Prezes TVP Juliusz Braun nie mógł przypuszczać, że sprawa Nergala utrudni mu zarządzanie telewizją.

Jak donosi nasza uzależniona od podsłuchiwania koleżanka, od kilku dni Braun ma z tym spory kłopot, bo poważnie został mu ograniczony dostęp do skrzynki mailowej. A właśnie za pomocą listów elektronicznych, a nie telefonów lubi komunikować się ze współpracownikami i podwładnymi.

Kręcąc się wokół pachnących ciastek w restauracji „Kaprys” przy Woronicza osa dowiedziała się, że powodem tego jest powstanie na Facebooku grupy, która za cel obrała sobie pisanie listów do Brauna z poparciem dla występów satanisty w „The Voice of Poland”. Adres mailowy prezesa upubliczniono w portalu społecznościowym, a całe przedsięwzięcie dodatkowo nagłośnił jeden z serwisów plotkarskich.

Efekt jest taki, że prezes dostaje białej gorączki na samą myśl o otwarciu służbowej skrzynki. Dostaje setki maili każdego dnia

– mówił siedzący nieopodal osy wysoko postawiony pracownik telewizji, w garniturze, ale bez krawata.

Żeby tego było mało, podobno nawet zaczyna powątpiewać w słuszność decyzji o zaprzestaniu współpracy z Nergalem

– dodawała pani w świeżo zrobionych lokach (kilka minut wcześniej tłumaczyła, że właśnie z powodu wizyty u fryzjera przyszła dziś do pracy nieco później).

Jeśli prezes rzeczywiście jest taki wewnętrznie rozbity, to może należałoby go wesprzeć i pisać mu listy chwalące zerwanie przyjaźni z Darskim?

– pomyślała osa i poleciała szukać komputera z dostępem do Internetu.