Jak trudny jest rynek prasy i jak ciężko odnieść na nim sukces przekonali się właśnie autorzy projektu tygodnika "Wręcz przeciwnie". Pomimo dużego nagłośnienia projektu, kolejny, czwarty numer się nie ukaże. Powód - fatalne wyniki sprzedaży.

Autorzy pisma otrzymują dziś informację od kierownictwa redakcji, że to koniec. Że tytuł padł, bo sprzedaż kolejnych numerów jest coraz słabsza

- mówi nasz informator.

Wydawca zapowiada w tym tygodniu oficjalny komunikat w tej sprawie.

W mailu od kierownictwa redakcji były dwie wiadomości. Zła, że pismo przestaje się ukazywać, dobra, że zapłacą za napisane teksty

- mówi Press.pl Paweł Zarzeczny, który pisał do tygodnika felietony.

 

Tygodnik miał też niezbyt udane wejście. Obrażająca uczucia chrześcijan, epatująca tanim skandalem okładka, spowodowała wycofanie się, już po pierwszym numerze, dwóch znanych autorów: Tomasza Terlikowskiego i doktora Sławomira Cenckiewicza.

Terlikowski napisał:

 

Nie wolno kupczyć religią i rzeczami świętymi. I nie mogą tego robić nie tylko politycy, ale także dziennikarze, którzy kupczenie polityków chcą napiętnować. A takim właśnie marketingowym wykorzystaniem świętych dla katolików rzeczy jest okładka nowego tygodnika „Wręcz Przeciwnie”. Na znak protestu przeciw takiemu zachowaniu odchodzę zatem z jego składu.

Jest mi wstyd z powodu okładki „Wręcz Przeciwnie”. Wstyd to tym większy, że jest ona ilustracją do mojego tekstu, który traktuje o kupczeniu religią, którego dopuszczają się politycy.

 

Kolejne, operujące niezbyt mądrą przesadą okładki, jak o tym, że Niemcy budują IV Rzeszę, nie przyniosły tytułowi kierowanemu przez red. Jana Pińskiego sukcesu.

wu-ka

W mailu od kierownictwa redakcji były dwie wiadomości. Zła, że pismo przestaje się ukazywać, dobra, że zapłacą za napisane teksty - mówi Paweł Zarzeczny, który pisał do tygodnika felietony.