Gdyby nie pomoc Leszka Millera, Grzegorz Napieralski zostałby podczas sobotniej rady krajowej SLD "rozjechany czołgiem" - ujawnia kulisy tego posiedzenia "Gazeta Wyborcza".
Zorientował się, że Napieralski wciąż ma w partii swoich ludzi, i jak nie rzuci go na pożarcie, to kupi te głosy. Ludzie Napieralskiego będą mu potrzebni, gdy będzie walczył o przywództwo w Sojuszu
- mówi anonimowy rozmówca "Gazety".
Polityk ten dodaje, że to właśnie były premier może wkrótce stanąć na czele SLD.
W jednym z wywiadów już sugerował, że zmieni zdanie, jak go aktyw poprosi. Ja nawet wiem, który to aktyw sie uda do niego z taką prośbą
- prognozuje.
Podkreśla on również, że Leszek Miller lubi powoływać się na przykład Konrada Adenauera, który został kanclerzem Niemiec w wieku 73 lat.
Miller jest świetnym politykiem i wie, że albo teraz albo nigdy. Że ma szanse zostać szefem partii, a potem może i wicepremierem
- zachwala go jeden z byłych członków gabinetu.
W sobotę Rada Krajowa SLD zdecydowała o zwołaniu konwencji partii, na której wybrany zostanie nowy przewodniczący Sojuszu. Obecny szef Grzegorz Napieralski ma tego dnia złożyć rezygnację. Osoba, która zostanie 10 grudnia nowym przewodniczącym ma jednak pełnić funkcję tylko do wiosny przyszłego roku, kiedy to odbędą się prawybory szefa Sojuszu. Wyłonionego w ten sposób lidera zatwierdzi następnie kongres SLD.
jm/PAP
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/121195-miller-uratowal-szefa-sld-bo-potrzebuje-poparcia-jego-ludzi-gdyby-nie-on-napieralski-zostalby-rozjechany-czolgiem
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.