Publicysta „Rzeczpospolitej” komentując ostatni spot wyborczy Platformy Obywatelskiej stwierdza, że to jakościowa zmiana nie tylko w polskiej, ale i europejskiej polityce.

To  dezawuowanie obywateli, którzy ich wybierają  – w tym wypadku wyborców PiS. To odczłowieczenie ich i przedstawienie jako opętanej nienawiścią tłuszczy, którą trzeba powstrzymać albo może lepiej wyeliminować. Na razie z życia publicznego.

W materiale przygotowanym przez sztab PO  widzimy tłum przed pałacem prezydenckim forsujący barierki, szarpaninę obrońców krzyża ze strażą miejską, zadymę organizowaną przez stadionowych bandytów w Bydgoszczy. Wszystko spuentowane krótkim: „Oni pójdą na wybory. A ty?”.

Ten zabieg Bronisław Wildstein nazywa „dobrą tradycją montażu w służbie manipulacji”.

To na takich metodach opierała się totalitarna propaganda.

Publicysta przypomina, że to grupka broniąca krzyża na Krakowskim Przedmieściu była niesuatnnie obrażana, prowokowana czy nawet atakowana fizycznie, ale „szokujące akty przemocy przeciw niej nie zostały dostrzeżone przez największe telewizje”, zaś „każdy desperacki akt obrony pokazywany był w nieskończoność”.

Klip PO postawił kropkę nad i. Skandujący „Jarosław!” zwolennicy PiS, obrońcy krzyża i stadionowi bandyci to jedno. To nienawistnicy: młodzi, ale zwłaszcza starzy psychopaci. Starość jest odrażająca i głupia – sugerują nam twórcy z PO – zwłaszcza jeśli sprzymierzy się ze stadionową hołotą. Należy stawić jej czoło.

 

PO usiłuje stworzyć aurę wojny domowej, wyzwolić antydemokratyczne postawy, które nie tylko odbierają rację, ale i dehumanizują przeciwną jej część społeczeństwa. Taka atmosfera doprowadziła do zamordowania członka PiS Marka Rosiaka. Klip PO przekracza kolejny próg.

- kończy Bronisław Wildstein.

Poniżej ostatni klip Platformy Obywatelskiej

 

 

znp, rp.pl