Zachęcamy do lektury ciekawej analizy powyborczej, która została pierwotnie opublikowana na stronie kulisykampanii.pl:

 

Oszołomiona 10-punktowym zwycięstwem Platforma u progu nowej kadencji stała się rodzimą wersją partii piwotalnej, która koalicję rządową może potencjalnie zawrzeć z dowolnym ugrupowaniem sejmowym, na czele którego nie stoi Jarosław Kaczyński. Rola hegemona Tuska wyraźnie cieszy, czego objawem „czołganie” Schetyny czy prztyczek w nos ludowców w postaci śniadania z Millerem. Czy jednak po analizie wyników wyborów PO rzeczywiście może spać spokojnie?

Przekonujące zwycięstwo PO nad PIS zaskoczyło wszystkich z dziennikarzami politycznymi na czele, którzy na tydzień przed głosowaniem projektowali ledwie 4-punktową wygraną partii Tuska. Także przepytywani przez Kulisy Kampanii tuż przed ciszą wyborczą ludzie mediów nie dawali PO szans na równie dobry rezultat jak w 2007 roku. Być może właśnie ta „powtórka z rozrywki” i identyczna jak poprzednio różnica PO-PIS sprawiła, że w powyborczej gorączce nie doceniono znaczenia paru istotnych informacji, które poznaliśmy w trakcie wieczoru wyborczego.

Na jeden z istotnych aspektów zwrócił uwagę Łukasz Mężyk w Magazynie „Polska The Times”. Już prawie co piąty tegoroczny wyborca nie pamięta czasów PRL, a w 2015 roku odsetek ten wzrośnie do prawie 25%. Co może oznaczać dla partii politycznych dokonująca się na naszych oczach wymiana pokoleniowa, widać już w szczegółowych rezultatach głosowania 9 października.

1. Nigdy dotąd w historii III RP różnice między preferencjami wyborczymi najmłodszych wyborców i seniorów nie były tak kolosalne. Sejm wybrany tylko przez wnuków, w którym 1/4 mandatów przypadłaby Ruchowi Palikota, z pewnością nie spodobałby się ich dziadkom. Gdyby skład izby niższej zależał tylko od seniorów, w ogóle nie pozwoliliby do niej wejść „winiarzowi z Biłgoraja” (4,9% głosów), jak jest on pieszczotliwie nazywany w prawicowych mediach.

2. Aż 1/3 elektoratu Ruchu Palikota – prawie 0.5 mln osób – mieści się w przedziale wiekowym 18-25 lat. Kolejne 430 tys. wyborców ma 25-39 lat – łącznie prawie 2/3 sympatyków Palikota to ludzie przed 40-tką, a raptem 12% zalicza się do pokolenia 60+ (w przypadku PIS – niemal 1/3). W rezultacie ewenementem jest, że najliczniejszą (25%) „grupą zawodową” pośród palikotowców są ‘uczniowie i studenci’, a nie jak w przypadku wszystkich pozostałych partii, w tym i PO, ‘emeryci i renciści’.

3. Pojawienie się na scenie politycznej Palikota zmieniło gwałtownie poparcie dla partii Tuska pośród najmłodszych Polaków względem poprzednich wyborów. Poparcie dla partii politycznych wśród wyborców 18-25 lat

 

4 lata temu m.in. masowe poparcie wyborców 18-25 lat przyniosło Tuskowi upragnione zwycięstwo. W tym roku wynik PO w tej kategorii wiekowej był aż o 22 (!) pkt proc. tj. o 40% niższy. Trudno to nazwać ewolucyjną zmianą, zwłaszcza że partia Kaczyńskiego utrzymała, a nawet poprawiła swój stan posiadania w tej grupie (gł. względem 2009).

4. Tak drastyczny spadek musiał znaleźć odzwierciedlenie w strukturze elektoratu PO – liczba najmłodszych spadła tu o połowę, proporcjonalnie nastąpił dwukrotny wzrost liczby seniorów. Obecnie aż 1/4 elektoratu PO liczy 60 i więcej lat, niewiele mniej niż w przypadku rzekomo „moherowego” PIS. Jak się wydaje to właśnie historyczne zwycięstwo PO nad PIS w kategorii 60+ zrekompensowało partii Tuska odpływ najmłodszych i umożliwiło utrzymanie wyniku wyborczego w ok. 40%. Jeszcze w 2007 seniorami rządził niepodzielnie Kaczyński (41 do 29%), w tym roku po raz pierwszy górą był Tusk (39.5 do 38%). Obie partie dotknął więc ten sam problem – starzenie się elektoratu i jego demograficzna „nieperspektywiczność”.

5. Kolejną zmianą jest dość zauważalny spadek odsetka osób z wykształceniem wyższym, którzy oddali głos na PO. Głównym odpowiedzialnym za ten stan rzeczy jest oczywiście Palikot, którego poparł co dziesiąty wyborca z dyplomem wyższej uczelni – „przypadkiem” taki sam, 10-punktowy spadek w tej kategorii zanotowała partia Tuska.

6. „Mesjasz lewicy” postawił sobie za cel „zmiażdżyć SLD” i „oskubać PO”. Zepchnięcie SLD na pozycję piątej siły politycznej nie zmienia faktu, że to dzięki 700 tys. wyborców PO z 2007 roku Palikot zajął w wyborach miejsce na podium. Gdyby elektorat ten zagłosował tak jak 4 lata temu, PO zdobyłaby w tym roku 44% głosów, a więc niemal tyle samo, ile w najlepszych dotąd dla tej partii wyborach do PE w 2009 (44,4%). Wejście Palikota do Sejmu (5,2%) stałoby wówczas pod dużym znakiem zapytania.

7. W elekcji 2015 roku do pozyskania będzie 1.7 miliona nowych wyborców. Wiele wskazuje na to, że umocni to głównie Palikota, który już teraz jest bezapelacyjnym liderem w kategorii wiekowej 14-17 lat. W młodzieżowych wyborach RP zdobył 36% głosów, a PO była dopiero trzecia (!) z poparciem 20%. Jest to o tyle szokujące, że jeszcze 4 lata temu ugrupowanie Tuska triumfowało z wynikiem 51%!

Gdyby te 1.7 mln młodzieży mogło głosować już w tegorocznych wyborach i ich sympatie pokryłyby się ze szkolnymi prawyborami, oznaczałoby to przy frekwencji podobnej dla ich niewiele starszych kolegów (18-24 lat – 47%) aż 814 tys. dodatkowych głosów. Z tej liczby 36% czyli 300 tys. głosów padłoby na Ruch Palikota, podwyższając wyborczy wynik tej partii z 10% do 11,7%. Takie symulacje to oczywiście political fiction, niemniej pokazują kierunek, w którym może przebiegać ewolucja zachowań wyborczych.

Rzeczywiście, wydaje się, że „to były ostatnie takie wybory”, cytując Ł. Mężyka. Ich wyniki powinny być sygnałem ostrzegawczym dla partii rządzącej, co brzmi nieco paradoksalnie, zważywszy na 40% poparcia po 4 latach niespecjalnie imponujących rządów. Diabeł tkwi jednak w szczegółach. Dla wchodzących na rynek wyborczy kolejnych roczników młodych Polaków atrakcyjniejsi od Gowina i Niesiołowskiego są Biedroń i Nowicka („skur..syni”, cytując zacnego katolickiego publicystę). Bardziej wiarygodny od Tuska wydaje się im sam Palikot – do niedawna ślubujący „tak mi dopomóż Bóg” sponsor ultraprawicowego tygodnika. Korekta kursu PO w lewo jest nieunikniona, jeśli partia ta chce zatrzymać odpływ najmłodszych, liberalnych światopoglądowo wyborców. Już w grudniu czeka Tuska pierwszy poważny sprawdzian, przed którym postawią go Palikot i „tęczowy Rysiek” – projekt ustawy SLD i RP o związkach partnerskich. Na fali wiosennej ofensywy transferowej premier zapowiedział, że projekt ten można „wziąć na tapetę jako jeden z pierwszych projektów w przyszłej kadencji”. Wyniki wyborów 9.X zmuszają asekuranckiego zwykle Tuska, by poświęcił więcej miejsca młodemu pokoleniu w swoim drugim już expose. Obrażanie młodych ludzi, tak jak uczynił to w kampanii jeden z działaczy PO, nazywając ich „kapryśnymi, interesownymi i mało stabilnymi politycznie” czy też czekanie aż „Palikot szybko się wyczerpie” (S. Nowak) to droga donikąd.

Pierwsze powyborcze sondaże, w tym te najbardziej miarodajne TNS OBOP, pokazują wzrost poparcia RP do 12-13%. Jeszcze we wrześniu Instytut Homo Homini szacował maksymalny pułap poparcia dla RP na 15%, a wyraźnie zafascynowany Palikotem prof. Czapiński obstawia, że osiągnięcie go zajmie mu „2 miesiące”. Pytanie na ile Palikot – polityczny samograj, jedyna gwiazda w drużynie, w której Biedroń czy Nowicka świecą światłem odbitym – będzie w stanie wykorzystać sprzyjające mu wiatry i sięgnąć po jeszcze więcej, pozostaje otwarte.

 

Bar, źródło: kulisykampanii.pl