Piotr Zaremba: wojna Millera z Palikotem. Możemy się spodziewać fajerwerków

PAP
PAP

Leszek Miller, nowy lider SLD, domaga się akcesu Polski do strefy euro. To zaskakująca deklaracja, skoro wszyscy od prawicowej opozycji poprzez kręgi rządowej po PSL uważają taką decyzję za sprzeczną z interesem naszej gospodarki, zagrażającą konkurencyjności polskiej gospodarki.

Miller ma jednak w tej sprawie jednego ważnego sojusznika - Gazetę Wyborczą. Ona także zaproponowała ostatnio szybki marsz ku euro. Jej argumentacja brzmi prosto: zwiększymy nasz wpływ na dyskusje wewnątrz UE. Za tym stanowiskiem stoi też ideologia. Kurs na szybką integrację europejską to ratowanie zagrożonego projektu. Wbrew obecnym realiom, które wykazały, że na przykład wprowadzanie euro w mniej do tego przygotowanych krajach przynosi opłakane skutki.

Dla Millera to druga inicjatywa po przedstawieniu projektu ustawy o związkach partnerskich. SLD rozpaczliwie walczy o życie w nieustającej konkurencji z Palikotem. Zaczęło się od absurdalnej dyskusji, w której każda ze stron przedstawiała drugą jako mniej wrażliwą społecznie, a bardziej liberalną. Na te przepychanki źle reaguje Wyborcza, która wzywa obie strony do zgody. Chyba będą te apele bezskuteczne: i Miller i Palikot to samce alfa. Na lewicy jest miejsce tylko dla jednego z nich jako niekwestionowanego przywódcy.

Równocześnie wbrew własnym zarzekaniom się Miller walczy też o pozycję lidera Sojuszu. Potrzebne mu są więc widowiskowe sukcesy, a w każdym razie nieustające przypominanie o sobie. Sukcesem było przyjęcie Millera przez Tuska. Dostał obietnicę przyznania małemu klubowi Sojuszu stanowiska wicemarszałka, został potraktowany jako poważny gracz. Apel w sprawie euro trudno już nazwać sukcesem. Ale pokazuje, jakich argumentów będzie używała lewica. Miller faktycznie jest mało wiarygodny w sporach społeczno-gospodarczych: można go przedstawiać jako człowieka, który zgubił wrażliwość społeczną we flirtach z biznesmenami. Za to integracja europejska i europejskość pozostają wciąż hasłem dla niego poręcznym. SLD może przypominać o swoich zasługach we wprowadzaniu Polski do Unii.

Paradoks polega jednak na tym, że w pierwszych latach po tym akcesie Leszek Miller występował jako gorliwy obrońca narodowego interesu broniący nicejskiego systemu liczenia głosów jako korzystniejszego dla Polski. Potem jego ugrupowanie dokonało gwałtownego zwrotu. Stało się zwolennikiem szybkiej i kompletnej integracji. Rzecz w tym, że dziś jest to stanowisko sprzeczne z naszym interesem ekonomicznym. Pytanie główne nie brzmi, czy Miller decyduje się na kolejne fajerwerki, a Palikot go przelicytuje, ale jak do tych pomysłów odniesie się rząd. Bo to jest poważny zawodnik.


Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych