Debatę partii na tematy społeczne w pierwszym programie telewizji publicznej w środowy wieczór przyszłoby rozważać w normalnym tonie. Na przykład zauważyć, że współprowadząca Barbara Czajkowska dawała wyraźne fory Michałowi Boniemu występującemu w imieniu PO, a innych polityków strofowała jak dzieci.
Skądinąd ci politycy rywalizowali w potokach pustosłowia, unikali odpowiadania na pytania, mówili, o czym chcieli, a nie o czym mieli. Tylko, że lepiej byłoby, aby moderator wytykał im to bezstronnie, a nie „po uważaniu”.
Można by też szukać dodatkowych smaczków. Józefina Hrynkiewicz z PiS była jedyną obok Boniego osobą unikającą objeżdżania przez Czajkowską, pewnie ze względu na swój profesorski tytuł i profesorskie namaszczenie. Zarazem jako ekspert okazała się kompletnie niezależna od partii, którą reprezentowała. Nie tylko unikała atakowania rządu, ale pochwaliła minister Fedak za reformę OFE. Choć PiS głosował przeciw tej reformie i krytykował ją. Inna sprawa, że mniej zajadle niż Leszek Balcerowicz i liberałowie.
Ale to wszystko zeszło w tej debacie na drugi plan z powodu jednej osoby: Roberta Biedronia występującego w imieniu Ruchu Palikota. Pisałem już, że formuła debat w TVP 1 jest wyjątkowo nieklarowna, wręcz zachęca do przerywania sobie i pyskówek. Ale Biedroń przebił wszystko, co w nich do tej pory widzieliśmy. Łamiąc wszelkie reguły, krzyczał po lepperowsku, że reprezentuje jedyną partię, która do tej pory nie rządziła. Atakował każdą z pozostałych partii w niesłychanie ostry sposób. Tak skutecznie, że zjednoczył przeciw sobie wszystkich pozostałych gości.
Osiągnął więc to, o co w teorii zabiega w tej kampanii PiS. Przedstawić się jako partia antyestablishmentowa, wywracająca stolik, przy którym toczy się polityczna debata. Biedroń realizował najwyraźniej wytyczne Janusza Palikota, który postępuje podobnie, choć jednak bardziej inteligentnie. Nie sądzę aby wzywający przy okazji dowolnego tematu do opodatkowania Kościoła i ochrzaniający profesor Hrynkiewicz za westchnienie „O Boże” (bo to „państwo wyznaniowe”) gejowski aktywista z żelem na włosach pozyskał respekt większości. Ale przecież walczy zaledwie o wciśnięcie się do gry.
Skądinąd Palikot z Biedroniem pojęli to, czego nie umie pojąć ospały Sojusz Lewicy. Atakują najmocniej nie PiS, a swoich naturalnych konkurentów: PO i SLD. Czy to okaże się skutecznie? Nadal sądzę, że antypisowska histeria ostatnich dni zadziała jednak na korzyść partii Tuska. Że zje winiarza z Biłgoraja. Ale gra on zręcznie i można mieć obawy, że pozostanie na scenie. Każda epoka jest skazana najwyraźniej na swój rodzaj populizmu. Chyba, że po przegranej kampanii winiarz znudzi się polityką na dobre.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/118616-biedron-szaleje-w-imieniu-palikota-epizod-czy-cos-trwalszego-po-debacie-w-tvp-1
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.