Kim byłby dzisiaj ks. Jerzy Popiełuszko? "W III RP kontynuowałby walkę o prawdę, godność człowieka, wolność"

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

Mija 27-ma rocznica zabójstwa bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Ciągle jednak nie wiemy, jak naprawdę zginął ów kapłan męczennik:

http://wpolityce.pl/artykuly/16580-27-lat-po-porwaniu-ks-jerzego-popieluszki-wciaz-nie-znamy-prawdy-o-okolicznosciach-jego-meczenskiej-smierci

Poniżej także tekst duchownego, który prosił o zachowanie swojej anonimowości.


Wielu z nas pamięta ten dzień, 19 października 1984 r., gdy naszą Ojczyznę obiegła wiadomość o uprowadzeniu kapłana z warszawskiego, żoliborskiego kościoła św. Stanisława Kostki, duszpasterza robotników i stołecznej służby zdrowia. Pamiętamy wymodlone różańce w ciszy domów i w kościołach w intencji odnalezienia księdza. Ale on miał nie być odnaleziony. Pamiętamy radiowe i telewizyjne informacje, szyte grubymi nićmi zakłamanej, komunistycznej propagandy, o poszukiwaniach kapłana. Ale one były sfabrykowane przez aparat państwowy nieszczęsnego kraju nad Wisłą.

Pamiętamy ból w sercach, gdy świat obiegła informacja o odnalezieniu zmaltretowanego ciała. Ale dusza już była pewnie w niebie. Pamiętamy proces toruński. Ale podczas niego nie sądzono bandytów. Ile jeszcze kłamstw w sprawie tej zbrodni niemalże sprzed ćwierć wieku wytrzyma nasza pamięć. Ile jeszcze niedomówień, zastraszonych do dziś dnia świadków i pytań bez odpowiedzi?

Ks. Popiełuszko to sztandar tamtych dni. Ale przecież było ich więcej. W styczniu 1989 r. zamordowany został ks. Stefan Niedzielak - 75 letni herold prawdy katyńskiej, proboszcz parafii na warszawskich Powązkach. Dziewięć dni później ks. Stanisław Suchowolec, 31 letni kapłan, przyjaciel ks. Jerzego Popiełuszki, wikariusz na białostockich Dojlidach. Wreszcie w lipcu tego samego roku musiał zginąć 39  letni ks. Sylwester Zych, represjonowany przez wszystkie lata swej duszpasterskiej posługi kapłan diecezji warszawskiej. Wszystkie zbrodnie niewyjaśnione.

Wszyscy oni są symbolami ludzi niepokornych wobec dawnego reżimu; duchownych i tysięcy świeckich. Bestialstwo funkcjonariuszy komunistycznej bezpieki, którego może i wielu z nas, czy naszych bliskich zaznało, jest faktem. Faktem dla nas, pokolenia ludzi dorosłych. Lecz dla młodych to jak bajka lub legenda z czasów średniowiecza. Nie wolno zapomnieć nam o tamtych, złych czasach, o tamtych ludziach, którzy cierpieli i umierali. To od nas zależy, czy ta pamięć przetrwa w kolejnym pokoleniu. Czy bohaterskie ofiary dawnego systemu nie pozostaną w świadomości młodych jako wichrzyciele i podżegacze. Ale? czy sama pamięć o prawdzie wystarczy.

Przecież oni nie ginęli po to, byśmy dziś mieli męczenników. Zginęli właśnie za prawdę, prawdę o człowieku. Zginęli za słowa wypowiedziane przez bł. Jana Pawła II niejako program jego pontyfikatu; "Człowieka nie można, bowiem do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej: człowiek nie może sam siebie do końca zrozumieć bez Chrystusa." Księża Popiełuszko, Niedzielak, Suchowolec, Zych, to ci, którzy chcieli każdemu z nas pokazać, że miarą człowieka jest Chrystus. Że bez Jezusowej miłości wszelkie relacje międzyludzkie, jednostkowe i społeczne, nie mogą mieć trwałych fundamentów. Że słowa św. Pawła Apostoła "Nie daj się zwyciężyć złu, lecz zło dobrem zwyciężaj" są zadaniem dla każdego. Że każdy z nas ma być, jak wołał bł. Jan Paweł II w 1995 r. w śląskim Skoczowie "człowiekiem sumienia". Sumienia, którego nie można wykrzywić, kupić, czy zastraszyć.

Ewangelia zawsze budziła sporo emocji i liczne komentarze, miała też wielorakie konsekwencje w życiu społecznym. Musimy od razu zauważyć, że u jej źródła leży konflikt między ówczesną władzą Izraela a Jezusem, konflikt, który jest ponadczasowy i wyrasta z odwiecznej walki między duchem tego świata a Bogiem. Ludzie ciągle kwestionują prawo Boga do człowieka, odrzucają Jego miłość i chcą być autonomiczni, co w istocie sprowadza się do buntu i walki z Bogiem. Przybiera ona często,  podobnie jak w  Ewangelii, pozory kulturalnej dyskusji, stroi się w szaty tolerancji, liberalizmu, ale ma na celu tylko jedno: uniezależnić się od Boga. Ale człowiek jest wolny i nawet Bóg respektuje wolność ludzkiego sumienia i nie narzuca niczego siłą. Natomiast trzeba wspomagać ludzką wolność i tak kształtować zasady i instytucje życia społecznego, aby pomagały, a nie przeszkadzały czynić dobro. Kościół ma prawo i obowiązek się o to dopominać. Tak jak dopominali się o to niezłomni kapłani, których sztandarem jest ks. Jerzy.


Zapytajmy, czy dzisiaj bł. ks. Popiełuszko odegrałby podobną rolę jak 30 lat temu? Czy w III RP kontynuowałby on walkę o prawdę? Do wiodących tematów, jakie podejmował ks. Jerzy należały: godność człowieka, prawda i wolność – i to właśnie w takiej kolejności. Wszystkie trzy tematy pozostały aż do dzisiaj aktualne, chociaż w nowym kontekście wolnej Polski akcenty rozłożone są nieco inaczej. Jeśli chodzi o jego osobowość, to jego siła charakteru była raczej zwrócona do wewnątrz i skoncentrowana na sprawach fundamentalnych, niż objawiająca się w zewnętrznych ofensywnych działaniach, skierowanych na codzienne tematy społeczno-polityczne – podkreśla kapłan. A prof. Polak potwierdza tę opinię:

Ksiądz Jerzy Popiełuszko, gdyby żył, byłby nadal kapłanem o wielkiej wrażliwości moralnej. Myślę, że angażowałby się nadal w służbę ludziom znękanym i stłamszonym. Kto wie – może tak jak ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski  założyłby ośrodek dla niepełnosprawnych. A może zająłby  się  pomocą dla ludzi starszych – ciężko i obłożnie chorych, których los w Polsce jest nierzadko godny pożałowania.


To właśnie walka o najsłabszych i wartości ewangeliczne mogłaby stać się głównym polem działalności ks. Jerzego po roku 1989. Szczególnie, że jego kazania nie dotyczyły tylko i wyłącznie kwestii zniewolenia komunistycznego, ale zwracały również uwagę na obronę godności najbardziej potrzebujących i najsłabszych..


Na pewno walczyłby z aborcją, bo był apostołem życia i obrony nienarodzonych dzieci. Nie spoglądałby na ten „holocaust nienarodzonych” z założonymi rękoma. I to pewnie bardzo mocno poróżniłoby go z „wielkimi tego świata”, który pisaliby o nim, że „był kiedyś fajny, ale po 1989 r. nie zrozumiał logiki dziejów i konstruktywnie nie włączył się w proces transformacji, zawsze musi być przeciw komuś a nie za czymś.


Obserwując działalność ks. Jerzego nie można jednak zapominać o jego wielkiej odwadze w walce  z politycznymi decydentami. Czy odnalazłby się w nowej rzeczywistości po roku 1989, gdy władzę obywatele wybierają sami i gdy nie istniał już tak jednoznacznie zdefiniowany wróg, jak komunizm?


Ks. Popiełuszko musiałby się skonfrontować także z zasadniczym sporem wokół przeszłości (ocena i osądzenie komunizmu) i politycznej teraźniejszości. Można przypuszczać, że starałby się walczyć o pamięć. Wracałby do przeszłości. Wystarczy przeanalizować jego kazania, by się o tym przekonać. One się bardzo zmieniały, ubogacały się. Zawierały ciągle nowe myśli. Patrząc na jego ciągły rozwój intelektualny uważam, że miałby on dziś bardzo dużo do powiedzenia. Niewątpliwie miałby dużo wątpliwości i niezgody na układ „okrągłego stołu”, ale musiałby podobnie jak i wszyscy inni przejść nad tym do porządku dziennego przynajmniej w sferze codzienności. Może byłby twórcą ruchu katolickiego poświęconemu pomocy innym prześladowanym politycznie, odpowiednika Amnesty International.


A może byłby zwolennikiem lustracji i obrońcą niezależności IPN, choć trudno sądzić, by stał sie typem „tropiciela”, który zajmuje się ujawnianiem agentów. Pozostałby raczej mentorem i doradcą.

Teolog prof. Michał Wojciechowski uważa natomiast, że spektrum swojej walki o wolność ks. Popiełuszko rozciągnąłby na jeszcze inne dziedziny życia.

 

Przypuszczam, że do rzeczywistości polskiej po 1989 odniósłby się krytycznie, przy czym byłby to krytycyzm adekwatny, odnoszący się do tego, co wyraźnie złe: jawne i ukryte wpływy postkomunistyczne; zawłaszczanie państwa przez kliki, a gospodarki przez układy i sitwy; ograniczanie wolności  obywatelskiej przez morze uregulowań biurokratycznych, a wolności słowa przez polityczne i biznesowe wpływy w mediach

 

– mówi teolog.


Trudno też nie postawić pytania o to, jak traktowany byłby przez media ks. Jerzy Popiełuszko?

Ks. Popiełuszko byłby znany, ale media próbowałyby go przemilczeć, jak wielu księży bliskich „Solidarności”, o których teraz mniej słychać. Pewnie nazywano by go  księdzem mieszającym się do polityki. Należy przypuszczać, że taka propaganda i nagonka medialna z pewnością, by go nie zniszczyła, bowiem był on bardzo twardym mężczyzną i umiał zyskiwać sympatię prostych ludzi.

Myśl ks. Jerzego była łatwiejsza do przyswojenia niż na przykład filozofia ks. Tischnera. Przeciętny człowiek potrzebuje, prostego, duchowego przywództwa. Ks. Jerzy był nakierowany na człowieka w sensie pozytywnym.  Połączenie szarej codzienności z duchowością dawało efekty niesamowite. Dzisiaj pewnie byłoby podobnie.


Czy jednak w czasach wszechobecnych mediów ktoś tak skromny i spokojny jak ks. Popiełuszko mógłby ze swoim przekazem przebić się do szerszej publiczności?

 

W czasach, w których działał wystarczały prawdziwe słowa, nawet wypowiadane cicho, niemalże nieśmiało. Czy byłby słuchany dzisiaj, gdy często to, jak mówisz jest co najmniej tak istotne (a czasami istotniejsze!) od tego, co mówisz? Myślę, że ks. Jerzy zaskoczyłby nas, tworząc sobą i swoimi wystąpienia typ postaci medialnej, której dzisiaj brakuje: spokojnego mentora, który jest uważnie słuchany, nawet, jeżeli na tle innych dyskutantów, szkolonych przez najlepszych PR-owców wypada blado.


Ks. Jerzy Popiełuszko byłby z pewnością rozczarowany dzisiejszym podziałem wśród ludzi Solidarności. Dla niego największym szokiem byłoby to, że koledzy, którzy wcześniej byli razem  i walczyli z komunizmem dziś nie rozmawiają ze sobą i nie potrafią oddzielić sfery politycznej od prywatnej. To sprawiłoby mu wielki ból i trudno by mu było się z tym pogodzić. Z zapisków ks. Jerzego wynika, że był przede wszystkim człowiekiem wiary i z tej perspektywy spoglądał na świat, stąd być może spory ideowe i polityczne wewnątrz ruchu „Solidarności” były dla niego w jakimś sensie drugoplanowe.


Nie ulega wątpliwości, że ksiądz Jerzy Popiełuszko pozostałby przede wszystkim „dobrym księdzem”. Nie robiłby kariery kościelnej ani publicznej, może zostałby proboszczem i duszpasterzem związków zawodowych. Na pewno nie brylowałby na salonach. Nie szukałby poklasku, daleki byłby od „parcia na szkło”. Część przyjaciół z dawnych lat pewnie odsunęłaby się od Niego, ale On i tak modliłby się za nich i wysyłał im świąteczne życzenia. A w kwietniowych dniach żałoby postawiłby swój znicz pod Pałacem Prezydenckim razem z tymi, których głos ginął w medialnej dżungli.

Historyk dr Sławomir Cenckiewicz twierdzi, że ks. Popiełuszko mógłby zostać odtrącony przez część dawnych kompanów tak jak dziś odtrąceni zostali tacy ludzie jak ks. Chojnacki, ks. Isakowicz- Zaleski czy ks. Małkowski. Niestety ostracyzm w ich przypadku przyszedł nie tylko ze strony ich dawnych przyjaciół, ale również niektórych hierarchów Kościoła. Ale on na swój los, by nie utyskiwał – pogodziłby się ze swoją pozycją pamiętając o takich świętych gigantach jak Proboszcz z Ars czy biedaczyna z Asyżu, którzy przyciągnęli do Pana Jezusa o wiele więcej dusz niż jeden hierarcha.

Ks. prof. Marian Machinek uważa jednak, że zastanawiając się kim byłby dziś ks. Popiełuszko należy „go pozostawić w jego czasach i dostrzec to, co wtedy okazało się wyjątkowe i spotkało się z tak żywym oddźwiękiem społecznym. Ks. Jerzy był po prostu pobożnym katolickim księdzem, który żarliwie się modlił, czytał Ewangelię, starał się zgodnie z nią żyć w konkretnym miejscu na ziemi i czasie, w którym go Bóg postawił”. Życie tego wyjątkowego kapłana było spełnieniem, jego przeznaczenia i tak naprawdę nie można o tym nic powiedzieć, to znaczy kim byłby dzisiaj, albowiem wola Najwyższego przeznaczyła mu to, co miał, nic więcej ani mniej. I my, ludzie nie powinniśmy próbować Go wyręczać. I choć słowa te wypowiedział muzułmanin prof. Selim Chazbijewicz, to trudno się z nimi nie zgodzić także katolikowi.

ks. WS

Autor

Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...