Ostatnie debaty wyborcze z wielkimi emocjami, ale bez wyraźnego wygranego

Grzegorz Napieralski przekonał się w tej kampanii, że medialna "wajcha" istnieje. PAP
Grzegorz Napieralski przekonał się w tej kampanii, że medialna "wajcha" istnieje. PAP

Wczoraj odbyły się dwie ostatnie debaty w TVN 24 i w TVP 1. W zamyśle miały być to debaty z udziałem liderów. Ale, pomijając już tradycyjną nieobecność PiS (w tym przypadku także w telewizji publicznej), na pierwszej nie pojawili się także Donald Tusk i Waldemar Pawlak. Zastępowali ich Radosław Sikorski i Jolanta Fedak.

Grzegorz Napieralski uczynił z tych nieobecności wielką kwestię, ale na drugiej nie pojawił się sam wysyłając Jerzego Wenderlicha. Stale obecny był jedynie lider PJN Paweł Kowal. Do TVN 24 inne sztaby nie dopuściły Janusza Palikota, który odbił sobie późniejszym wieczorem w TVP 1. Nie przeszkadzało to Wenderlichowi krytykować go za tę nieobecność.

Nie przeszkadzało, bo obie debaty nacechowane były zaskakująco wielkimi emocjami. Wcześniej w dyskusjach bez udziału PiS atmosfera była dość senna, a Sikorski i proplatformerscy komentatorzy stawiali jej jako przykład braku agresji. Teraz ta agresja się pojawiła.

Zwłaszcza SLD próbowało nadrobić stracony czas i atakować swoich bezpośrednich konkurentów: koalicję rządową i Ruch Palikota. Napieralski zastosował w pierwszej z debat sztuczkę znaną z 2007 roku pytając Sikorskiego o ceny chleba i parówek, na co ten zareagował długą tyradą, w której stosownych informacji nie było. Palikota obaj Napieralski i Wenderlich nazywali dawnym klerykałem. On z kolei swoim zwyczajem łajał zarówno PO jak i SLD.

Trudniej mówić o merytorycznej zawartości debaty, pomijając masy wzajemnych złośliwości. Niewątpliwie koalicja – Sikorski i Fedak, potem Jacek Rostowski i Fedak, próbowała występować  zgodnie z pozycji obrońców stabilności i zdrowego rozsądku piętnujących populizm innych.  Ale ich oskarżenia o promowanie nadmiernych wydatków traciły na wadze, gdy padały różne liczby: Sikorski zarzucał SLD zamiar wydania dodatkowych 100 miliardów złotych, Rostowski – 30 miliardów, w innej prognozie w Gazecie Wyborczej była mowa o zaledwie 9 miliardach. Przy tak dużych różnicach to niebezpieczeństwo jawiło się jako trochę niepoważne.

Także niektóre pochwały strony rządowej dla samych siebie brzmiały na wyrost. Minister Rostowski opowiadał o gwałtownym wzroście przyjęć do przedszkoli za rządów PO. Nie wspomniał jednak (i skądinąd nikt z liderów opozycji tego nie wychwycił), że mamy niż demograficzny. Realna liczba dzieci w przedszkolach zwiększyła się niewiele. Z kolei powtarzana formuła o podwojeniu nakładów na służbę zdrowia brzmiała kabaretowo w sytuacji, gdy nie widać specjalnie polepszenia jakości tych usług. Kolejki w przychodniach są tak samo długie jak cztery lata temu.

Klasycznych konkretów padło niewiele, na przykład wtedy, gdy dociskany przez Pawła Kowala Grzegorz Napieralski powiedział, że w przeciwieństwie do Ruchu Palikota nie popiera legalizacji narkotyków. W TVN 24 rzucało się w oczy nieco lepsze traktowanie przez prowadzącego Piotra Marciniaka przedstawicieli koalicji. Napieralski był przywoływany do porządku i wyśmiewany. Z kolei w TVP1 chaotyczna formuła audycji prowadziła do permanentnego zamętu.

Dobrze, może najlepiej wypadł Paweł Kowal, nie atakujący nikogo, za to uparcie powtarzający o konieczności minimalnej zgody, zwłaszcza gdy polscy politycy występują za zewnątrz kraju. Naturalnie i jego argumenty miały słabości: proponując wyjątkowo kosztowną wersję polityki prorodzinnej nie umiał przekonująco wyjaśnić skąd na to pieniądze. Co więcej, można spytać retorycznie, dlaczego jego klarowne odwołujące się do uczuć wyższych wystąpienia trafiały w tej kampanii na próżnię społeczną, a krzyki Palikota o opodatkowaniu księży jako recepcie na wszystko – nie. Taki jest po prostu duch epoki?

Z pewnością Kowal dziś po prostu rozmija się z emocjami swojej naturalnej społecznej bazy: ludzi o konserwatywnych poglądach. Możliwe jednak, że przed tym politykiem ciekawa przyszłość: za kilka lat.


Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych