czego jest finansowany? Z zysków ze sklepu portalowego, z pozyskiwanych na zasadach powszechnie obowiązujących reklam i z pasji ludzi, którzy pracują w nim za darmo. O czym wielokrotnie pisaliśmy.

Libicki pewnie czytał i wie, ale partia władzy każe, to insynuuje. Nie po raz pierwszy. Cóż, każdy sam pisze o sobie w przyszłości wspomnienie. Ale udawanie odważnego przy wykonywaniu brudnych zleceń władzy - ohydne.

Autor

Wspieraj uczciwe, wolne, polskie media. Subskrybuj! Wspieraj uczciwe, wolne, polskie media. Subskrybuj! Wspieraj uczciwe, wolne, polskie media. Subskrybuj!
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...