Do wczoraj sądziłem, że tegoroczne wybory są rozgrywką o stawce umiarkowanie wysokiej. Na zmianę władzy mało kto liczył, można było spodziewać się co najwyżej wygranej PiS i osłabienia władzy premiera Tuska.

Dziś sądzę, że wybory 9 października 2011 r. mogą okazać się jednymi z najważniejszych w dziejach III RP. Przede wszystkim za sprawą sukcesu Palikota.

Po raz pierwszy agresywny antyklerykalizm będzie miał reprezentację parlamentarną; SLD było jednak partią innego typu, obciążoną genetyczną obawą przed Kościołem. Palikot jest pozbawiony wszelkich hamulców. I nie ma tu znaczenia pytanie o to, czy Palikot wejdzie do rządu, czy też nie. Jeżeli nie wejdzie - to nawet gorzej.

Palikot będzie rytualnie krytykował rząd, popierając Donalda Tuska w kluczowych sprawach, i realnie - tak mocno jak się da - będzie atakował i PiS, i Kościół. To będzie jego główne pole aktywności.

Sama obecność Palikota w Sejmie przesunie centrum mainstreamu bardzo na lewo. Jeszcze chwila i Platforma będzie polską prawicą, za którą na prawo już tylko faszyści.

A może to świadomy zamysł? Nowa palikotowa lewica - przy wsparciu mediów - będzie konsumowała niezadowolenie z władzy, i w razie kolejnego rozdania wszystko pozostanie w rodzinie?

Może. Ważniejsze jest jednak, że wraz z inauguracją nowego Sejmu możemy spodziewać się kolejnej fali ataku na to wszystko, co uważamy za fundamenty polskości, i szerzej - cywilizacji. Tak w Sejmie jak i poza nim.

To ostatni moment, by powstrzymać lub choćby osłabić falę. Wbrew pozorom, także w przyszłym Sejmie, obrońców cywilizacji będzie więcej niż agresorów. Niestety,  będą podzieleni i zastraszeni. Nie ma nawet co marzyć o wspólnym, ponadpartyjnym froncie obrony tego, co ważne.

Czy Kościół głównego nurtu podejmie wyzwanie? Dziś, z powodów zrozumiałych, ale nie stanowiących usprawiedliwienia, godzi się z realizowanym konsekwentnie procesem wypychania na margines. Chce się podobać wszystkim, co - jak wiadomo - nie jest możliwe. W rezultacie młodzież, kultura i edukacja znalazły się w rękach wrogów Kościoła. To prawda, że są to wrogowie potrafiący miło się uśmiechać, a nawet wyświadczyć niejedną przysługę, ale niczego to nie zmienia.  

Rozumiem, że wszystkiego nie da się obronić. W takiej sytuacji trzeba bronić choć części.

To wszystko jest bardzo logiczne. Dzieci III RP zagłosowały na swoją partię i swoją podobiznę jednocześnie - Ruch Palikota. Bo ta partia jest taka, jakie są dzieci III RP. A dzieci są z kolei takie, jaka jest III RP.

Pozostaje pogratulować twórcom III RP.