Platforma w kłopotach. Przedszkola były punktem zwrotnym tej kampanii

fot. PAP
fot. PAP

Bez żadnych wątpliwości dla Platformy to był najgorszy tydzień kampanii parlamentarnej od czasu jej formalnego rozpoczęcia. Sprawa podwyżek opłat za przedszkola nie tylko uderzyła bezpośrednio w kluczową grupę elektoratu PO ale też pozwoliła PiS na nabranie "momentum".

Opłaty za przedszkola, spadające wyniki w sondażach, temat "młodzi popierają PiS", minister Rostowski straszący Europę wojną, minister Hall wycofująca sześciolatki ze szkół czy minister Sikorski tłumaczący się z tego, czy aktorzy występujący w nowym klipie promującym Polskę wiedzą że to robią - to tylko niektóre wydarzenia ostatnich 7-8 dni, które powodują że jeśli kolejne trzy tygodnie będą wyglądać tak samo, to PO tych wyborów raczej nie wygra. Nie wspominając już o konwencji programowej, z której do mediów przebiło się w zasadzie tylko to, że posłowie PO nie widzieli programu.

Co prawda w tym tygodniu PO na serio zainicjowało też temat - m.in. za pomocą niezłego, ale ewidentnie zbyt "płaskiego" spotu wyborczego - walki o unijne pieniądze. To ma ostateczny i główny temat tej kampanii? Chyba nadszedł czas by zrobić więcej. Swoją drogą, to dziwne że PO która tak sprawnie w czasie rządzenia kieruje opinią publiczną (wojna z kibolami etc) teraz nie jest w stanie zademonstrować podobnej sprawności.

Nie twierdzę, że kampania PiS nagle stała się doskonała. Prawo i Sprawiedliwość lepiej lub gorzej mówi o pewnych sprawach, za pomocą lepszych lub gorszych środków. Ale na tle PO w tym tygodniu PiS nabrało ewidentnego "momentum" (impetu) - w zasadzie tylko za sprawą zacieśniających się sondaży. Bez nich tego efektu, tego "meta-tematu" przez który media przedstawiają konkretne wydarzenia.

Możliwe są trzy podstawowe warianty  dalszego rozwoju sytuacji.

Pierwszy to "odbicie PO". Kryzys partii rządzącej przychodzi o trzy tygodnie za wcześnie dla PiS. Media nudzą się tym "meta-tematem" i ten się zmienia. Albo Platforma wykorzysta potknięcie PiS, albo wydarzenie zewnętrzne, albo też sama wykreuje coś, co stanie się zapalnikiem takiej zmiany. Niczym Bill Clinton w prawyborach w 1992 roku Donald Tusk staje się "comeback kid". Nie ma mowy o dużej zmianie fundamentów tej kampanii (demobilizacji elektoratu PO) ale spłaszczenie wyniku 9 października nie jest tak wyraźne no i przede wszystkim PO wygrywa, różnicą większą nawet niż 1-2%.

Drugi wariant to kontynuacja dryfu. W tym wariancie sondaże nadal wykazują kilkuprocentową przewagę PO nad PiS. Partia Jarosława Kaczyńskiego nadal prowadzi swoją kampanię, SLD swoją a PO swoją. W tym wariancie możliwe jest wszystko.

Trzeci wariant to trwałe przejęcie przez PiS "momentum" i objęcie prowadzenia w sondażach aż do wyborów, już w którymś punkcie przyszłego tygodnia.

Jedno jest pewne - kampania PO musi się zmienić. I to szybko. Inaczej "Polskę w budowie" dokończy ktoś inny.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych