Kamery na usługach.

Komu służą telewizje, z TVP na czele? Wszystko jest raczej jasne. Byle jakie zgromadzenie, byle jaka awantura, byle co, byle o czym, a obecność kamer i mikrofonów zapewniona. Zgromadzenia patriotyczne omijane są przez ponoć polskie telewizje z daleka. Chyba, że z góry wiadomo o szykujących się kontrmanifestantach, a więc i szykujących się burdach.

Próżno było szukać dziś jakiejś kamery w Katedrze Wawelskiej, miejscu dla Polaków dostojnym i świętym, podczas nabożeństwa upamiętniającego ofiary tragedii smoleńskiej, z parą prezydencką na czele. Nie było też potrzeby pokazania na ekranach późniejszego, patriotycznego zgromadzenia przed Krzyżem Katyńskim. Po co zawracać ludziom głowę takimi nic nieznaczącymi spotkaniami. Popisy Tuska w Brukseli, to coś zupełnie innego. Albo jakiegoś błazna z Biłgoraja upudrowanego na polityka. Dziesiąty dzień każdego miesiąca powinien być wreszcie zapomniany, chyba że w kontekście bójek i przepychanek. Oto cel nadrzędny.

I przy okazji – dopiero teraz dotarła do mnie wiadomość o upomnieniu dla pani dyrektor szkoły w Marcinkowicach za udział uczniów w odsłonięciu tablicy pamiątkowej ku czci zmarłego tragicznie prezydenta Lecha Kaczyńskiego z małżonką i pozostałych ofiar tragedii. Małopolski kurator zganił dyrektor za łączenie dydaktyki z polityką, bo na uroczystość przyjechał Jarosław Kaczyński. A kto miał przyjechać, jak nie brat śp. Lecha Kaczyńskiego? Putin z Niesiołowskim? Panie kuratorze, w czyim imieniu robi pan z siebie pośmiewisko? Nie wstyd Panu? Ja w każdym razie za Pana się wstydzę, bo z Pana żaden kurator, tylko malutki partyjniak!