Wehikuł czasu. "Trzynaście osób zatrzymanych, w tym wiceprzewodniczący NZS Krzysztof Kwiatkowski". Tak, ten Kwiatkowski

Grzegorz Schetyna i minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski, PAP
Grzegorz Schetyna i minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski, PAP

Trzynaście osób zatrzymanych, w tym wiceprzewodniczący Krajowej Komisji Koordynacyjnej Niezależnego Zrzeszenia Studentów – Krzysztof Kwiatkowski, pobici dziennikarze i rozbita legalna demonstracja NZS i Federacji Młodzieży Walczącej to najkrótsze podsumowanie l maja w Łodzi.

Jak zgodnie twierdzą obserwatorzy ta interwencja była jakby żywcem przeniesiona z najgorszych lat stanu wojennego. Niektórzy uważają , że jej brutalność to efekt obecności na pochodzie SdRP ministra Millera i przeświadczenia komunistów, że w „czerwonej Łodzi” nie może być manifestacji prawicowej młodzieży.

NZS i FMW zorganizowały l maja happening polityczny pod hasłem: „1 Maja na wesoło”. W programie przewidziano, m.in. licytację oryginalnych tablic PZPR i ZSMP, a także reaktywowanie stowarzyszenia „Polska Zjednoczona Partia Robotnicza”.

Pół godziny później w tym samym miejscu miał się rozpocząć wiec OPZZ i SdRP, na którym miano ujawnić listy poselskie łódzkich komunistów. Kiedy działacze NZS próbowali rozpocząć happening, licznie zgromadzona policja (ók.300 osób),wezwała do rozejścia się. W odpowiedzi Krzysztof Kwiatkowski w imieniu organizatorów przedstawił dokumenty, z których jednoznacznie wynikało, że zgromadzenie jest legalne, m.in. zawiadomienie o wiecu, które uprawamocniło się przed próbą cofnięcia zgody przez urząd miasta. Policjanci tego nie słuchali, podarli dokument potwierdzający zgłoszenie manifestacji i zaczęli spychać demonstrantów w boczną ulicę. Następnie z tłumu wyciągnięto liderów zgromadzenia. Na pierwszy ogień poszli: Krzysztof i Sebastian Kwiatkowscy, którzy duszeni i kopani przez policjantów zostali brutalnie zapakowani do radiowozów. – „W samochodzie usłyszałem od jednego z policjantów” – mówi Sebastian Kwiatkowski wiceprzewodniczący Łódzkiej Rady Koordynacyjnej NZS – że za chwilę „wybiję wam k... gnoje politykę z głowy”. Na prośby mojego brata o okazanie, przez niego numerów indentyfikacyjnych usłyszeliśmy: „ja ci k... dam blachę”. W tym czasie na placu następowały kolejne aresztowania – w sumie trzynaście osób.

Każdy kto próbował kontynuować happening był natychmiast zatrzymywany. W międzyczasie orkiestra obecna na placu grała hymn narodowy, a SdRP i OPZZ zaczynały swój wiec wyborczy. Nie wyłapani członkowie NZS i FMW rozwinęli niesione ze sobą transparenty z napisami „Pozdrawiamy towarzysza Stalina i Millera”, „Młodzież z partią, partia z narodem”. W trakcie gdy na placu przedstawiano listę kandydatów na posłów, przed komendą i w jej budynku bito zatrzymanych. „Pamiętam, że dostałem w twarz – następnie w tył głowy i jeszcze pałką szturmową po nogach! Krzyczałem, że jestem radnym i chroni mnie immunitet” – wspomina Krzysztof Kwiatkowski. „Nagle poczułem silne razy na plecach i pośladkach – to policjanci kopniakami i pięściami pomagali mi znaleźć drzwi do celi” – mówi Sebastian Kwiatkowski.

Wszystkich zatrzymanych stłoczono w małej celi, skąd kolejno wywoływano ich na przesłuchania, gdzie byli oskarżeni o „zakłócanie oficjalnych uroczystości” – „To chyba jakiś makabryczny żart” – żali się Tomasz Gula z NZS – „przecież na komendzie byliśmy 20 minut przed rozpoczęciem się imprezy komunistów”. Po kilku godzinach przesłuchanych wypuszczono co było wynikiem osobistych starań łódzkiego adwokata – mecenasa Marka Błaszkowskiego, który już wcześniej bronił łódzką prawicową młodzież w procesach politycznych. Wydawać by się mogło, że na oficjalny pochodzie w tym czasie zapanuje spokój. Jak płonne były to nadzieje, najlepiej mogli się o tym przekonać się dziennikarze zaatakowani na oczach ministra Millera przez krewkich sympatyków SLD: gazem łzawiącym, laskami, parasolami, pięściami i solą sypaną w oczy. Policja temu wszystkiemu przyglądała się biernie. Nie interweniowała również, gdy miotaczem gazu potraktowano Elizę Ciurę z FMW. Za to wszyscy zgromadzeni, mieli wątpliwą przyjemność wysłuchania lokalnego lidera SdRP, który „wzywał do zachowania kultury politycznej i gromił różnych pałkarzy i bojówkarzy za zakłócanie porządku”, i potępiał „plugawy, pełen nienawiści język prawicy”.

5 maja br. NZS i FMW złożyły do Prokuratury Rejonowej Łódź Śródmieście – Zawiadomienie o Przestępstwie, w którym m.in. czytamy: „...proszę Pana Prokuratora Rejonowego o wszczęcie postępowania przygotowawczego w trybie art.255 kpk. i przeprowadzenie wszelkich czynności wyjaśniających w trybie art. 261 kpk. w sprawie popełnienia w dniu l maja 1997 r. przestępstwa z art.246kk. przez urzędującego Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji dr Leszka Millera.”

Adam Świstak

Za: "Puls studenta" - nr 2-3, maj - czerwiec 1997

PS. dziękujemy naszemu czytelnikowi za nadesłanie powyższego tekstu.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych