Kiedy widzę na portalu niezalezna.pl tytuł „Marta Kaczyńska zaprasza na Marsz Niepodległości” jest mi smutno. To zaproszenie nie dotyczy 11 listopada 2011 i organizowanego przez narodowców Marszu Niepodległości. Dotyczy marszu 13 grudnia 2011 organizowanego przez PiS, a więc zupełnie innego wydarzenia.

PiS postanowił w sposób niebywale bezczelny podpiąć się pod sukces Marszu Niepodległości - inicjatywę całkowicie oddolną, ponadpartyjną - i  ogłosił swój Marsz Niepodległości i Solidarności. Pisałem na portalu wPolityce.pl o tym, że Marsz Niepodległości próbują zawłaszczyć, a to Prezydent, a to Kongres Nowej Prawicy, a niektórzy publicyści chcieli z Marszu zrobić mainstreamowe wydarzenie w którym nie będzie miejsca dla ONR. Nie spodziewałem się jednak, że ideę Marszu zagarnie pod siebie tak szybko i bezceremonialnie prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Jak widać doraźny interes polityczny jest ważniejszy niż choćby nawet zwykła ludzka przyzwoitość . Smuci mnie jednak, kiedy w tej medialnej i partyjnej manipulacji PiS-u, bierze udział wydawnictwo, które można było cenić właśnie za to, że nie ulegało partyjnym manipulacjom. Że będąc politycznie ukierunkowane wyznaczało jednak własną drogę, wskazywało inne ścieżki, często pod prąd, wbrew nawet stanowisku największej partii opozycyjnej. Smuci, że tak łatwo Gazeta Polska dała się ograć prezesowi PiS. Bo w tym zagraniu nie o interes Polski chodzi tylko o to, aby pokazać, że nie ma innej prawicy w Polsce. Nie ma inaczej myślących na prawo, jak tylko tak jak myśli prezes PiS.

Ale kiszka. Są tacy. Są tacy, którzy w roku 2003 nie poszli głosować w referendum akcesyjnym, aby właśnie nie pozbawiać Polski suwerenności i niepodległości. Co wówczas zrobił PiS? PiS zrobił wszystko co było tylko możliwe, aby Polska do Unii weszła. Na początek Kongres PiS poparł przed referendum wejście Polski do Unii Europejskiej. Z badań jednej z pracowni wynikało, że jeżeli referendum będzie trwało dwa dni to frekwencja będzie co najmniej o 8% wyższa, i wtedy przekroczy z pewnością wymagany próg 50%. W związku z tym Platforma Obywatelska wystąpiła z projektem referendum dwudniowego. Co wtedy zrobił PiS? PiS poparł ten pomysł Platformy, aby referendum trwało dwa dni, mimo że było to już jawne naginanie demokracji (a propos, ktoś niedawno, jakaś partia była przeciwko dwudniowym wyborom, ciekawe dlaczego). Jakie były ostatecznie wyniki? W dwudniowym referendum wzięło udział… 58,85%. „Co najmniej” dzięki PiS okazało się możliwe do uzyskania.

Kolejnym krokiem do wepchnięcia nas głębiej w łapy Unii był Traktat Lizboński. Traktat Lizboński mógł być w Polsce ratyfikowany albo przez parlament, albo na drodze referendum. Gdyby Sejm wybrał tę drugą drogę to prawdopodobnie nie byłby ratyfikowany ze względu na spodziewaną zbyt niską frekwencję. I dlatego tym razem nikt już nie kombinował z dwudniowym referendum. Nie można było Traktatu zostawić w niepewnych rękach ludu. Uchwałą Sejmu 28 lutego 2008 r. postanowiono, aby to Sejm ustawą zdecydował o losach Traktatu. Jarosław Kaczyński - podobnie jak cała Platforma i LiD, i jak większość PSL - był za takim właśnie rozwiązaniem.

Traktat Lizboński został ustawą przyjęty przez Sejm 1 kwietnia 2008 r. Większość posłów PiS głosowało „za”. Niedawno „renegat” Kurski przypomniał jak właśnie przy okazji Traktatu Lizbońskiego łamane były sumienia posłów PiS. On sam wstrzymał się od głosu. Z tandemu Ziobro-Kurski tylko ten drugi dał się złamać. Jarosław Kaczyński również głosował „za”. Prezydent Lech Kaczyński ustawę podpisał już 9 kwietnia 2008 r. A 10 października 2008 r. Traktat ratyfikował.

Dziś Jarosław Kaczyński staje na czele Marszu Niepodległości i Solidarności, po tym jak były minister jego rządu,  zapowiedział, że chętnie odda kolejny kawałek naszej suwerenności. Ale dlaczego na datę marszu Jarosław Kaczyński wybrał 13 grudnia? No to już proste i łatwe do rozszyfrowania, kiedy spojrzymy na wcześniejsze działania szefa PiS w sprawach naszej integracji z UE. To bowiem 13 grudnia 2007 roku został podpisany Traktat Lizboński, który czekał potem tylko aż wszystkie kraje członkowskie go ratyfikują. 13 grudnia Jarosław Kaczyński będzie więc świętował 4. rocznicę podpisania tego jakże ważnego dokumentu.