By wytrwali do końca... "Europejscy namiestnicy i królowie zaczynają niekiedy czerpać z inspiracji antycznego neronizmu"

Po zamachu na kościół w Nigerii. Fot. PAP / EPA
Po zamachu na kościół w Nigerii. Fot. PAP / EPA

Także współcześni europejscy namiestnicy i królowie zaczynają niekiedy czerpać z inspiracji antycznego neronizmu. Nie można im łatwo na to pozwolić.

Dziś drugi dzień świąt Bożego Narodzenia. Święto świętego Szczepana. W stosownej do dnia Ewangelii czytamy między innymi:

Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić. Gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.

Paradoksalnie dziś – chyba z równą co wtedy intensywnością – wyznawcy Chrystusa, z powodu wyznawanej w Niego wiary, ciągani są przed współczesnych namiestników i królów. Za swoją, trwającą do końca wierność, nierzadko płacą najwyższą cenę. I przykładów na taką sytuację nie trzeba wcale daleko szukać. Wystarczy sięgnąć do wczorajszych serwisów informacyjnych. Na czołowym miejscu podawanych wiadomości króluje informacja o zamachu bombowym w Nigerii. Zamachu dokonanym w kościele, na zbierających się na Pasterkę chrześcijanach. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta i przerażająca zarazem. Bo według ich muzułmańskich współobywateli Nigeria ma być krajem całkowicie islamskim.

My dziś nie ponosimy takiego ryzyka. Wyznawanie wiary – choć czasem trudne, budzące zdziwienie i politowanie – nie wiąże się, z całą pewnością w Polsce, z koniecznością złożenia ofiary najwyższej. Tym bardziej jednak, mamy obowiązek wspierania tych, którzy ofiarę taką składać muszą. Wyrazem takowego wsparcia ze strony parlamentarzystów jest zaś działanie na rzecz stałego dyplomatycznego nacisku na rządy tych państw, które niechęć do chrześcijaństwa wpisały do kanonów swej bieżącej polityki.

Już w minionej kadencji parlamentarnej czyniliśmy takie wysiłki. To wtedy powołaliśmy Parlamentarny Zespół do spraw Przeciwdziałania Dyskryminacji i Prześladowaniom Chrześcijan na Świecie. W ostatnią środę, 21 grudnia, udało się go reaktywować. Jest dla mnie prawdziwym zaszczytem, że znów mogę pokierować jego pracami. Chęć wspólnej pracy na rzecz tej sprawy wyraziło 13 parlamentarzystów (7 z PO, 3 z PiS – w tym wiceprzewodniczący Zespołu, senator Robert Mamontow, 1 z PSL, 1 ze Sprawiedliwej Polski i jeden z SLD).

Jak w tej kadencji będzie wyglądała nasza praca? Po części wyniknie ona ze współpracy z wypróbowanymi już w poprzedniej kadencji naszymi przyjaciółmi – ekspertami, takimi jak jak katolicka Fundacja Pomoc Kościołowi w Potrzebie, kierowana przez ks. Waldemara Cisło czy Stowarzyszenie Głos Prześladowanych Chrześcijan, prowadzone przez pastora Macieja Wilkosza. Z pewnością chcielibyśmy wrócić do niezakończonych w poprzedniej kadencji spraw. Należy do nich choćby spotkanie z ambasadorami Turcji czy Kosowa. Będziemy chcieli też zwrócić baczniejszą uwagę na przypadki europejskiej chrystianofobii. Okazuje się bowiem – co jest niestety ponurą konstatacją – że także współcześni europejscy namiestnicy i królowie zaczynają niekiedy czerpać z inspiracji antycznego neronizmu. Nie można im łatwo na to pozwolić. Trzeba bronić i tych mieszkańców naszego kontynentu, których to zjawisko dotyka. Także w imię tego, by później nie musieć bronić siebie. I właśnie w imię owego chrystusowego wezwania, by wytrwać do końca. Mimo przeciwności.

 

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych