W trakcie kampanii wyborczej wszystkie komitety wyborcze deklarują zrozumienie dla rodzin i potrzebę prowadzenia przez państwo polityki rodzinnej. Dlatego wszystkie walczą ostatnio o tanie miejsca w przedszkolach, martwią się dramatem demograficznym, obiecują wsparcie dla rodzin.

To deklaracje ważne, ale czy formułowane tylko na wrażliwy okres kampanii wyborczej?

Oto 31 sierpnia weszły w życie przepisy dotyczące warunków uzyskiwania kredytu z programu „Rodzina na swoim”. Kredyt ten jest o tyle dogodny, że przez 8 lat do jego oprocentowania dopłaca budżet państwa. Problem polega na tym, że w znowelizowanej ustawie wprowadzono warunek defaworyzujący małżeństwa i dający szczególne preferencje dla samotnie wychowujących dzieci.

Zgodnie z tym warunkiem kredytu nie dostaną małżonkowie mający powyżej 35 lat. Warunek ten nie dotyczy jednak samotnie wychowujących dzieci, oni mogą otrzymać taki kredyt także, jeśli mają powyżej 35 lat. Mamy zatem wyraźne nierówne traktowanie małżeństw i osób samotnie wychowujących dzieci. Rozwiązanie to będzie zachęcało do rozwodów by uzyskać prawo do kredytu po 35 roku życia. Kryterium samotnego wychowania dzieci jest zresztą kompletnie fałszywe, jeśli ustawodawca zamierzał chronić najubożyszych. Samotnie wychowujący dzieci nie są bowiem w najtrudniejszej sytuacji dochodowej, w gorszej są rodziny wielodzietne.

To kolejne rozwiązanie defaworyzujące małżeństwa. Przypomnę, że tylko samotnie wychowujący dzieci mają prawo rozliczać podatki ze swoimi dziećmi.

W ten sposób napędzamy trend do rozwodów i samotnego wychowania dzieci, co jest dla nich wyjątkową krzywdą. Tak, przy deklaracjach wszystkich, że rodzina jest ważna, a polityka rodzinna powinnością państwa, praktycznie osłabia się polskie rodziny.