Samopodpalenie przed kancelarią premiera, które miało miejsce w piątek spowodowało różnego rodzaju komentarze ze strony władz, żeby nie poruszać tego tematu i nie wykorzystywać go w kampanii wyborczej. Stawiam więc pytanie, czy istnieje w Polsce coś takiego jak „wolność słowa” i dlaczego mamy milczeć?
Dlaczego mamy udawać, że nic się nie stało? Człowiek – wiedząc, że premier Donald Tusk poświęcił trzy tygodnie kampanii na podróże po Polsce – podpalił się przed kancelarią Prezesa Rady Ministrów. A gdzie był wtedy premier? Na pewno nie tam gdzie jest jego miejsce – premier podróżował. Czy władzom przyszło do głowy, że być może była to próba pokazania, że miejsce premiera jest w Warszawie, że jest potrzebny ludziom, o których przez cztery lata nie myślał.
Apelował także prezydent Bronisław Komorowski, który wyraził głęboką nadzieję, że „siły polityczne, które dzisiaj konkurują w kampanii wyborczej oszczędzą w swoich działaniach nieszczęście i dramat ludzki”. Zastanawiam się czemu mają służyć słowa prezydenta Komorowskiego, bo z pewnością nie chodzi o troskę o poszkodowanego. Głowa państwa radzi, aby „każdy rozglądał się w swoim otoczeniu, w ramach swojej wspólnoty (…) , czy nie ma przypadkiem w tych wspólnotach ludzi, którym można pomóc zwykłą rozmową, radą (…)”. Dlaczego więc premiera, który przecież teraz wychodzi do „zwykłych ludzi”, odwiedza ich – chociażby wczoraj – w ich gospodarstwach, nie było dla zwykłego człowieka, który znalazł się przed jego miejscem pracy?
Premier Donald Tusk ma jednak wytłumaczenie tej sprawy:
"Będziemy dalej badać okoliczności, które doprowadziły go do tego desperackiego czynu, ale wydaje się, że jest to raczej splot bardzo wielu życiowych okoliczności niż jakaś jedna konkretna sprawa"
Mówi też, że „kto chce na takich dramatach robić kampanię, to jest jego sprawa, jego styl, jego wstyd”.
Otóż uważam, że wstydzić może się tylko i wyłącznie premier Tusk, którego w czasie tego dramatu – przed jego miejscem pracy – nie było. Liczy się jego sprawa – „Chcę być premierem”, jego styl – nie było czasu przez 4 lata na interesowanie się Polską, jego wstyd – przez trzy tygodnie podróży po Polsce premier zapomniał o swoich obowiązkach, polegających przede wszystkim na rządzeniu krajem. Zamiast skupić się na kraju - premier realizuje swoją kampanię.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/119145-czy-istnieje-w-polsce-cos-takiego-jak-wolnosc-slowa-i-dlaczego-mamy-milczec-wstyd-donalda-tuska
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.