Napieralski zachował się jak człowiek honoru, wziął całą odpowiedzialność na siebie. A za porażkę SLD odpowiada wielu

fot. PAP
fot. PAP

Kiedy podczas wieczoru wyborczego Sojuszu przy Rozbrat dowiedziałam się, że jeszcze przed ogłoszeniem wyników na górze w budynku frakcja Wojciecha Olejniczka (bez niego) opija porażkę SLD w wyborach byłam zszokowana. Ludzie Sojuszu świętują klęskę Sojuszu. Zdumiewające.

O godzinie 18 dowiedzieli się, że ze wstępnych sondaży wynika, iż partia ma 13 proc. i oznajmili, że taki wynik i tak nie uchroni szefa Sojuszu przed utratą stanowiska. I tak było przed każdymi wyborami. Odkąd Napieralski został szefem SLD wewnętrzna opozycja czekała na jego potknięcia. Co tam potknięcia, czekali na jego upadek. Niecierpliwili się kiedy zdobył dobry wynik w wyborach prezydenckich, irytowali kiedy zyskał porządny w samorządowych. No i przyszły parlamentarne. A podczas kampanii, która do nich prowadziła Napieralski nie miał lekko. Józef Oleksy w wywiadzie, którego mi udzielił mówił, że szef Sojuszu jest podczas niej osamotniony. Że widać, iż w kampanii nie pomaga mu żaden z liderów. Tu wymieniał Aleksandra Kwaśniewskiego i Leszka Millera, którzy  jak to ładnie ujął „grali na siebie”.  W kampanii nie było też widać Katarzyny Piekarskiej, która później rzewnie opłakiwała przegraną.  Zaraz po ogłoszeniu wyników z kuluarów partii było słychać, że Grzegorz Napieralski za klęskę wyborczą poniesie jednoosobowo odpowiedzialność. A z ust czołowych liderów SLD poleciały na niego gromy. 

 Grzegorz Napieralski cofnął się przez ten rok a nie rozwinął

 – mówił Aleksander Kwaśniewski w programie „Tomasz Lis na żywo”. I wyliczał błędy jakie  przewodniczący Sojuszu popełnił w kampanii: 

 Niepotrzebnie doszło do debaty Napieralski-Rostowski. Pokazał się tam jako człowiek niepoważny. A w całej kampanii nie było jasnego przekazu, nie został zaprezentowany program. W końcu szef SLD nie konsultował swoich decyzji z politykami Sojuszu

– używał sobie na Napieralskim Kwaśniewski. Aż żal słuchać tych wszystkich oskarżeń od byłego prezydenta, który mimo choroby udał się wczoraj do programu telewizyjnego, ale nie dotarł na wieczór wyborczy partii, na której losie tak mu zależy.

Ale pełna zgoda. Były błędy w kampanii. Poza tym Ruch Poparcia Janusza Palikota odebrał znaczącą ilość głosów Sojuszowi. Jednak największą część wyborów SLD odbiera i odbierał od lat wewnętrzny konflikt. Porażka Sojuszu to wina ludzi, którzy w najważniejszych momentach dla partii nie potrafią się zjednoczyć,  stanąć razem. Politycy SLD powinni sobie wziąć do serca słowa:  

Być zwyciężonym, a nie ulec, to zwycięstwo

 -  jak cytował Piłsudskiego Jarosław Kaczyński. Lider, który niezależnie od wyników wyborów zachowuje niekwestionowane przywództwo. Warto przypomnieć, że w Polsce zwyczajowo szef przegranego ugrupowania, nie traci stanowiska. Nie było tak z Waldemarem Pawlakiem, który otrzymał bardzo słaby wynik w wyborach prezydenckich, nie było z Tuskiem, gdy w 2005 roku Platforma przegrała z PiS-em. 

 To nie są standardy w Polsce

-  celnie skiwtował  Aleksander Kwaśniewski. Ale te nowe standardy wyznaczył Napieralski. Uważam, że nie powinien był odchodzić. Ale on honorowo oznajmił, że nie będzie ubiegał się reelekcję na stanowisko przewodniczącego partii. Wziął całą odpowiedzialność na siebie. 

 Drużyna przegrała z wizją partii wodzowskich, jednego aktora

– oznajmił Napieralski. I dobrze, że użył słowa drużyna. Bo o ile wybory prezydenckie można rozpatrywać jednostkowo i przypisywać winę określonemu kandydatowi, to parlamentarne już nie. Pytam zatem gdzie był drużyna, która teraz z takim zaangażowaniem rozlicza Napieralskiego. O ile wiem to jeden z głównych krytyków szefa SLD Ryszard Kalisz fenomenalnego wyniku w Warszawie nie uzyskał. Co do reszty to też cieniutko. Katarzyna Piekarska nie weszła do Sejmu. Marek Wikiński, czego bardzo żałuję również. I to wszystko ma być wina Napieralskiego? Miał wciągnąć drużynę do Sejmu własnymi siłami? Chyba nie tak to działa. Te wybory po raz kolejny pokazały, że Sojusz Lewicy Demokratycznej nie potrafi grać wspólnie. Tutaj każdy gra na siebie.

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...

Redaktor Naczelna: Marzena Nykiel

Zespół: Krzysztof Bałękowski, Wojciech Biedroń, Adam Kacprzak, Jacek Karnowski, Michał Karnowski, Tomasz Karpowicz, Kamil Kwiatek, Aleksander Majewski, Adam Stankiewicz, Weronika Tomaszewska, Anna Wiejak.

Autorzy: Łukasz Adamski, Piotr Cywiński, Krzysztof Feusette, Grzegorz Górny, Edyta Hołdyńska, Jerzy Jachowicz, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Maja Narbutt, Maciej Pawlicki, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło.

Używasz przestarzałej wersji przeglądarki Internet Explorer posiadającej ograniczoną funkcjonalność i luki bezpieczeństwa. Tracisz możliwość skorzystania z pełnych możliwości serwisu.

Zaktualizuj przeglądarkę lub skorzystaj z alternatywnej.