Lider śląskiej PO Tomasz Tomczykiewicz zezwolił panikować i zarządził, że od jutra politycy PO będą straszyć Polaków rano na przystankach. Nazwano ten akt rozpaczy „błękitnymi porankami” aby jeszcze raz nagłośnić ulubioną stację telewizyjną. Zrównanie się w sondażach PiS z PO to zapowiedź totalnej porażki wyborczej, co widać nawet na Śląsku.

Stanisław Bareja obserwując życie w PRL-u wymyślił rybę drugiej świeżości. Specjalistą od obietnic drugiej świeżości jest Platforma Obywatelska. Sondaże wskazują, że Polacy otrząsają się z zauroczenia partią liberalnych populistów. Obietnice PO nie spędziły kadencji w zamrażarce i wydają tak charakterystyczne zapachy, że nikt rozsądny nie zaryzykuje poznania ich smaku. Niezależnie od stronniczości mediów publicznych i komercyjnych zachwalających PO czasem w stylu mediów późnego Gierka – nic nie pomaga. Nawet podczas wizyty Tuskobusu w Katowicach na Giszowcu mieszkańcy pytali, dlaczego premier znowu straszy PiS. Zniknął wątek rzekomego deprecjonowania Ślązaków przez Jarosława Kaczyńskiego w raporcie, przypomniany kolejny raz przez Tomasza Lisa.

Tradycyjnie przed wyborami podana została nieświeża kiełbasa wyborcza śląskiej PO czyli ustawa o metropolii Silesia. Ta oryginalna śląska kiełbasa wyborcza PO powinna zostać zastrzeżona w Unii Europejskiej jako produkt regionalny. Jestem zdumiony, że obdarzony tak potężnymi wpływami przewodniczący Parlamentu Europejskiego prof. Jerzy Buzek nie zadbał o to. A może planowana wizyta premiera Tuska na Górnym Śląsku i obiad ze śląską rodziną (tradycyjnie oklepany element wizyt polityków) będzie okazją do konsumpcji tego specjału. Potrzebna będzie karetka pogotowia ze specjalistą od zatruć, ewentualnie jakiś lek na zgagę – nie wymieniam żadnych nazw bo tekst nie jest sponsorowany.

Idea ustawy metropolitalnej pojawiła się za rządów PiS z inicjatywy ówczesnego wojewody śląskiego Tomasza Pietrzykowskiego. Od 2007 r. praktycznie do wybory PO zapowiada ustawę metropolitalną po czym na zapowiedziach się kończy. W styczniu 2010 r. obiecano napisanie ustawy w trzy miesiące. Pojawiła się dopiero we wrześniu i to w czasie gdy Sejm nie miał już możliwości zająć się nią. Czyli znowu ładne hasło wyborcze nie owocujące żadnymi konkretami.

Dziennikarze nie zadali sobie trudu aby zapytać premiera Tuska o decyzję w sprawie przyznania tytułu Europejskiej Stolicy Kultury Wrocławiowi. W dniu wizyty komisji selekcyjnej we Wrocławiu minister kultury przypadkowo przyznał dotację dla miasta. Obietnice bezpłatnych dróg zostały wyśmiane nawet przez lewicowo-liberalne media.

Po PO na Śląsku zostanie pewnie tylko trochę wrażeń niczym po niedawnej wizycie Paris Hilton otwierającej jakiś supermarket.