Krytyka Polityczna analizuje porażkę SLD. Znów może wesprzeć lewicę, ale którą, tę Millera, czy Palikota? Obie konkurują o względy KP

fot. PAP
fot. PAP

Krytyka Polityczna w swoim najnowszym numerze publikuje serię wywiadów „O przyszłości lewicy po wyborach”. Rozmawiali o niej już z A. Smolarem, J. Palikotem, a także W. Cimoszewiczem, L. Millerem i B. Arłukowiczem.

A w wywiadzie Cezarego Michalskiego z nowym szefem klubu SLD pojawia się również temat odnowienia współpracy z Krytyka Polityczną.

 Dla mnie samego „Krytyka Polityczna” to byli przez długi czas tylko młodzi naiwni radykałowie. Ale widzę, że jeśli ktoś wykonywał intelektualną pracę polityczną na lewicowych zapleczu, to właśnie oni. Potencjału tego środowiska dziś już nie można pomijać ani lekceważyć. Tym bardziej, że SLD w ciągu ostatnich lat straciło zaplecze intelektualne, które kiedyś Sojusz posiadał. Więc jeśli można przerzucić jakąś nić porozumienia, trzeba to robić

- mówi Miller.

Cezary Michalski dociska:

„Krytyka Polityczna” ma akurat najwięcej zastrzeżeń wobec pana praktyki rządzenia. Wobec propozycji podatku liniowego, wobec fatalistycznej akceptacji różnych neoliberalnych dogmatów gospodarczych. Nawet kiedy Napieralski po program ekonomiczny lewicy poszedł w kampanii do Business Centre Club, szedł trochę pana śladem.

  Uważam, że lewica powinna ze środowiskami biznesowymi rozmawiać, ale to nie znaczy, że kiedy byłem liderem Sojuszu, one pisały nam program. A co do krytyki mojej praktyki rządzenia ze strony środowiska „Krytyki Politycznej”, to pamiętam, że uczestniczyłem na Rozbrat w dyskusji o Blairze i był tam Maciej Gdula z KP. Wydaje mi się, że jakaś możliwość zrozumienia się tam zarysowała. Nawet jeśli moje argumenty i racje nie są przez KP podzielane, to niech chociaż będą podzielane intencje. Jestem przez środowisko „Krytyki Politycznej” rozliczany jako człowiek, który nawrócił SLD na podatek liniowy. Tymczasem ja postulat podatku liniowego podałem pod dyskusję, ale go nie wprowadziłem

- odpowiada Miller.

 Ale zalotnie w stronę Krytyki Politycznej spogląda też Janusz Palikot.

 Gdyby przez ostatnie dwadzieścia lat jedyną lewicą tutaj było SLD, a nie „Krytyka Polityczna” czy Kongres Kobiet, to ja zupełnie nie miałbym się do czego odwołać. Bo SLD jednak zostawiło po sobie bardzo niewiele

 – mówi Cezaremu Michalskiemu Janusz Palikot.

 I dorzuca:

Zresztą ja właśnie dlatego zwracam się o pomoc do lewicowej i liberalnej inteligencji kształtowanej przez takie środowiska, jak „Krytyka Polityczna” czy Kongres Kobiet, bo ja chciałbym się z ich diagnozami, rozwiązaniami i propozycjami zapoznać. Wspólne działanie polityczne będzie oznaczało także negocjowania programu w każdym z obszarów, o których tu rozmawiamy. W tę polityczną szczelinę w prawicowej hegemonii, którą my wywalczyliśmy, musi teraz wejść całe lewicowe środowisko w Polsce, autentycznie lewicowe idee.

Najwidoczniej SLD i partia Palikota stoczą bój o Krytykę Polityczną. Bo przecież nie bez znaczenia dla decyzji wyborców był często podnoszony w stosunku do Sojuszu zarzut, że brak jej ideowości, lewicowego ducha, a w końcu zaplecza intelektualnego.

jm/info własna, "Krytyka Polityczna" 

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...