Tylko u nas. Adam Michnik nawołuje w rosyjskich mediach do "polsko-rosyjskiej koalicji przeciwko kłamcom i idiotom"

Fot. PAP
Fot. PAP

Adam Michnik: „Potrzebna polsko-rosyjska koalicja przeciwko idiotom”
(22/09/2011)


Wrogowie rzadko decydują się rzucić mu oskarżeniami w twarz, preferując grzebanie w rodowodzie i nazywanie za plecami redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” Adama Michnika zdrajcą narodu – głównie w marginalnych nacjonalistycznych publikacjach lub na wiecach „antyliberałów”.

Ostatni taki wybryk miał miejsce na stadionie piłkarskim: nacjonalistyczni (националистически настроенные) ”kibice” rozciągnęli nad swoimi głowami gigantyczny transparent ze zdjęciem Michnika i słowami: „Szechter przeproś za ojca i brata!”.

Tak, nazwisko jego ojca to Ozjasz Schechter. Jeszcze przed II wojną światową ojciec działał w podziemiu Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy (KPZU), przy wsparciu ZSRR walczącej przeciwko polonizacji obszarów należących obecnie do Ukrainy. Matka, Helena Michnik była historykiem. Starszy brat zdążył nawet popracować w sądzie w jeszcze stalinowskiej PRL. Po doświadczeniu "realnego socjalizmu" w PRL, ojciec zostaje członkiem opozycji.

Tymczasem młody Adam Michnik już w wieku 16 lat, w 1962 roku, założył swoją pierwszą dysydencką organizację- Klub Poszukiwaczy Sprzeczności. Potem było wydalenia z uczelni, udział w "Komitecie Ochrony Robotników" i "Solidarności", cztery odsiadki o różnym czasie trwania. Od 1989 roku była nowa Polska, w której został redaktorem największej  i najpopularniejszej gazety liberalnej oraz posłem  na Sejm. Tę Polskę (III Rzeczpospolitą, jak nazywają ją sami Polacy), Michnik uważa za udaną, choć i w niej niestrudzenie szuka sprzeczności.

Tematowi sukcesów i sprzeczności  jest poświęcona książka "Antysowiecki rusofil" - pierwsza książka Michnika opublikowana w Rosji. To jest  zbiór artykułów o nowej Polsce i roli, jaką w niej gra kościół, partie polityczne, rusofobia i ogólne stosunki z Rosją. Na spotkaniu w Moskiewskim Domu Dziennikarzy komentator polityczny RIA Novosti Dmitrij Babicz zadawał pytania Adamowi Michnikowi przede wszystkim o relacje  Rosją – ale nie tylko o nie.

- Adamie, Pana zainteresowanie Rosją jest znane. Być może ono, między innymi, tłumaczy się tym, że nasze kraje mają wiele wspólnych problemów? Czasami odnosi się wrażenie, że jeśli jakiś problem istnieje w Rosji, on na pewno jest i w Polsce. Weźmy chociażby te same ekstremistyczne manifestacje na stadionach ...

- To tak właśnie jest! Zgadzam się z tym w 100 procentach. A raz nawet wypowiedziałem tę myśl na konferencji z Carnegie Moscow Center. Mój rosyjski przyjaciel po konferencji wziął mnie na bok i powiedział: "Adamie, obraziłeś wszystkich obecnych! Oni przecież myśleli, że wszystkie wyjątkowo złe tylko u Rosjan, a ty rozwiałeś ich złudzenia, mówiąc, że to samo jest również w Polsce!" No cóż ja mogę zrobić - taki macie kraj i my taki kraj mamy.

A co dotyczy ekstremizmu na stadionach, to, oczywiście, to jest część wspólnego problemu, który dotyczy nie tylko Rosji i Polski. Parafrazując tytuł książki Lenina, nazwałbym nacjonalizm ostatnim i najwyższym stadium komunizmu. Dziś nacjonalizm świetnie się czuje i w Polsce, i w Rosji i, powiedzmy, na Węgrzech, które w przeszłości również były częścią bloku radzieckiego. Spójrz na węgierską partę "Fides" i jej przywódcę Viktora Orbana – oni są teraz u władzy, a ja ich krytykuję już od kilku lat. Pamiętam Victora Orbana sprzed 22 lat – on był liberałem! Teraz on jest skrajnym nacjonalistą, podczas gdy w Polsce brzmią głosy, że i Polska powinna iść śladem Węgrów Orbana. Niestety, moje obawy są uzasadnione – spójrzcie uważnie, co się dzieje na Węgrzech. Nacjonalizm jest niebezpieczny nawet w małym kraju - dla samego siebie.

- A dla Polski jej nacjonalizm nie jest niebezpieczny?

- Oczywiście, polski nacjonalizm jest zagrożeniem przede wszystkim dla Polski. Jeden mój przyjaciel powiedział: "Adamie, ty lubisz wszystkie nacjonalizmy oprócz polskiego." Uszczypliwa uwaga, ale coś w nim jest. Hercen przecież zachowywał się tak samo: on wspierał wszystkie ruchy narodowe przeciwko carskiemu despotyzmowi.

Myślę, że jest to właściwy kurs. Chociaż, oczywiście, nacjonalizm jest niebezpieczny i w małych, niedawno uciśnionych narodach. Polacy nie są małym narodem, ale i nie wielkim, 38 milionów ludzi. I jakoś okazuje się, że my, Polacy mamy wszystkie złe cechy charakteru i dużych i małych narodów. Piszę o tym w przytoczonych w tej książce esejach. O tych esejach w Polsce pisali, że to są teksty zdrajcy ojczyzny. Cóż, nie jestem pierwszą osobą w Polsce, która została oskarżona o zdradę ojczyzny, i nie ostatnią - jestem tego pewien. A teraz te eseje przeczytają jeszcze i Rosjanie ...

Niech dowiedzą się o Polsce dobrych i złych rzeczy: eseiści i dziennikarze w ogóle nie powinni zajmować się propagandą ani swego państwa ani swego rządu. U tych panów [rząd - przyp.red.] zawsze znajdzie się mnóstwo chętnych do ich rozsławienia. My musimy wykonywać funkcje gęsi, które uratowały Rzym. Nasza sprawa - gęgać. To jest nasza rola i nasz obowiązek.

- A o czym gęgać?

- No, na przykład o tym, że u nas główna partia opozycyjną "Prawo i Sprawiedliwość" – jest czymś pomiędzy waszym Żyrinowskim a Rogozinem. I ta partia dwa lata rządziła Polską! Polacy mają krótką pamięć – oni już zapomnieli, że "PiS" rządziła nami tylko cztery lata temu. To było, szczerze mówiąc, nieprzyjemne.

- W swoim eseju "Problem", napisanym w 1987 roku i wydrukowanym teraz w języku rosyjskim w "Antysowieckim rusofilu", przytacza Pan krytyczne uwagi ówczesnych publicystów PZPR (Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej - odpowiednik Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego) pod adresem związku zawodowego "Solidarność". Wtedy komuniści pisali, że ludzie "Solidarności" to są "tradycjonaliści z klapkami na oczach żywiący się fanatyczną duchową mieszanką składającą się z dewocyjego katolicyzmu i doprowadzonych do szowinizmu tradycji romantycznych". Bardzo podobnie do tego jak Pana "Gazeta Wyborcza" opisuje obecną "Solidarność", związaną z partią Jarosława Kaczyńskiego. Tak więc, komuniści mieli rację? ..

- Nie, ponieważ dzisiejsza "Solidarność" ma prawie nic wspólnego z "Solidarnością" z lat osiemdziesiątych. Wtedy był to masowy ruch dla reformy państwa, a teraz "Solidarność" przemieniła się w maleńką grupę konserwatywno-katolickich osób z marginesu, korzystających z nacjonalistycznej retoryki. Ja niezbyt martwię się z tego powodu.

- A ogólnie nie ma poczucia porażki? Jednak, kiedy w Polsce rozpoczynał się  strajk w 1980 roku, mowa była o wybieralności dyrektorów, o trzyletnim urlopie macierzyńskim do opieki nad dzieckiem... A dzisiaj w Polsce jak i w innych krajach Wschodniej Europy. Człowieka zwolnić z pracy nawet łatwiej niż za czasów radzieckich...

- Poczucie, że nie o to walczyliśmy - to uczucie jest. Pozostaje i wiele niebezpieczeństw - dla demokracji, dla kultury, w ogóle dla społeczeństwa. Ale jeszcze nie wieczór - nadal jeszcze jest szansa, wciąż jest nadzieja. Ogólnie rzecz biorąc, te 20 lat były dla Polski bardzo udane – to były najbardziej udane lata w ciągu ostatnich 400 lat. Gdy komunizm upadł, bardzo się bałem pogromów antyrosyjskich – ale ich nie było! Bałem się, że do UE nie wejdziemy, a na Wschodzie zepsujemy sobie stosunki. Lecz związki ze Wschodem zachowaliśmy i wstąpiliśmy do ​​Unii Europejskiej i do NATO. Dla mnie to gwarancja, że u nas nigdy nie będzie u władzy rządu nieprzestrzegającego norm demokratycznych. Co do gospodarki - trzeba spojrzeć na liczby i statystyki. Ludzie żyją znacznie lepiej niż wcześniej. Więc jest nadzieja, a ta książka jest moim wsparciem tej nadziei.

- Często słyszy się opinię, że po tym jak w Polsce zaczęły się rozpowszechniać się teorie spiskowe na temat katastrofy samolotu z prezydentem Kaczyńskim , "Gazeta Wyborcza" okazała się płynąć w jednej łodzi z Putinem. Ponieważ polscy nacjonaliści twierdzą, że winę za katastrofę ponoszą nie tylko Rosjanie, ale również liberalny premier Donald Tusk, a wraz z nim i liberalna "Gazeta Wyborcza". Czy mogę tak powiedzieć, że Pana gazeta po raz pierwszy od wielu lat znalazła się z Rosją po tej samej stronie barykady?

- To prawda! Putin być może zrobił w swoim życiu wiele nie najlepszych rzeczy, ale katastrofy pod Smoleńskiem nie jest winien! I zachowywał się po tej katastrofie bardzo godnie.

- Pamiętamy, że wtedy i Polacy bardzo ciepło zareagowali na współczucie, które wyraziły im z powodu katastrofy Rosjanie. Ale potem ten temat przysłoniły zwykle problemy - walka o wpływy na Białorusi, Ukrainie i inne polsko-rosyjskie spory...

- Tak, i dlatego powinniśmy szczególnie doceniać tych ludzi, którzy budowali mosty pomiędzy naszymi narodami. Ja wspominam Jerzego Giedroycia, wydawcę publikowanego w Paryżu polskiego emigranckiego czasopisma "Kultura". Przecież on był pierwszym człowiekiem, który opublikował za granicą jeszcze w latach sześćdziesiątych Andrieja Siniawskiego. To dopiero był ktoś, kto szanował rosyjską kulturę! Pamiętam, że podczas pracy nad kolejnym numerem, on powiedział mi kiedyś: "Ja z Rosji już siódmy rękopis otrzymuję! A wy, Polacy, czemu pozostajecie w tyle? Przecież w porównaniu do rosyjskich dysydentów jesteście po prostu tchórze!".

Taki był to człowiek. Patriota polski, ale przy tym daleki od popularnej obecnie myśli, że Polacy w ciągu całej swej historii byli tylko niewinnymi ofiarami. I w ogóle, to najwyższy czas w Rosji i w Polsce zbudować koalicję przeciwko kłamcom i idiotom. Przecież to jest nasz wspólny problem: i u nas i u was mamy sporo polityków, których celem jest demonizowanie sąsiadów oraz wystawianie swojego narodu jako niewinną ofiarę.

tłum. NM




Adam Michnik: „Potrzebna polsko-rosyjska koalicja przeciwko idiotom”
(25.09.2011)


Polscy dziennikarzy podkreślają: przez ostatnie cztery lata, stosunki pomiędzy obu krajami zaczęły się wyraźnie poprawiać. W przeddzień Petersburgu odbyła się dyskusja, "Dialog polsko-rosyjski". Ze strony zachodniego sąsiada brał udział redaktor naczelny największego polskiego czasopisma "Gazety Wyborczej" Adam Michnik. Główną konkluzją spotkania było: tendencję ostatnich lat należy zachować.


Adam Michnik, redaktor naczelny "Gazety Wyborczej":


Ostatnie cztery lata widzimy stopniową poprawę w tych relacjach. Bardzo z tego się cieszę. Ale wiem, że w Polsce i Rosji są wrogowie tej poprawy. I może trzeba stworzyć wielką koalicję przeciwko idiotom w waszym kraju i w naszym kraju.

Według Adama Michnika, jeżeli rozkład sił politycznych się nie zmieni, stosunki będą tylko się poprawiać.

tłum. NM

 

Bar, źródło: inf. własna

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...

Redaktor Naczelna: Marzena Nykiel

Zespół: Krzysztof Bałękowski, Wojciech Biedroń, Adam Kacprzak, Jacek Karnowski, Michał Karnowski, Tomasz Karpowicz, Kamil Kwiatek, Aleksander Majewski, Adam Stankiewicz, Weronika Tomaszewska, Anna Wiejak.

Autorzy: Łukasz Adamski, Piotr Cywiński, Krzysztof Feusette, Grzegorz Górny, Edyta Hołdyńska, Jerzy Jachowicz, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Maja Narbutt, Maciej Pawlicki, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło.

Używasz przestarzałej wersji przeglądarki Internet Explorer posiadającej ograniczoną funkcjonalność i luki bezpieczeństwa. Tracisz możliwość skorzystania z pełnych możliwości serwisu.

Zaktualizuj przeglądarkę lub skorzystaj z alternatywnej.