Burza poskutkowała. „Korekta” listy leków refundowanych, czyli minister Arłukowicz się tłumaczy i wycofuje

Fot. PAP  / Jacek Turyczk
Fot. PAP / Jacek Turyczk

Bartosz Arłukowicz właśnie teraz czuje, co znaczy gorące krzesło szefa resortu zdrowia. Sympatyczny i dobrze wypadający w mediach polityk po raz pierwszy znalazł się pod takim ostrzałem. I, jak widać, strzały były celne i bolesne.

Minister nie potrafił wytłumaczyć, dlaczego nie mógł dzisiejszych zmian wprowadzić na listę przed tygodniem. W czasie konferencji prasowej dobrych kilkanaście razy zapewniał, że negocjacje ws. listy leków refundowanych trwały do końca i trwać jeszcze będą. Wielokrotnie podkreślał, że proces wprowadzania ustawy nie jest łatwy. Zapewniał oczywiście, że jego podstawowym celem jest nowoczesność metod leczenia i bezpieczeństwo pacjentów:

My, lekarze, ale przede wszystkim my pacjenci, mamy wszyscy tego świadomość, że postęp jest nierozłączny z medycyną. Postęp i nowoczesność to koło zamachowe medycyny.

(…)

To jedna z najważniejszych ustaw, jakie przyjmujemy w ostatnich latach. Wprowadza elementarny porządek w sektorze leków i refundacji. Gwarantuje dostęp do nowoczesnego i skutecznego leczenia dla wszystkich pacjentów, dla wszystkich Polaków, a nie tylko tych, których na to stać.

(…)

Sednem tej ustawy nie jest szukanie oszczędności. Celem tej ustawy jest szukanie dostępu do nowoczesności, do postępu, do nowoczesnych metod leczenia. Tylko zmieniając stary system, można budować nowy.

(…)

To swojego rodzaju konstytucja polityki lekowej w Polsce.

Po kilkudniowej burzy w tej konstytucji zaszły spore zmiany – najczęściej dotyczące tych leków, o których mówiły wszystkie media.

I tak Arłukowicz ogłosił, że paski cukrzycowe będą dostępne w opłacie ryczałtowej 3,20. Podobnie jeśli chodzi o lek zapobiegający zakażeniom ludzi po przeszczepach, leki przeciwbólowe stosowane w chorobach nowotworowych w formie plastrów „we wszystkich typach nowotworów, we wszystkich dawkach i etapach w cenie ryczałtowej”, dwa leki uśmierzające ból w chorobach nowotworów (w aerozolu i w formie tabletki policzkowej), lek łagodzący neutropenię, leki leczące astmę u dzieci, a także schizofrenię.

Szczegółów na razie nie znamy, bo minister nie chciał wymieniać nazw leków. Wolał mówić o substancjach czynnych, na bazie których zbudowane są leki. Tyle, że pacjentów niestety bardziej interesuje konkretny lek i jego cena, a mniej polityka lekowa – nawet w swej idei najuczciwsza – z punktu widzenia państwa.

Spośród 38 typów insulin dostępnych na rynku, w 32 przypadkach cena dla pacjenta spadła. Systemowy spadek cen insuliny następuje i to jestem w stanie udowodnić. I na tym m.in. polega zmiana tej ustawy.

- powiedział minister. Lecz systemowy spadek cen nie oznacza niższych opłat dla pacjentów, bo ci często korzystają z promocji, które pod nową ustawą znikną.

Albo profesjonalizujemy rynek albo szukamy promocji, Ja jestem zwolennikiem profesjonalizacji rynku

- stwierdził Arłukowicz. Można się jednak obawiać, że tego systemowego entuzjazmu nie podzielają pacjenci, którzy liczą każdy grosz przy okienku w aptece.

Minister rozwiał też wątpliwości w sprawie korzystania z wypisanych już recept i wygląda na to, że kolejki w aptekach będą do soboty jeszcze dłuższe

Jeśli pacjent ma wypisaną receptą przed 1 stycznia, nie traci ona wartości merytorycznej. Zostanie zrealizowana wg nowego systemu refundacji, który jest dla pacjenta tańszy o 10 proc.

Według statystyki systemowej oczywiście… Arłukowicz tłumaczył, że „trudno przez kilkadziesiąt dni utrzymać skuteczny podwójny system refundacji”.

Ustawa wchodzi, żeby pacjenci mieli leki tańsze, nowocześniejsze i w łatwiejszym dostępie.

To samo – zdaje się – przyświecało ministerstwu przed zeszłotygodniową publikacją listy leków. Na razie cel nie został osiągnięty.

znp

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...