Kosmici nadają w TOK FM. I pokazują w jak chory sposób widzą swoją rolę: "Tomkowi udało się tego delikwenta zaprosić"

Rys. Andrzej Krauze
Rys. Andrzej Krauze

Poranek Radia TOK FM, audycja piątkowa zwana potocznie "Politbiurem".

 

Jacek Żakowski: Pozycja PO się umacnia, słabnie PiS. Jest z nami Tomasz Lis, a jeśli chodzi o zmianę trendu to nie bez znaczenia był program Tomka, który chyba zmusił jednak PiS do powrotu na drogę prawdy i szczerości. I skłonił pana prezesa oraz innych polityków PiS do pokazania tej twarzy nie reklamowej, nie wystawowej, bardziej prawdziwej.

Tomasz Wołek: To co czytałem, czego słuchałem o audycji Tomka Lisa... Czytam, że Lis przegrał, że Kaczyński Lisa nie wiem rozłożył, rozjechał. Oglądałem to w stanie absolutnej przytomności umysłu i mam wrażenie, że było odwrotnie. Że po pierwsze Tomkowi udało się tego delikwenta zaprosić, co już było sukcesem ogromny.

Po drugie, że Tomek, świetnie do programu przygotowany, wydobył z Jarosława Kaczyńskiego, te wszystkie cechy, które on starał się ukrywać czy tuszować czy pudrować. On się całkowicie odsłonił. Czy agresja, próba wyszydzenia, urągania Lisowi to były znamiona zwycięstwa czy przewagi? Kaczyński sam sobie wystawił świadectwo. Ta audycja pokazała prawdziwego Kaczyńskiego, co ostatnio nieczęsto się zdarzało bo mało komu udawało się wywabić go z tej nory w której się zaszył. Nie mogę zrozumieć opinii publicystów, którzy ogłosili wygraną Kaczyńskiego.

Jacek Żakowski: Dla mnie najważniejsze jest, że powiedział tam głupstwa, z których do dzisiaj musi się tłumaczyć.

Wiesław Władyka: Dla mnie najważniejsze jest to, że ten program, z aktywnym udziałem Tomka Lisa, to jasne, naruszył całą konstrukcję Jarosława Kaczyńskiego, którą on buduje od początku kampanii. Doprowadzony do jakiejkolwiek konfrontacji merytorycznej pęka, ten uśmiech jest fałszywy...(...) Tomasz Lis nie był tam nadzwyczaj agresywny, zwyczajne pytanie zadawał.

Tomasz Lis, obecny w studiu, zadowolony konstatuje, że wygrana PO jest dziś pewniejsza.

 

Mamy więc trzy wnioski:

1. Nie ma faktów, których nie dałoby się zanegować. Lis przegrał? Zrobi się z tego zwycięstwo. Lis złamał, w powszechnej opinii, wszelkie zasady dziennikarskie? To z Kaczyńskiego zrobi się agresora.

2. Trzech prominentnych dziennikarzy mediów prorządowych bez żenady debatuje o tym czy najlepiej opłacany dziennikarz telewizji publicznej pozostającej pod kontrolą rządu, zdołał skutecznie zbić wynik partii opozycyjnej czy nie. Zadowoleni stwierdzają, że tak.

3. Biedny Lis nie dostrzega, że siedząc w tym gronie i słuchając tych peanów przekracza wyraźną granicę pomiędzy samozadowoleniem a żenadą.

Słowem - jak z innej planety, jak kosmici. Z księżycowym stosunkiem do prawdy.

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...