11 listopada okiem policjantów. "Tekst ten piszę pod wpływem lektury Internetowego Forum Policyjnego"

PAP
PAP

Tekst ten piszę pod wpływem lektury Internetowego Forum Policyjnego (www.ifp.pl), na którym mogłem zobaczyć, jak wyglądała manifestacja 11 listopada oczami funkcjonariuszy Policji z całego kraju. Zdania, jak to na każdym forum internetowym, są podzielone. Pozwolę sobie jednak zsyntetyzować kilka, moim zdaniem, bardzo interesujących obserwacji.

Część funkcjonariuszy dość logicznie wskazuje, że do zamieszek doszło przede wszystkim z powodu głupiej lub celowo złej decyzji Hanny Gronkiewicz – Waltz, wydającej zgodę na organizację zarówno Marszu Niepodległości, jak i Kolorowej Niepodległej nie tylko w swojej bezpośredniej bliskości, ale w sposób, w którym druga z imprez w oczywisty sposób uniemożliwi przeprowadzenie pierwszej. Od siebie dodam, że podnoszony przez p. Waltz argument, że Urząd Miasta nie może zabronić żadnej imprezy jest nieprawdziwy, jako że dopiero co z tępym uporem za pomocą Straży Miejskiej zwalczał „Solidarnych 2010” pikietujących Pałac Prezydencki.

Dochodzimy tu więc do kwestii uznaniowości zarówno w obszarze wydawania pozwoleń administracyjnych, jak i ich egzekwowania. Policjanci słusznie zwracają uwagę, że z przyczyn, których mogą się tylko domyślać, Policja zamiast zepchnąć na bok grupę kilkuset czy nawet  kilku tysięcy lewaków, postanowiła jednak wymusić zmianę trasy Marszu Niepodległości, w którym uczestniczyło przynajmniej kilkanaście do kilkudziesięciu tysięcy ludzi. Co więcej, podawane przez megafon komunikaty (często ze sobą sprzeczne) Policja próbowała egzekwować siłą od razu, tak jak gdyby kilkunastotysięczny tłum mógł np. wyjść z placu Konstytucji w dwie minuty, tym bardziej, że sama zagradzała mu część dróg ewakuacji.

Kolejną zagadką działania służb mundurowych jest to, jak „monitorowana od momentu przekroczenia granicy” grupa uzbrojonych niemieckich bandytów dotarła przez nikogo nie niepokojona do centrum Warszawy, a następnie w asyście Policji biegała po mieście, uniemożliwiając przeprowadzenie zatwierdzonych imprez i atakując pałkami losowo wybrane przez siebie osoby.

Policjanci zwrócili także uwagę, że niektóre z radiowozów i pojazdy TVN (swoją drogą, co na Marszu Niepodległości robiło m.in. TVN Meteo?) zaparkowano tak, jakby nie liczono się z tym, że mogą ucierpieć. W przypadku Policji taki brak zapobiegawczości jest poważnym zaniedbaniem. Zdaniem jednego z policjantów na forum, bezpośredniego uczestnika zdarzeń na pl. Na Rozdrożu, ekipa TVN nie posłuchała jego zaleceń co do przestawienia samochodu. Niedługo później wóz spłonął tam, gdzie go zaparkowano.

W dyskusji poruszono także wątek braku zdecydowanych działań wobec kilkusetosobowej (według szacunków obserwatorów) grupy atakującej czynnie Policję. Zamiast skupić się na ich szybkim unieszkodliwieniu i zatrzymaniu, funkcjonariusze biernie odbierali ciosy, byli obrzucani kamieniami. Zdaniem policjantów, świadczy to o wybitnej słabości dowodzenia i jest bardzo złym prognostykiem na bezpieczeństwo Euro 2012.

Ostatnim elementem, który chciałbym poruszyć w oparciu o lekturę policyjnego forum jest sprawa nagranego przez blogerów Nowego Ekranu funkcjonariusza po cywilu, który zaatakował i skatował jednego z uczestników Marszu. To w tej sprawie fundacja Wolność i Demokracja skierowała 11.11. doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez funkcjonariusza. Dodam, że wczoraj zwróciła się do naszej fundacji kolejna osoba w analogiczny sposób potraktowana przez Policję na Marszu: student, który opuszczając Marsz został uderzony pałką w potylicę, a leżąc na ziemi, skatowany. Obok niego bito w ten sam sposób przypadkową kobietę. Po pobiciu policjanci nie zatrzymali go, bo koniec końców nie mieli mu nic do zarzucenia! Jak rozumiem, rozładowali sobie tylko frustrację, bo ze względu na paraliż decyzyjny w innej części miasta ich koledzy musieli biernie dostawać od bandytów.

Tu forum policyjne nieco mnie przestraszyło. Okazuje się, że zdaniem wielu funkcjonariuszy, można sobie ot tak bić każdego młodego mężczyznę, który znajduje się pobliżu zdarzeń. Cytaty w stylu „niech sobie następnym razem ogląda imprezę w telewizji” czy „niech gra w warcaby zamiast szwendać się po mieście” dobrze obrazują mentalność części stróżów porządku. Były oczywiście głosy mówiące o tym, że funkcjonariusze bez mundurów, odznak, kamizelek nie mogą sobie po prostu katować obywateli, którzy wyglądają im na POTENCJALNYCH chuliganów, zanim ci nie złamią prawa, były to jednak głosy stosunkowo nieliczne.

Lektura prawie czterdziestu stron dyskusji fachowców na temat zdarzeń 11 listopada w Warszawie, skarg na bałagan w dowodzeniu, stary sprzęt, bezsilność, a także wyraźnej frustracji wynikającej z tego, że wielu z nich ryzykuje zdrowie i życie za pensję zbliżoną do minimalnej przekonuje, że problemu bezpieczeństwa na imprezach masowych nie zapewni zaostrzanie kolejnych przepisów, lecz dogłębna reforma Policji. Naszego bezpieczeństwa nie poprawi zaś na pewno wikłanie funkcjonariuszy w absurdalne pomysły polityczne Ratusza, rządu czy grup medialnych. Jak zauważył bowiem jeden z dyskutantów, Policja w Warszawie 11 listopada spełniała „funkcje niekonstytucyjno – polityczne – rozpędzenie legalnej demonstracji”.

Autor

2 audiobooki w prezencie! Sprawdź 2 audiobooki w prezencie! Sprawdź 2 audiobooki w prezencie! Sprawdź
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...