"Dzielni chłopcy w chustach pokazali czynem to, do czego Krytyka Polityczna nawoływała słowem: kazać faszystom wypie...ać z ulic tego miasta"

Fot. Jakub Szymczuk
Fot. Jakub Szymczuk

Dokładnie rok temu na łamach "Rzeczpospolitej" przestrzegałem przed radykalizującą się kawiarnianą lewicą, która otwarcie akceptuje i legitymizuje działania stosowane przez bojówki Antify.

Żeby nie być gołosłownym, przytoczę słowa Michała Sutowskiego, sekretarza „Krytyki Politycznej” wypowiedziane rok temu podczas debaty zatytułowanej „Co się wydarzyło 11 listopada?” w Nowym Wspaniałym Świecie :

(…) właśnie terror, to znaczy takie zjawiska jak wspomniane Czerwone Brygady czy Baader-Meinhof – to jest bardzo ważne zjawisko historyczne, które lewica musi przerobić intelektualnie i zrozumieć źródła klęski tych zjawisk, a nawet nie klęski, tylko pewnej przeciwskuteczności politycznej (...).

Wcześniej na portalu „Krytyki Politycznej” Sutowski tak komentował zajścia z udziałem Antify:

(…) dzielni i zdeterminowani chłopcy (a i dziewczyny się pojawiły) w chustach na twarzach byli gotowi pokazać czynem to, do czego Seweryn Blumsztajn, »Gazeta Wyborcza« i całe Porozumienie 11 Listopada, łącznie z »Krytyką Polityczną«, nawoływali słowem. Mówiąc kulturalnie – wyrazić zdecydowaną dezaprobatę dla rasizmu, narodowego radykalizmu i ksenofobii. Mówiąc językiem ulicznym i zrozumiałym dla przeciwnika: kazać faszystom wypierdalać z ulic tego miasta.

Podczas tegorocznego Święta Niepodległości polskich anarchistów przyjechali wesprzeć niemieccy koledzy. Policja oraz polskie służby musiały wiedzieć o tym, w jakim celu przyjeżdżają tu niemieckie bojówki. Ale nie zrobiły nic - literalnie nic - żeby uchronić prewencyjnie swoich obywateli przed agresją bandziorów zza Odry.

Grupki zamaskowanych, ubranych na czarno niemieckich "antyfaszystów" atakowały niewinnych ludzi, biorących udział w rekonstrukcji historycznej czy zwykłych przechodniów, którzy nieśli biało-czerwone flagi. Policja brutalnie wyłapywała ulicznych prowokatorów, przy okazji dostało się niewinnym przechodniom.

Niemieccy lewacy schronili się przed policją w - jak to ujął reporter "Faktów" - jednej z warszawskich kawiarni. Tak się jakoś dziwnie składa, że była to knajpa "Krytyki Politycznej". Potem najbardziej agresywni zostali odwiezieni na komisariat.

W tym samym czasie policja skrupulatnie legitymowała na drogach wjazdowych do Warszawy ludzi wybierających się na legalny Marsz Niepodległości. Niemieccy anarchiści przyjechali do Polski po to, aby "fizycznie eliminować skrajną prawicę", uzbrojeni w pałki i przygotowani na fizyczną konfrontację. Policja i polskie służby nie niepokoiły niemieckich bandziorów.

Antifa mówi otwarcie o swoich metodach i każdy kto ma dostęp do sieci może sobie poczytać o jej działalności na jej stronie internetowej. Za swój cel uważa „walkę o fizyczne i ideologiczne wyeliminowanie skrajnej prawicy”. Nie akceptuje żadnej współpracy z policją, służbami specjalnymi i partiami politycznymi. Zachodzę w głowę, jak w ogóle policja i ABW może tolerować istnienie takiej organizacji?

Rok temu pisałem m.in.:

Na naszych oczach kawiarniana lewica, która dotychczas zajmowała się pracą organiczną – wydawaniem książek, pisma, organizowaniem dyskusji, pokazów itd. oraz zakładaniem kolejnych klubów w całej Polsce – wkracza na drogę przemocy. „Krytyka Polityczna”, której redaktorzy i współpracownicy głoszą takie poglądy, powinna być od tej chwili traktowana jako potencjalne zagrożenie dla demokracji. Apologia przemocy, bezrefleksyjne i ahistoryczne podejście do fenomenu lewackiego terroryzmu powinny niepokoić. Nie można już udawać, że kawiarniana lewica jest niegroźna.

Naprawdę nie czuję żadnej satysfakcji z tego, że na moich oczach spełniają się moje obawy sprzed lat wobec "niewinnych" lewackich studencików zaczytujących się Marksem i Leninem. Nie da się już traktować "Krytyki Politycznej" w oderwaniu od tego, co robi Antifa. Kawiarniane dyskusje nad rewolucyjnym błyskiem w oku Lenina kończą się brutalną przemocą na ulicy. Trzeba być naprawdę pozbawionym elementarnej wiedzy na temat polskiej historii albo nazywać się Jacek Żakowski, żeby tego nie dostrzegać.


Podczas tegorocznego Święta Niepodległości polskich anarchistów przyjechali wesprzeć niemieccy koledzy. Policja oraz polskie służby musiały wiedzieć o tym, w jakim celu przyjeżdżają tu niemieckie bojówki. Ale nie zrobiły nic - literalnie nic - żeby uchronić swoich obywateli przed agresją bandziorów zza Odry. Grupki zamaskowanych, ubranych na czarno niemieckich "antyfaszystów" zaatakowały niewinnych ludzi, biorących udział w rekonstrukcji historycznej

Niemieckie bojówki w Warszawie:

 

Antifa i polska policja w akcji:

 

Na koniec oświadczenie "Krytyki Politycznej", które wyraźnie pokazuje, że polska kawiarniana lewica ma problem z alienacją. Od otaczającej ją rzeczywistości:

Kolorowa wygrała! Nad Polską w zimę wzeszła tęcza! Na Marszałkowskiej zebrało się kilka tysięcy ludzi, dla których tęcza i biało-czerwony pasują do siebie, a właściwym tłem dla naszego godła są roześmiane buzie.

Kolorowa Niepodległa zablokowała wyjście Marszu na Marszałkowską Tysiące ludzi posłuchały wspólnego wezwania: gdy masz do wyboru patriotyzm kroku marszowego lub patriotyzm kroku kapciowego, wyjdź na ulicę i wybierz ten trzeci: patriotyzm kroku tanecznego i zatańcz z nami na manifestacji Kolorowej Niepodległej! Pokazaliśmy, że potrafimy się cieszyć z niepodległości, patrzeć na siebie z wzajemnym szacunkiem i tolerancją. Nie wstydzimy się patosu, śpiewając chórem Warszawiankę.

Marsz Niepodległości przeszedł. Czy wygrał? Jeśli celem było upodobnienie się do szarańczy, to udało się. Patrząc na przystanki autobusowe i spalone wozy telewizji na placu Konstytucji, Wilczej, Marszałkowskiej i placu Na Rozdrożu nie można mieć wątpliwości, jakie owoce rodzi patriotyzm polskich narodowców. Zepsute. Nie tylko "lotne brygady" skrajnych prawicowych bojówek, ale i zwarta kolumna masakrowała wszystko na swojej drodze. Polska narodowców to pobojowisko.

I choć nie obyło się bez przesadnych reakcji na prowokacje nacjonalistów, to niepotrzebną gorączkę wokół "Nowego Wspaniałego Światu" udało się na szczęście rozładować bez strat. I podczas wolnościowej fiesty dać wybór obywatelom, którzy chcą aktywnie manifestować swoje przywiązanie do Polski dla każdego.

Raz to marsz,

Dwa to wojna polsko-polska,

Pluralizm zaczyna się na trzy!

Wszystkim uczestnikom i sojusznikom dziękujemy!

Organizatorzy Marszu Niepodległości odcinają się w swoim oświadczeniu od agresywnych zadymiarzy. "Krytyka Polityczna" rok temu chwaliła dzielnych kolegów i koleżanki z Antify. W tym roku w ogóle jakoś nie kwapi się  podziękowaniami. Ale schronienia w swojej knajpie im udzieliła. Pewnie niemieccy donatorzy to docenią. A co na to władze Warszawy?

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...