Miałem nadzieję, że władze TVP szybko wycofają się z pomysłu promowania Adama Darskiego (Nergala) jako jurora popularnego programu, tym bardziej, że łatwo było przewidzieć wybuch społecznych protestów. Muszę przyznać, że z dnia na dzień narastało moje zdumienie.
Zamiast wycofania się z eksponowania Nergala w publicznej telewizji, której władze słowo misja odmieniają przy wszystkich nadarzających się okazjach przez niemal wszystkie przypadki, doczekaliśmy się obrońców satanisty, publicznie niszczącego Biblię. Wszystko pod płaszczem tolerancji i poszanowania wolności słowa.
Dla porównania pomyślmy, co byłoby gdyby w roli telewizyjnej gwiazdy chciano obsadzić kogoś, kto manifestuje swoje przywiązanie do antysemityzmu lub publicznie niszczył Koran. Mieliśmy już podobny przypadek w USA. Podobny, bo tam pastor Terry Jones został bardzo szeroko oprotestowany za zapowiedź publicznego spalenia świętej księgi wyznawców islamu. Głos zabierano wówczas od Watykanu po Indonezję. Szacunek dla Biblii nie jest kwestią wiary, ale kultury. I nie tylko chodzi o tę kulturę wyższą (sztuka), ale też i o tę najzwyklejszą, czyli o kulturę osobistą.
Zostawmy samego Adama Darskiego. W świetle jego historii pierwszoplanowym negatywnym „bohaterem” jest telewizja publiczna. Od jakiegoś już czasu podkreślam, że TVP dryfowała od roszczenia sobie prawa do bycia instytucją misyjną, po serwowanie widzom taniej komercji.
Moim zdaniem to niedopuszczalne, bo telewizję publiczną powinna wyróżniać właśnie zdecydowana przewaga misji nad czystą komercją, jakość i smak emitowanego materiału. Pomysł zatrudnienia Nergala pokazuje, że władze TVP trafiły na mur walki o oglądalność. Decydując się na walkę na froncie czystej komercji zgłosiły się tak naprawdę do pojedynku na szokowanie.
Pojawia się pytanie, co można jeszcze zrobić, by podnieść słupki oglądalności. Czyli jak jeszcze bardziej szokować widzów. Stawia to tym samym pod znakiem zapytania działanie telewizji publicznej. Po co utrzymywać sztafaż misyjny instytucji, która bardzo często karmi ludzi zwykłą tandetą, bo jest uzależniona od czystej komercji.
Nie do przyjęcia jest tłumaczenie dyrekcji TVP 2, która przygotowała specjalny list do widzów, pisząc w nim m.in., że „kontrowersyjny wizerunek sceniczny zespołu Behemoth, kreowany na potrzeby artystyczne, nie ma nic wspólnego z postawą Adama Darskiego w programie TVP 2”. Oczywiście mamy wolność słowa, wolność przekonań i mówiąc krótko każdy może robić co chce. Ale nie wszystkie zachowania mieszczą się w normach i w granicach odpowiedzialności, które obowiązują publiczną telewizję. Wyraźnie rozgraniczmy wolność człowieka i odpowiedzialność TVP za promowanie takich czy innych postaw.
Ciekaw jestem czy ci, którzy w imię wolności bronią Nergala, takie same wolnościowe sztandary wyciągaliby wówczas, gdyby dla odmiany TVP 1 w imię walki o oglądalność do kolejnego reality-show w roli jurora-gwiazdy zaprosiła np. o. Tadeusza Rydzyka. Skoro nasza telewizja chce konkurować na rynku czystej komercji, warto pomyśleć nad kolejnymi krokami. Kiedyś pewnie wyjdzie z więzienia Norweg Andres Breivik. To dopiero smakowity kąsek dla chcącej szokować widzów stacji. Jestem ciekaw, która telewizja jako pierwsza podejmie z nim rozmowy. Innym naturalnym kandydatem na gwiazdę jest np. płk Kaddafi. Czy TVP się odważy? Sukces murowany.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/118887-publiczny-satanizm-mialem-nadzieje-ze-wladze-tvp-szybko-wycofaja-sie-z-pomyslu-promowania-adama-darskiego-nergala