Nieźle wymyślone: by "uratować suwerenność", musimy ją najpierw oddać w ramach "ponownego zjednoczenia"

PAP/Bartłomiej Zborowski
PAP/Bartłomiej Zborowski

"Niezbędnym warunkiem polskiej suwerenności jest maksymalne bezpieczeństwo finansowe, nasze, całej Europy i strefy euro" - przekonywał w Sejmie premier Donald Tusk. Zaraz jednak dodawał, że strefę euro uratuje jedynie "ponowne zjednoczenie UE, gdzie każde z państw może mieć mniej prerogatyw". A więc by uratować suwerenność, musimy ją oddać w ramach "ponownego zjednoczenia".

Swoją drogą, patrząc na politykę zagraniczną rządu, samo mówienie o warunkach zachowania polskiej suwerenności jest dziwne. Któż bowiem może nam zagrażać? Rosjanie? Pokazali dobrą wolę w smoleńskim śledztwie. Niemcy? Jak wiadomo, niczego od nas nie chcą, a nadzwyczajną aktywność niemieckiej soft-power na ziemiach zachodnich i północnych widzą tylko obsesjonaci, MSZ jest w tej sprawie ślepe. A więc - w logice polityki zagranicznej Tuska - suwerenność nasza jest zabezpieczona samym tylko faktem, że my nic od nikogo nie chcemy, i nawet rurę można kłaść po torze dochodzenia do naszych portów. Jak kończą się takie złudzenia, wiemy.

Los euroentuzjastów jest jednak ciężki. Przecież tyle razy słyszeliśmy, że już tylko jeden traktat, jeden szczyt - i już przed nami zielone pastwiska. A tu premier mówi: "będziemy starali się uczynić Europę jako wspólnotę rządną". A więc dziś jest nierządna. To prawie jak los Syzyfa - pchamy kamień pod górę, a on ciągle spada i spada. Do tego rozwiązujemy problemy, które sami stworzyliśmy, jak choćby to nieszczęsne euro. Dobrze, że przynajmniej najważniejsi gracze są przyzwoicie opłacani, wiec cierpienie jest nieco mniejsze.

"Rządność" jest tak ważna, że szef MSZ pofatygował się do Berlina, by apelować do Niemiec o ponowne podjęcie historycznej roli dbania o "rządność" w Europie. Potem jednak na władze spadła fala krytyki, i teraz premier mówi: "będziemy się starali uniknąć sytuacji, w której, wobec bezsilności UE, tę wspólnotę zastąpiłby dyktat jednej, dwóch, trzech, czterech stolic". Jednej - ok (Berlin), dwóch - ok, ale już mniej (Berlin i Paryż), ale trzech i czterech to chyba nikt nie przewiduje. Więc chodzi po prostu o Berlin.

Premier może i będzie chciał się starać w dziedzinie zapobiegania dyktatowi, ale szans żadnych nie ma. I on, i my wiemy, że z drogi polityki satelickiej wobec Niemiec ta ekipa zawrócić już nie może. Zawrócić może tylko inna ekipa. Bo obecna - oddała się całkowicie, wyzbyła kart, a do tego, niestety, polubiła tę rolę "puppeta". Maska przyrosła do twarzy.

A jak chcemy zapobiec dyktatowi? Ano walcząc, by o losie strefy euro decydowali także ci, którzy nie mają euro. A nie było to łatwe, mówi premier, bo nikt nas za uszy nie ciągnął. Premier oczywiście niepotrzebnie się niepokoi: Warszawę Tuska zechcą zawsze, któż bowiem nie chciałby mieć w klasie takiego kolegi, co to zawsze poprosi nas, byśmy łaskawie wzięli władzę? (może premier znalazłby jakąś maleńką środkowo-europejską Nikaraguę, która i nam tak by kadziła?).

Ale sednem wystąpienia premiera było zdanie:

"Wydaje się bezdyskusyjne, że ratowanie strefy euro jest w bezpośrednim, oczywistym interesie strefy euro, ale jest także w interesie takich państw, jak Polska".

Ratowanie strefy euro ZA WSZELKĄ CENĘ jest na pewno w interesie tego rządu. Czy jednak jest w interesie Polski, zwłaszcza, jeśli ma być związane zarówno z wyrzeczeniem się sedna demokracji - spraw podatkowych - jak i z uznaniem przywództwa Niemiec? To już wątpliwe. Chyba, że - jak już pisałem - uznamy się wyłącznie za konsumentów, rezygnując z obywatelskości i narodowości.

Premier ocenił też, że każdy, kto sądzi, że Unia jest zbudowana na fundamentach nie do ruszenia, popełnia błąd. Zabawne "odkrycie" jak na historyka z wykształcenia.

PS. W trakcie debaty w Sejmie posłowie Ruchu Palikota mieli przyklejone do marynarek unijne flagi. Prawda, to że kwintesencja prowincjonalności AD 2011?

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych