Izraelski sierżant Gilad Szalit, przetrzymywany przez ponad 5 latach przez palestyńskie ugrupowanie islamskie Hamas, został we wtorek uwolniony w zamian za setki więźniów palestyńskich i przybył do Izraela - podała armia izraelska.

Gilad wrócił do domu

- powiedział gen. Joaw Mordechaj na konferencji prasowej.

W wywiadzie dla egipskiej telewizji Szalit powiedział, że dowiedział się, iż zostanie uwolniony, około tygodnia temu. Dodał, że bał się, iż zostanie w niewoli "jeszcze przez wiele lat" i że "coś może pójść nie tak".

Telewizja egipska pokazała 25-letniego Szalita w otoczeniu izraelskich służb bezpieczeństwa. Wyglądał na zdrowego i wydawało się, że nie ma trudności z chodzeniem. Miał na sobie ubranie cywilne i czapkę.

Żołnierz, który ma także obywatelstwo francuskie, ma zostać przewieziony helikopterem do bazy lotniczej Tel Nof na południu Izraela, gdzie czekają na niego rodzice i gdzie zostanie powitany przez premiera Benjamina Netanjahu, ministra obrony Ehuda Baraka i szefa sztabu generalnego Benny'ego Ganca.

Władze izraelskie obiecały "dyskretne przyjęcie (Szalita) w poszanowaniu życzeń żołnierza i jego rodziny".

Szalit został początkowo przewieziony ze Strefy Gazy do Egiptu i dopiero stamtąd przybył do Izraela.

Schwytany 25 czerwca 2006 r. Szalit został wymieniony na grupę 1027 palestyńskich więźniów - w
większości skazanych na dożywocie. Trwa ich uwalnianie.

Będzie to pierwsza tak duża wymiana więźniów od maja 1985 roku. Wówczas w zamian za trzech wziętych
do niewoli w Libanie żołnierzy Izrael zwolnił z więzień 1150 Palestyńczyków.

 

Sprawa budzi jednak kontrowersje.

Wymiana jeńców między Izraelem a Palestyńczykami może zachęcić radykalny Hamas do kolejnych porwań

- uważa ekspert ds. bliskowschodnich, szef niemieckiej fundacji Nauka i Polityka prof. Volker Perthes.

Jego zdaniem, izraelski żołnierz Gilad Szalit, wymieniany teraz na 1027 palestyńskich więźniów, mógł zostać porwany właśnie po to, aby można było zorganizować taką wymianę.

Jeśli na Bliskim Wschodzie kogoś się porywa, to chce się za to jakiejś nagrody

- powiedział we wtorek prof. Perthes w niemieckiej telewizji publicznej ZDF. Wyraził opinię, że wtorkowa wymiana nie jest oznaką odprężenia na Bliskim Wschodzie.

Izraelski historyk Tom Segew zwraca uwagę na kontrowersyjne aspekty wymiany jeńców. Ponad połowa zwalnianych Palestyńczyków to "prawdziwi mordercy" - powiedział jednej z niemieckich stacji radiowych. Dodał, że sytuacja nie jest łatwa dla rodzin ofiar terroryzmu.

Segew zwrócił uwagę na "silną i inteligentną presję", jaką wywierała rodzina porwanego przed ponad pięciu laty Gilada Szalita, której udało się codziennie podtrzymywać zainteresowanie mediów jego losem.

wu-ka, PAP