Jutro w "Rzeczpospolitej" tekst Jarosława Makowskiego, szefa think tanku Platformy Obywatelskiej - już dziś wisi na stronie rp.pl. Redakcja wybrała z niego najbardziej charakterystyczny cytat. Oto on:

"Jak powinien wyglądać polski nowoczesny konserwatyzm? Tak jak w przypadku Davida Camerona popierającego małżeństwa gejowskie i prawo kobiet do aborcji".

Cały tekst utrzymany jest w tym duchu. Makowski to sprawny rzemieślnik pióra, więc wykłada swoje racje wprost i wyraziście. Jego jedynym mankamentem jest całkowita niezdolność zrozumienia tych, których krytykuje, ale też do których w jakiejś mierze apeluje. Dialog przypomina konwersację głuchoniemych.

Makowski zarzuca polskiej prawicy, że trzyma się kurczowo przeszłości. Nie bardzo jednak tłumaczy o co mu chodzi - o formę czy treść. Dowiadujemy się, że radził kilka lat temu polskiej lewicy aby nie pozostawiała prawicowcom monopolu na patriotyzm. I lewica ponoć się tym postulatem przejęła. Dlatego dzisiaj lewica modernizuje kraj, ale patriotycznie. A Makowski radzi z kolei aby prawica zamiast oglądać się w przeszłość, szła w jej ślady

Nie bardzo wiadomo, kogo Makowski ma na myśli pisząc "lewica". Wszak PO której think tankiem dziś kieruje, jest formalnie ciągle partią "prawicową", Z kolei swoje konkluzje o triumfie nowego zmodernizowanego patriotyzmu publicysta formułuje w chwili triumfów formacji i środowisk, które polskość traktują jako obciążenie - od Palikota po Gazetę Wyborczą. Gdzie tu to przyjęcie patriotyzmu?

Ale przyjmijmy nawet na potrzeby dyskusji, że to jest jakaś forma "patriotyzmu". To przecież nie znaczy, że inni nie powinni mieć prawa do obrony własnych, odrębnych poglądów: na Unię Europejską, na suwerenność. Makowskiemu może się to wydawać anachroniczne i absurdalne, ale w ostateczności jako - zakładam - demokrata - powinien akceptować przynajmniej wartość różnorodności, bo to ona gwarantuje realną dyskusję i realny wybór. Tymczasem  dla ideologa nowej Platformy pożądana dyskusja to rozmowa na tematy europejskie między Tuskiem, Millerem i Palikotem, gdzie nie ma realnych różnic lub są kosmetyczne. Tylko to upiorne polskie społeczenstwo ciągle nie chce wyglądać tak jak dawno już powinno. Nie chce być jednorodne w pozornej różnorodności.

To samo dotyczy innych sfer. Jarosław Makowski wypomina prawicy, że "czepia się Kościoła jak pijany płotu". Dla niego to wszystko jedynie sfera wyborów taktycznych. Nie przychodzi mu do głowy, że ludzie prawicy mogą mieć w tak fundamentalnych sprawach jest stosunek do aborcji, ale także do rodziny, narkotyków czy wychowania fundamentalnie inne zdanie niż obecnie dominujące - zwłaszcza w sferach, w których on sam się obraca. Przecież nawet jego własna partia, Platforma, przy stricte sondażowym nastawieniu jej lidera, nie odpowiada w pełni wyobrażeniom Makowskiego. Odsyłam do ostatnich głosowań w sprawie aborcji. Czy niedawny publicysta... "Tygodnika Powszechnego" naprawdę sądzi, że kilkudziesięciu posłów PO głosowało za całkowitym zakazem przerywania ciąży z powodu widzimisię? Dla błahych korzyści? Przeciwnie, mieli z tego powodu kłopoty, byli przedmiotem kampanii.

Nazywając Kaczyńskiego z właściwą sobie elegancją "kelnerem Rydzyka", Makowski przypomina liderowi PiS jego głośne deklaracje z powodu lat 90: ZChN to najlepsza droga do dechrystianizacji Polski. Żąda od niego przyznania, że dziś drogą do dechrystianizacji jest jego własna partia, czyli PiS.

Naturalnie polska prawica ma kłopot z językiem, ja sam uważam związki PiS z Radiem Maryja za zbyt ścisłe i jednostronne. Ale to kwestia bardziej taktyki niż czegokolwiek innego. Przecież prezes PC krytykując na początku lat 90. ZChN, nie proponował w zamian prawicy wyrzekającej się obrony życia czy rodziny. Sam głosował w 1993 roku za ustawą antyaborcyjną. Jeśli droga do dechrystianizacji wiedzie przez obecny program PiS to znaczy, że to co proponuje Makowski jako alternatywę jest pozorną wiernością chrześcijaństwu. On mówi i prawicy i Kościołowi: zgódźcie się na zwarty pakiet naszego programu, który dla prawdziwego chrześcijanina jest antycywilizacją, a my w zamian nie będziemy z wami walczyć. W takim "konsensusie" nie zmieści się nawet Gowin. Nazywany niedawno przez Żakowskiego kołtunem - za swój wyważony pogląd w sprawie In vitro.

Możliwe, że ten pogląd jako trudniejszy dla wyborcy dziś, jutro będzie przegrywać. Ale to nie znaczy, że nie jest słuszny i prawomocny.

Szef platformerskiego think tanku przedstawia własne propozycje. Tu pojawia się Anglia:

"Jak może wyglądać „nowoczesny konserwatyzm”? Za przykład – pod pewnym względami - mogą służyć brytyjscy torysi. I sam premier David Cameron, który dla naszej prawicy, wetując brukselski szczyt Unii w imię tzw. brytyjskiej racji stanu, stał się bohaterem.

A co ze światopoglądem Camerona? Czy i tu może on dla rodzimych konserwatystów robić za guru?

Ponad miesiąc temu, podczas przemówienia na kongresie partyjnym, Cameron podkreślił, że jego partia wspiera małżeństwa tej samej płci:

„Nie popieram małżeństw gejowskich, pomimo  że jestem konserwatystą. Popieram małżeństwa gejowskie, ponieważ jestem konserwatystą”.

Sala powitała ten komunikat aplauzem.

Co więcej, kilka tygodni temu Ruth Davidson, toryska, lesbijka i kick bokserka, została nową liderką Szkockiej Partii Konserwatywnej. Cameron popierał ją osobiście; ma być powiewem świeżego powietrza w szkockiej odnodze partii. Wymieniać dalej? Cameron jest zwolennikiem „zielonej polityki”, i – co dla rodzimych konserwatystów, a nawet dla dużej części liberałów jest nie do przyjęcia – popiera opcję „pro-choice”, czyli prawo kobiet do aborcji.

O ile w Polsce taki zestaw poglądów jest zarezerwowany dla postępowców, o tyle w Wielkiej Brytanii bywa on także podzielany przez konserwatystów. Istnieje bowiem coś, co można nazwać „liberalno-demokratycznym konsensusem”, który przez swoją oczywistość i korzyści płynące dla ludzi podzielany jest przez polityków niezależnie od ich afiliacji partyjnych. Wczoraj były to przekonania dotyczące wolności osobistej, prawa własności czy praw wyborczych. Dziś są to parytety, związki partnerskie czy postawa proekologiczna.

Czy rodzima prawica spod znaku PiS odważy się dokonać przełomowej metamorfozy politycznej? Zmierzyć się także ze sprawami, które są ważne dla milionów Polaków, a do tej pory były żywiołem postępowców? Gdyby tak się stało, niewątpliwie prawica przyłożyłaby rękę do budowy bardziej przyzwoitego społeczeństwa. Czy jednak wtedy nie przestałaby być prawicą? Nie sądzę. Tak samo jak torysi w Wielkiej Brytanii nie przestali być konserwatystami".

Tyle Makowski. Cenię Camerona za wiele elementów jego polityki, ale przykro mi to  akurat nie jest konserwatyzm. Premier w kwestiach obyczajowych i światopoglądowych przyjął program lewicy. Może go sobie ozdabiać dowolnymi deklaracjami. Tak zwany "liberalno-demokratyczny konsensus" sprowadza się do uznania poglądów lewicowych za ogólnonarodowe i jedynie obowiązujące.

Makowski dokonuje prostego zabiegu. Wytycza granicę poglądów dopuszczalnych. Mówiąc de facto: tylko jeśli upodobnicie się do nas, będziecie mogli istnieć jako siła poważna, nie budząca poczucia obciachu, w pełni prawomocna.

Jako człowiek Krytyki Politycznej redaktor Makowski skolonizował już Platformę Obywatelską. Teraz  bierze się za kolonizowanie PiS. Mam nadzieję, że bez powodzenia.