Ukrywane fakty w życiorysie polityka SLD i kandydata na senatora Jacka Piechoty? Donosił na kolegów-harcerzy?

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

Zachodniopomorskie media coraz obszerniej informują obszernie o nieznanej dotychczas przeszłości Jacka Piechoty, w przeszłości prominentnej postaci i ministra rządów eseldowskich, jeszcze wcześniej działacza PZPR, obecnie kandydata na senatora z ramienia tej partii.

Piechota napisał w oświadczeniu lustracyjnym, że nie był współpracownikiem SB. Zaprzecza temu także teraz. Jednak media publikują dokumenty dotyczące tajnej współpracy agenta „Roberta” – bo taki pseudonim służby komunistycznego reżimu miały nadać Piechocie - z tajnymi służbami PRL.

Z dokumentów archiwalnych byłej SB wynika, jak podaje Dziennik Stargardzki, że Piechota został zarejestrowany jako TW „Robert” w 1984 roku. „Dziennikowi Stargardzkiemu” udało się dotrzeć do Rafała Zommera i innych harcerzy, których TW „Robert” inwigilował w latach osiemdziesiątych, w ramach akcji SB pod kryptonimem „Rozłam”.

Jednostką rejestrującą był III Wydział Służby Bezpieczeństwa. Z kolei karta rejestracyjna, która zawiera szczegółowe informacje, wskazuje, że numer 28853 został nadany Jackowi Piechocie, synowi Bogumiła i Barbary, urodzonemu 28.04 1959 roku w Szczecinie.

W archiwach zachowały się także inne materiały świadczące o aktywności agenturalnej TW „Robert” w latach wcześniejszych. W notatce służbowej, sporządzonej przez kapitana Pawła Piecewicza z 24 października 1986 roku, czytamy:

W dniu dzisiejszym odbyłem spotkanie z TW ps. „Robert” , który przekazał mi następujące informacje...”.

Jest także zapis o donosie w którym 21 września 1986 roku TW „Robert” donosił na przyjaciół:

Rafał Zommer z całą drużyną udział w mszy odprawianej w tej godzinie. Cały skład drużyny uczestniczył w mszy w pełnym umundurowaniu harcerskim. Jedynie tzw. „laski” poszczególnych zastępów pozostawione zostały w widocznym miejscu na zewnątrz kościoła. (…) Powyższy fakt został jednoznacznie odebrany jako demonstracja postaw(…). Na bazie tego zdarzenia władze harcerskie podejmą działania dyscyplinujące wobec Rafała Zommera.

 

Konsekwencje były – druh Zommer „oblał” próbę na stopień instruktorski. Dziś mówi prasie szczecińskiej:

Piechota sam się narzucił jako mój opiekun próby instruktorskiej. Ja nie mogłem sobie wybrać opiekuna, a on powiedział, że będzie gwarantem mojej próby. I potem tak to się zakończyło, że on wnioskował, aby zamknąć tę próbę z wynikiem negatywnym

– dodaje z żalem.

Już w latach dziewięćdziesiątych do informacji publicznej docierały szczątkowe informacje na temat ewentualnej agenturalnej przeszłości Jacka Piechoty. Po raz pierwszy jego nazwisko, jako tajnego współpracownika SB, zostało ujawnione na liście Antoniego Macierewicza, ministra spraw wewnętrznych w rządzie Jana Olszewskiego. Nazwisko Jacka Piechoty pojawia się również na liście agentów, sporządzonej przez Andrzeja Milczanowskiego, ministra spraw wewnętrznych w rządzie Hanny Suchockiej.

Wówczas jednak teczka Jacka Piechoty była pusta, tak jest zresztą do dziś. Jej zawartość została zniszczona. W karcie rejestracyjnej Piechoty czytamy:

Proszę wyprowadzić z ewidencji operacyjnej (…). Powyższe podyktowane jest pozycją zawodową i społeczną przez drugostronnie wymienionego. Teczki pracy i personalia zostały zniszczone we własnym zakresie.

Sytuacja zmieniła się z chwilą powstania Instytutu Pamięci Narodowej, który rozpoczął porządkowanie akt. Wielu działaczy opozycji antykomunistycznej zaczęło zwracać się do IPN o udostępnienie własnych akt. Jednym z nich był Rafał Zommer, drużynowy z hufca Szczecin nad Odrą. W jego aktach przewija się niezwykle często zarówno nazwisko Jacka Piechoty, jak i pseudonim TW „Robert”.

Służba Bezpieczeństwa niszczyła teczki swoich agentów pod koniec swojej działalności, jednak „wyczyszczenie” wszystkiego, co zawierały archiwa było bardzo trudne, często wręcz niemożliwe. Można było zniszczyć teczkę agenta, ale informacje na temat jego działalności mogły zachować się w wielu innych miejscach. Na przykład w teczkach osób, na których donosił.

- mówi gazecie Marcin Stefaniak, dyrektor IPN w Szczecinie.

Na czym jeszcze polegała działalność TW Roberta?

W styczniu 1989 roku kapitan Służby Bezpieczeństwa Paweł Piecewicz wnioskuje do swoich przełożonych o wszczęcie sprawy operacyjnej o kryptonimie „Rozłam”. We wniosku czytamy:

W dniu 29.12.1988 od TW pseudonim „Robert” uzyskano informacje mówiące o tym, że bliżej personalnie nieznana grupa harcerzy byłego hufca Szczecin-Śródmieście i Szczecin nad Odrą neguje cele zawarte w statucie ZHP oraz metody działania i materialistycznego wychowania tej organizacji, podjęła decyzję o wystąpieniu z ZHP oraz przejściu do działania w ramach duszpasterstwa harcerskiego w oparciu o obiekty sakralne i pod duchowym przywództwem kleru.

Według Piecewicza, „powyższe wykazuje znamiona zagrożenia w postaci oddziaływania Kościoła rzymsko-katolickiego na chronione środowisko”. Oficer SB wyznacza ogólne kierunki działania poprzez:

poszerzenie uzyskanej informacji, rozpoznanie składu grupy inicjatywnej z jednoczesnym uchwyceniem inspiratorów tych działań, wypracowanie płaszczyzny likwidacji zaistniałego zagrożenia.

 

Specjalne zadanie kapitan Piecewicz przewidział dla TW „Robert”:

Zlecić TW Robert zadanie do podjęcia starań o odbycie spotkania z władzami Kurii Biskupiej po uprzednim uzgodnieniu przez TW Robert tej sprawy z I sekretarzem KW PZPR

- czytamy w dokumentach. Także przed obecnymi wyborami Jacek Piechota stwierdził w oświadczeniu, że nie był tajnym współpracownikiem tajnych służb komunistycznego reżimu.

wu-ka

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych