Od czasu gdy 5 października Bidzina (Boris) Ivaniszwili zapowiedział wejście do świata gruzińskiej polityki, świat ten właściwie zaczął się wokół niego kręcić.
Znacząca pozycja polityczna jawi się zwykle jako zwieńczenie długotrwałej wspinaczki po nierzadko krętych i stromych ścieżkach kariery, swego rodzaju ukoronowanie zaangażowania i pracy danego działacza. Czasami zdarza się, że ten czy ów kandydat zdoła jednak minąć chyłkiem kilka szczebli drabiny i bez zbędnej straty czasu zostanie ukoronowany stanowiskiem na szczycie, wypłynąwszy na falach rewolucji lub w innych równie radykalnych okolicznościach. Jeszcze inaczej z kolei kształtuje się obrót spraw, kiedy zainteresowany, nie mając politycznego dorobku, posiada ogromne pieniądze…
Od czasu gdy 5 października Bidzina (Boris) Ivaniszwili zapowiedział wejście do świata gruzińskiej polityki, świat ten właściwie zaczął się wokół niego kręcić. I tak w ciągu ostatnich dwóch tygodni nowy polityk przedstawił główne założenia programu partii, którą zamierza stworzyć, oraz przeprowadził szereg konsultacji i rozmów z ewentualnymi współpracownikami i partnerami. Ponadto poprzez oficjalne oświadczenia cytowane w gruzińskich mediach Ivaniszwili skrytykował, udzielił aprobaty (bądź rad) konkretnym osobom publicznym, w tym politykom, dziennikarzom, komentatorom i ekspertom, a jego nastoletni syn Bera (piosenkarz popowy) napisał dedykowany ojcowskiej decyzji o wejściu do polityki utwór „Georgian Dream”. W tym samym czasie różni przeciwnicy zdążyli zarzucić mu pozostawanie na służbie Rosji lub Europy i Stanów Zjednoczonych, stosowanie taktyki równej bolszewikom czy oskarżanego o autorytaryzm obecnego prezydenta Gruzji Michaela Saakaszwilego, zaś podlegający Ministerstwu Sprawiedliwości Urząd Stanu Cywilnego ogłosił, że Bidzina Ivaniszwili nie jest obywatelem Gruzji.
Zdaje się, że równie potężną wrzawę wzbudzają jedynie politycy toczący bój o najwyższe wygrane, a na wejście z podobnym rozmachem mogą sobie pozwolić tylko najwięksi. I coś w tym jest, bo Bidzina Ivaniszwili to niezaprzeczalny król gruzińskiej finansjery, najbogatszy człowiek w państwie z fortuną 5,5 miliardów dolarów według rankingu Forbes, a także największy filantrop powszechnie znany ze swojej rozległej działalności charytatywnej, nieposiadający co prawda jeszcze partii, ale już liczący się gracz polityczny przekonany o zwycięstwie w przyszłych wyborach parlamentarnych jesienią 2012 roku.
Zdaje się, że równie potężną wrzawę wzbudzają jedynie politycy toczący bój o najwyższe wygrane, a na wejście z podobnym rozmachem mogą sobie pozwolić tylko najwięksi. I coś w tym jest, bo Bidzina Ivaniszwili to niezaprzeczalny król gruzińskiej finansjery, najbogatszy człowiek w państwie z fortuną 5,5 miliardów dolarów według rankingu Forbes, a także największy filantrop powszechnie znany ze swojej rozległej działalności charytatywnej, nieposiadający co prawda jeszcze partii, ale już liczący się gracz polityczny przekonany o zwycięstwie w przyszłych wyborach parlamentarnych jesienią 2012 roku.
Deklaracje oraz zarzuty postawione przez Ivaniszwilego najwyraźniej zaszokowały środowisko polityków. Na kilka chwil zapanowała nerwowa cisza, w mediach pobrzmiewały co prawda wieści o tworzeniu politycznej drużyny gruzińskiego potentata, ale na właściwe komentarze trzeba było czekać. Jedyną osobą, która już 11 października potwierdziła przeprowadzenie rozmowy o przystąpieniu do przyszłej partii był krytyk rządu i komentator spraw gospodarczych Gia Khukhaszwili, który jednocześnie oświadczył, że nie skorzysta z propozycji, ponieważ w ogóle nie przewiduje czynnego udziału w polityce, a jedynie pełnienie funkcji eksperta. Tego samego dnia głos zabrała partia rządząca (Zjednoczony Ruch Narodowy). W pełnych dramatyzmu komentarzach kilku jej członków Ivaniszwili został nazwany marionetką Putina oraz oskarżony o chęć sprzedania ojczyzny. Jednocześnie działający przy Ministerstwie Sprawiedliwości Urząd Stanu Cywilnego ogłosił, że biznesmen stracił gruzińskie obywatelstwo automatycznie w wyniku przyjęcia w 2004 roku obywatelstwa francuskiego, co z kolei uniemożliwia mu założenie partii i start w wyborach. Na co zwróciła uwagę jedna z gazet, Urząd nie podał jednak informacji, kiedy wykonano procedurę cofnięcia obywatelstwa, a z dostępnych w internecie danych Rejestru Własności wynika, że ostatnią operację z użyciem gruzińskiego dowodu tożsamości Ivaniszwili wykonał… 27 września b.r.
Dzień później, 12 października Ivaniszwili przedstawił kolejne obszerne oświadczenie. Na siedemnastu stronach kierowanego do polityków, dziennikarzy i społeczeństwa listu otwartego miliarder w pierwszej kolejności zapewnił o swej uczciwości i odżegnał się od bycia rosyjskim agentem, jakim chcieliby go określić niektórzy politycy, oraz po raz kolejny zaznaczył, że postanowił wejść do polityki, ponieważ widzi upadek swojej ojczyzny, na co jako odpowiedzialny i świadomy obywatel nie może nie zareagować. Ivaniszwili jeszcze raz skrytykował i oskarżył partię rządzącą, a przede wszystkim prezydenta o nieuczciwość i zakłamanie prowadzące kraj w przepaść. Zaapelował do Saakaszwilego słowami:
„Misza, jesteś tym, który doszedł do władzy i obiecał Gruzji, że będziesz dążył do stania się Dawidem Budowniczym [Dawid Budowniczy to uważany za jednego z najwybitniejszych i największych władców Gruzji król, panujący na przełomie XI i XII wieku], ale ten czas minął i już bliżej ci do ery Breżniewa. Stop, Misza, stoisz na krawędzi przepaści, stop!”.
Ivaniszwili zwrócił się także bezpośrednio do ministra spraw wewnętrznych Vano Merabiszwilego, polecając mu, by ten poradził prezydentowi w porę zrezygnować, a w przypadku odmowy nie wahał się sam odstąpić od sprawowanego urzędu. Jednocześnie biznesmen wyraził swoje uznanie dla umiejętności Merabiszwilego oraz stwierdził, że stworzony przez niego świetnie zorganizowany system, gdyby wykluczyć z niego funkcje karne, mógłby stanowić duży pożytek dla społeczeństwa.
W swoim oświadczeniu z 12 października Ivaniszwili wymienił partie, z którymi nie widzi możliwości współpracy. Wśród nich znalazły się: ugrupowanie rządzące Zjednoczony Ruch Narodowy oraz inne uznane przez biznesmena za pseudoopozycyjne Chrześcijański Ruch Demokratyczny (Giorgi Targamadze), Partia Pracy (Szalwa Natelashvili), Partia Nowej Prawicy (Davit Gamkrelidze), Narodowa Partia Demokratyczna, Demokratyczna Partia Gruzji (Gia Tortladze) i Europejska Partia Demokratyczna (Paata Davitaia). Miliarder oświadczył równocześnie, że nie ma przeszkód, aby nawiązać współpracę z poszczególnymi działaczami wymienionych partii, jeśli będą oni gotowi na zmianę przekonań politycznych.
Z kolei jako siły polityczne, z którymi chciałby nawiązać partnerstwo, Ivaniszwili wymienił Republikańską Partię Gruzji (David Usupaszwili) i Wolnych Demokratów (Irakli Alasania). Kolejną kwestią, do której nawiązał nowy polityk, były media. Biznesmen zaoferował wsparcie finansowe dla niezależnych dziennikarzy oraz wyraził chęć zakupu telewizji Maestro za cenę trzykrotnie wyższą od rynkowej, zapewniając obecnemu właścicielowi możliwość dysponowania 50% czasu antenowego i obiecując zwrot po dwóch latach za symboliczną kwotę 1 lari. Ponadto Ivaniszwili oświadczył, że jego decyzja wejścia do polityki jest równoznaczna z dążeniem do objęcia wysokiego stanowiska rządowego, takiego jak przewodniczący parlamentu lub premier rządu, oraz że swą zapowiedź stworzenia partii, która zdobędzie większość w przyszłorocznych wyborach, traktuje jako zobowiązanie i obietnicę wobec społeczeństwa, które z pewnością wypełni.
Tym razem komentarze i reakcje pojawiły się dużo szybciej, a za nimi poszły także działania. Szefowie Republikanów i Wolnych Demokratów niemal od razu spotkali się z Ivaniszwilim w jego położonej na jednym ze wzgórz otaczających Tbilisi luksusowej rezydencji, gdzie rozpoczęli rozmowy na temat przyszłej współpracy. Właściciel Maestro zapowiedział rozważenie propozycji sprzedaży telewizji, a jeden z pracujących w niej dziennikarzy, twórca niegdyś niezwykle popularnej kreskówki politycznej „Dardubala”, Szalwa Ramiszwili, którego miliarder wezwał do stworzenia nowej karykatury na temat dzisiejszej sytuacji w kraju, także nie wykluczył możliwości spotkania z biznesmenem. Z ust przywódców partii określonych przez miliardera jako pseudoopozycyjne padły oskarżenia o najgorszy z możliwych sposób wejścia na arenę polityczną, polegający na oskarżaniu i osądzaniu niemal całego spektrum politycznego Gruzji wraz z mediami. Davit Gamkrelidze z Nowej Prawicy zarzucił Ivaniszwili stosowanie bolszewickich kryteriów w stylu: kto nie jest ze mną, jest przeciwko mnie i tym samym zapraszania ludzi na ulice, świadczącym z kolei o radykalizmie. Przywódca Chrześcijańskiego Ruchu Demokratów Giorgi Targamadze oskarżył miliardera o używanie metod identycznych z działaniami partii rządzącej i prezydenta, a przedstawiciel Partii Pracy Giorgi Gugava zaprosił go do publicznej debaty na temat finansowania represyjnej polityki Saakaszwilego.
17 października ukazał się pierwszy od 2005 roku wywiad z Ivaniszwilim, przeprowadzony przez Agencję Reutera. W rozmowie nowy polityk powtórzył główne punkty swoich dwóch oświadczeń, dodał, że ma nadzieję zaskoczyć Europę poziomem demokracji, jaki zostanie wkrótce osiągnięty w Gruzji. Ponadto miliarder szerzej odniósł się do kwestii Rosji, informując, że osiągnięcie zbieżności interesów będzie możliwe po podjęciu stosownych kroków. Ivaniszwili zauważył, że Rosja nie jest najgorszym przykładem niedemokratycznego państwa oraz że USA i Europa będą musiały znaleźć wspólny język z szykującym się do powrotu na prezydencki fotel Putinem. Miliarder wyraził także nadzieję na rozpoczęcie przez potężnego sąsiada walki z korupcją i wprowadzenie reform. W komentarzach partia rządząca nazwała Ivaniszwilego „putinowskim projektem”, trzy krajowe telewizje doniosły, że miliarder cieszy się z powrotu prezydenta Putina, a szef Partii Pracy, odbiegając od ogólnej tendencji, nazwał go drugim Sorosem (George Soros jest amerykańskim finansistą i filantropem, który miał finansować Rewolucję Róż). Dzień później media poinformowały o przejęciu przez stołeczną policję dużej kwoty gotówki oraz zatrzymaniu kilku pracowników należącego do Bidziny Ivaniszwilego Cartu Bank w związku z podejrzeniem prania brudnych pieniędzy. Biuro prasowe biznesmena, lider Wolnych Demokratów Irakli Alasania, a także przywódca Chrześcijańskiego Ruchu Demokratycznego Giorgi Targamadze ostro skrytykowali niniejsze wydarzenia, określając je jako bezpodstawny atak na miliardera. 20 października Ivaniszwili odbył znaczące spotkanie z zagranicznymi dyplomatami, podczas którego wyraził wdzięczność dla Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej za wspieranie Gruzji oraz zapewnił o pielęgnowaniu i pogłębianiu współpracy. Miliarder oświadczył także, że zdając sobie sprawę z wysokiej temperatury politycznej, która ogarnęła kraj po jego deklaracji wejścia do polityki, zrobi wszystko, by ją ustabilizować a władzę zdobędzie jedynie drogą wyborów.
Wszedłszy niemalże z dnia na dzień do wielkiej polityki, Bidzina Ivaniszwili, niczym doświadczony gracz, a może raczej zatroskany ojciec w oficjalnych wypowiedziach i w zaciszu swego domu wytyka palcami i głośno karci gruzińskie elity, jednocześnie zapraszając wszystkich gotowych do naprawy błędów i uczciwej pracy na rzecz dobra ojczyzny. Przekonany o słuszności swych racji w wyścigu o władzę, który w krótkim czasie nabrał nieznanego dotąd rozpędu, nowonarodzony polityk kroczy pewnie, przekonany o swym przyszłym zwycięstwie. Echa jego kroków rozbrzmiewają póki co głownie na gruzińskim podwórku, być może wkrótce jako o realnej alternatywie dla obecnej władzy będzie mówił o nich także świat. W tle zaś toczy się noszący znamiona absurdu spór o obywatelstwo miliardera, a od kilku dni także zamieszanie wywołane zarzutami oszustw finansowych dokonywanych w należącym do biznesmena szóstym co do wielkości komercyjnym banku w Gruzji.
Sylwia Skrzypczyk
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/120753-skrzypczyk-gruzinski-palikot-deklaracje-oraz-zarzuty-postawione-przez-ivaniszwilego-najwyrazniej-zaszokowaly-srodowisko-politykow
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.