Warzecha w "Fakcie": wyjaśnić rolę "Krytyki Politycznej" w sprowadzeniu brutalnych niemieckich zadymiarzy

Grupa lewaków, m.in. z Niemiec, przed siedzibą "Krytyki Politycznej". Fot. PAP
Grupa lewaków, m.in. z Niemiec, przed siedzibą "Krytyki Politycznej". Fot. PAP

Państwo po raz kolejny pokazało swoją słabość - tak komentuje na łamach "Faktu" wydarzenia z 11 listopada Łukasz Warzecha. I w kilku punktach podsumowuje co się stało:

Po pierwsze, stwierdza, od dawna było wiadomo, że agresywne lewactwo zamierza zablokować legalny Marsz Niepodległości:

I tak się stało. Dobrze byłoby, aby policja wyjasniła, czemu czemu nie odblokowała trasy. Czemu - zamiast wynieść blokujących z jezdni - chroniła ich, spychając uczestników Marszu?

 

Po drugie zdaniem Warzechy, wśród uczestników marszu znalazła się niewielka grupa chuliganów. Nikt nie może ich bronić, ale też nikt nie może przez ich pryzmat patrzec na kilkanaście tysięcy uczestników.

 

Po trzecie, wiele mediów kłamało o Marszu Niepodległości przez wydarzeniem i po nim:

Z patriotycznej inicjatywy usiłowano zrobić faszystowską imprezę, kłamiąc na temat jej przesłania i intencji organizatorów.

W rzeczywistości w Marszu szli głównie spokojni ludzie, często całymi rodzinami.

Po czwarte - podkreśla redaktor "Faktu" - trzeba odnotować, że z publicznych pieniędzy finansowana jest "Krytyka Polityczna":

Rola tej instytucji w sprowadzeniu do Polski niezwykle brutalnych niemieckich zadymiarzy powinna zostać wyjaśniona, a konsekwencje powinny objąć m.in. eksmisję z luksusowego lokalu przy Nowym Świecie, udostępnionego niemal za bezcen przez burmistrza Śródmieścia.

Po piąte, napisał Warzecha, po tygodniach szczucia przez "Wyborczą" nie mógł zabrać na marsz dziecka z obawy, że spotka go coś złego. Ale nie może to oznaczać, co sugeruje prezydent Komorowski, ograniczenia wolności zgromadzeń.

wu-ka, źródło: Fakt

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...