O sprawie poinformował serwis internetowy „Rzeczpospolitej”. Śledztwo toczyło się z zawiadomienia szefa Agencji Wywiadu gen. Macieja Huni. We wrześniu ubiegłego roku powiadomił on prokuraturę o sfałszowaniu opatrzonej klauzulą „ściśle tajne” notatki dotyczącej rzekomej rozmowy oficera wywiadu z Andriejem Mendierejem, świadkiem katastrofy Tu-154M.

Rosjanin miał powiedzieć, że widział, jak rosyjscy żołnierze tuż po katastrofie biegali wokół wraku polskiego samolotu i oddawali strzały z broni maszynowej. I że wyglądało to, jakby "dobijali rannych".

O wątpliwościach co do autentyczności tego dokumentu „Rz” pisała w listopadzie 2010 r.

Śledztwo przejęte przez ABW od Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów potwierdziło, że wśród polityków i dziennikarzy krążyły w sumie trzy notatki dotyczące katastrofy opatrzone logo AW. Oprócz tej dotyczącej Mendiereja był też dokument opisujący m.in. możliwość udostępnienia polskiej prokuraturze badającej okoliczności tragedii nagrania toru lotu Tu-154M pochodzącego z amerykańskiego satelity.

"Rzeczpospolita" dotarła do pięciostronicowego uzasadnienia o umorzeniu śledztwa sporządzonego 28 czerwca 2011 r. przez szeregowego Michała Z., inspektora Wydziału I Departamentu Przygotowań Karnych ABW.

Wynika z niego, że w sprawie przesłuchano trzech dziennikarzy dysponujących rzekomymi notatkami wywiadu. Według ABW nie było konieczne sporządzenie analizy biegłego, który zbadałby je pod względem autentyczności.

Umarzając śledztwo, funkcjonariusz Agencji oparł się na zeznaniach gen. Huni i jego zastępcy Piotra Juszczaka. Obaj stwierdzili, że notatka dotycząca rzekomej rozmowy z Mendierejem jest nieprawdziwa. Według Z. należy więc przypuszczać, że także pozostałe zostały sfałszowane.

Wątku dotyczącego motywów sfałszowania notatki nie sprawdzono.

Nieco dziwi niewielkie zaangażowanie śledczych i tempo prac prokuratury oraz ABW. Przesłuchanych jedynie kilku świadków w ponad pół roku nie robi wielkiego wrażenia.

Najgorsze, że nie dowiemy się, kto zorganizował prowokację z sensacyjnymi zeznaniami Rosjanina.

znp, rp.pl