Zaremba: Mogą to zrobić. I pewnie zrobią. Ale zmiana prawa o zgromadzeniach będzie złą wiadomością dla demokracji

Marsz Niepodległości. Zdjęcie otrzymane od naszego czytelnika Pana Jędrzeja. Dziękujemy!
Marsz Niepodległości. Zdjęcie otrzymane od naszego czytelnika Pana Jędrzeja. Dziękujemy!

Trudno się zgodzić z Ewą Siedlecką, kiedy twierdzi w Wyborczej:

Wprowadzanie zmiany prawa pod wpływem chwili zawsze jest złem – najczęściej niekoniecznym.

To typowy dogmatyzm lewicowej ekspertki od prawa. Opatrzony na dokładkę sakramentalnym przykładem Norwegii, która nie chciała zaostrzyć prawa pod wpływem zbrodni Andersa Breivika.

Można nawet znaleźć konkretne przykłady z  najnowszej  historii Polski, kiedy reguła  Siedleckiej się nie sprawdzała. Przypomnijmy sobie połowę lat 90., kiedy Warszawę  nawiedziła plaga gangsterskich zamachów na restauracje. Było oczywiste, że prawo dziedziczone po PRL nie przystaje do nowych warunków, nowego typu przestępstw. Wprowadzenie do polskiego systemu prawnego policyjnej prowokacji  czy świadka koronnego posunęło polski wymiar sprawiedliwości o lata świetlne. Więc nie ma  żadnego „zawsze jest złem”. Nie zawsze.

Ale krytykując pomysł zaostrzenia prawa o zgromadzenia po ulicznych starciach 11 Listopada, publicystka Wyborczej ma zasadniczo rację. Są one albo niepotrzebne (gmina może już teraz odmówić dwóch demonstracji w tym samym miejscu), albo niebezpieczne. Wizja obciążania kosztami demonstracji organizatora to tak naprawdę, zwłaszcza w polskich warunkach, kres realnej wolności zgromadzeń. Można by w takim przypadku zrobić wszystko, łącznie z wpuszczeniem w tłum  prowokatorów. Trybunał Konstytucyjny już się zresztą na ten temat wypowiadał – uznając, że to przepis zbyt restrykcyjny.

Czy jednak prawo o zgromadzeniach nie zostanie zmienione? Mamy na ten temat dość stanowcze, choć zmienne zapowiedzi prezydenta. I bardziej miękkie premiera. Ale Donald Tusk zawsze jest w takich sytuacjach miękki: czyż nie wypowiadał się przeciw karaniu kibiców za antyrządowe okrzyki? A jednak kary były nakładane. Kontrowersyjne przepisy sprzeczne z wolnościami obywatelskimi bywały już przez tę ekipę wrzucane niejako z boku. Kluczową poprawkę ograniczającą prawo obywatela do informacji zaproponował w ostatniej chwili przed końcem kadencji  senator PO Marek Rocki.

Tym razem może to równie dobrze zrobić grupa posłów, senatorów jak i kancelaria prezydenta. A premier z pewnym zdziwieniem przychyli się. Naturalnie nie do wszystkich propozycji naraz: wystarczy jedna, dwie: na przykład odpowiedzialność finansową organizatorów i ograniczenia prawa do manifestacji wobec tych, którzy raz zostali uznanych za winnych.  Będzie jak znalazł w obliczu nadciągających społecznych niepokojów. A one nadchodzą, wynika to z nieoficjalnych wypowiedzi  nawet ministrów z Platformy.

Wspomniana już poprawka Rockiego to dobry test – pomimo dość powszechnej krytyki i to ze strony środowisk będących zapleczem PO, nic jej to nie zaszkodziło w wyborach. To ważna nauka dla Tuska – warto ryzykować. Wtedy też Ewa Siedlecka pisała słuszne komentarze, ale Wyborcza poparcia temu rządowi ostatecznie nie odmówiła. Wtedy problemem była społeczna obojętność. Teraz można się wręcz powoływać na emocje, nastroje przychylne zmianom. Sprzymierzeńcami będą inni dziennikarze reagujący na każdy kłopot żądaniem zmiany prawa. Znajdą się nawet przyjaźni prawnicy: były prezes Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stepień już poparł ideę.  Wizja ratowania Polski przed faszyzmem zamknie usta międzynarodowej opinii, a w każdym razie bardzo ją przytłumi.

Wszystko to można przedstawić jako skutek jednego wielkiego zbiegu okoliczności. Rzecz w tym, że w tym akurat przypadku trudno w taki zbiór przypadków uwierzyć, nawet biorąc poprawkę na zamęt związany z formowaniem staro-nowego rządu.

Naturalnie takie regulacje będą nadal zagrożone, choćby negatywnym werdyktem Trybunału. Ale Tusk niczego nie ryzykuje. A wprowadzenie takich przepisów choćby na rok, dwa to czysty zysk dla władzy, która już dziś jest kompletnie teflonowa.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych