Agnostyk Zybertowicz uważa, że postawienie na Chrystusa jest bardziej prawomocne niż postawienie na jakikolwiek gadżet kultury masowej

Fot. youtube.pl
Fot. youtube.pl

Prof. Andrzej Zybertowicz, socjolog z UMK w Toruniu, były doradca premiera Jarosława Kaczyńskiego i prezydenta Lecha Kaczyńskiego ds. bezpieczeństwa państwa, wygłosił w czwartek w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Rzeszowskiego wykład na temat tajnych służb. Rozprawił się z mitami na ich temat, mówił o faktach. Jednak ciekawsze, moim zdaniem, były – już podczas serii pytań do profesora - rozważania na kanwie zdania, które wypowiedział kard. Józef Ratzinger (dzisiejszy papież Benedykt XVI) 31 grudnia 1979 r.: “Wyznawca chrześcijaństwa jest prostym człowiekiem. Biskupi powinni bronić wiary tych prostych ludzi przed potęgą intelektualistów” .

Zdaniem Zybertowicza, warto zastanowić się, czy spostrzeżenie Ratzingera nie można per analogiam odnieść do sytuacji polskości. “Czy nie jest tak, że najpewniejszy depozyt polskości jest w sercach prostych ludzi – stwierdził socjolog. - I że zadaniem tych inteligentów, humanistów, którzy czują się związani z polskością, jest bronić umysłów prostych ludzi przed potęgą marketingu, propagandy, internetu, reklamy itd. Jeśli inteligenci tego zadania nie wykonają, to ten depozyt może nie być ocalony”.

Nie wszyscy słuchacze wykładu dali się przekonać, że “ratunkiem jest prostaczek”, choć byli i tacy, którzy ripostowali, że nie chodzi tu o prostactwo, tylko o prostotę. Zybertowicz bronił słuszności poglądu Ratzingera. Być może, zdaniem socjologa, istota rzeczy polega na tym, że “w czasach zamętu to prostaczkowie, jako mniej otwarci na nowinki intelektualne, trudniej poddają się manipulacji”.

Tu mała dygresja w formie rodzinnej anegdoty. Jestem spokrewniony z Kazimierzem Dejmkiem, reżyserem słynnych “Dziadów”, których zdjęcie stało się zapalnikiem wydarzeń marcowych w 1968 r. (moja babcia i jego ojciec byli rodzeństwem).  To było końcem lat 40. lub początkiem 50. Słynny później reżyser przeżywał okres fascynacji Stalinem. Przyjechał wtedy do Zakopanego, do swojej ciotki Julii Konopackiej. I nic, tylko w kółko wychwalał Stalina. Jak wielokrotnie opowiadał mi mój ojciec,  ciotka w końcu nie wytrzymała i powiedziała: „wiesz co, Kaziu, nie obraź się, ale ten twój Stalin to jest takie samo g… jak i ty”. Kto się nie dał zmanipulować? Prosta góralka czy intelektualista in spe?

Wracając do Zybertowicza: odpowiadając na jedno z pytań z sali, podjął wątek roli katolicyzmu i Kościoła dla polskości. Powiedział: “Można być dobrym Polakiem nie będąc katolikiem, sam jestem agnostykiem. Można być dobrym Polakiem, nie będąc osobą wierzącą. Można być dobrym Polakiem mając poglądy lewicowe, prawicowe lub nie mając wyrobionego zdania w tej materii. Ale nie można być dobrym Polakiem nie doceniając  kulturowej roli Kościoła katolickiego w dziejach Polski, nie rozumiejąc tego, że Kościół jest w pewnym sensie kośćcem polskości, kulturowym i organizacyjnym”.

Zybertowicz przytoczył też genialne, jego zdaniem, hasło reklamowe koncernu Pepsi-Cola: “Bądź sobą, wybierz pepsi”. Odnosząc się do niego, stwierdził, że “ istnieje oferta kulturowa, która trwa od co najmniej 2 tys. lat. Która ma wiele słabości, wiele dziur, wiele potężnych grzechów na sumieniu. Ale to instytucja, której wartość czas odcedził. O wiele bardziej jest więc prawomocne hasło >>bądź sobą, wybierz Chrystusa<<, niż >>bądź sobą i wybierz dowolny gadżet kultury masowej<<.

Święta prawda. Bez względu na to, co się wydaje bezkrytycznym chwalcom popkultury i celebryctwa.

Komentarze

Liczba komentarzy: 0