„Zainicjowany przez MKiDN Europejski Kongres Kultury jest najważniejszym i  bezprecedensowym wydarzeniem Polskiej Prezydencji w obszarze kultury oraz kolejnym etapem w publicznej debacie, która toczy się w Polsce szczególnie intensywnie od 2009 roku, kiedy w Krakowie odbył się Kongres Kultury Polskiej. Zaowocował on powstaniem wielu wartościowych inicjatyw obywatelskich i ruchów niezależnych środowisk kulturotwórczych oraz projektów realizowanych przez instytucje kultury.”

Tak oto Minister Bogdan Zdrojewski opisuje odbywający się właśnie we Wrocławiu (albo to już Breslau?) Europejski Kongres Kultury. Na stronie www.culturecongress.eu (czy można sobie wyobrazić bardziej europejską domenę?), możemy znaleźć biogramy wybitnych prelegentów tego światowego w swym rozmachu wydarzenia. W zakładce „ludzie” – same potężne nazwiska i fakt, że taki prowincjonalnych chłop jak ja ich nie rozpoznaje, jest dodatkowym dowodem na ich (po)nowoczesność i europejskość. Jest jednak jedno bardzo mi znajome nazwisko – Jacek Żakowski :

„Należy do najbardziej opiniotwórczych  polskich dziennikarzy i publicystów. Jest zaprawionym w publicznych sporach polemistą o lewicowo-liberalnych poglądach.  Gani polską klasę polityczną za negatywny stosunek do wiedzy i antyinteligencki syndrom.”
(z biogramu J. Żakowskiego na www.culturecongress.eu)

No jak by inaczej, przecież to absolutnie najwybitniejszy polski dziennikarz, tylko czy On na pewno gani jakąś tam „klasę polityczną”, czy to aby nie jest zbyt eufemistycznie powiedziane? Otóż Jacek Żakowski gani polski zaścianek a dokładniej Jarosława Kaczyńskiego za jego antyinteligenckość, populizm, oraz zamknięcie się na (po)nowoczesną europejską kulturę i jego kongresy. Idąc jeszcze dalej, Jacka Żakowskiego można opisać słowami, które opisują nie jego samego ale kogoś, z kim wybitny polski dziennikarz z pewnością się identyfikuje:

„Wyróżnia się nieprzeciętnymi zdolnościami zarówno w przyswajaniu sobie wiedzy, jak i w umiejętnościach propagandowych i agitacyjnych. W zagadnieniach politycznych zajmuje bardzo prawidłowe stanowisko Bardzo wnikliwy i spostrzegawczy w analizie politycznej, szczególnie czujny na błędy ideologiczne.”.

(o Z. Baumanie z archiwów IPN)

W taki oto sposób od Jacka Żakowskiego, przechodzimy do osoby najważniejszego gościa European Culture Congress (ech to jakie to europejskie). Myślę, że nikt już nie ma wątpliwości, kogo dotyczą te słowa. Zygmunt Bauman - gość specjalny ECC, jak podaje biogram na stronie kongresu:

„Światowej sławy socjolog i filozof, jeden z twórców koncepcji ponowoczesności. Ostatnio w Polsce ukazała się książka „Żyjąc w czasie pożyczonym. Rozmowy z Citlali Rovirosa-Madrazo” (2010 ), w której Bauman mówi o gorących problemach ponowoczesnego świata: kryzysie gospodarczym, terroryzmie czy polityce demograficznej.”

Rzecz jasna, aby czytelnik nie miał wątpliwości powiem, że taki nieinteligencki  bloger jak ja, nie czytuje dzieł wybitnego profesora, jednak zna go z całkiem innego źródła.  W „plugawych i kłamliwych archiwach”  (z dużym prawdopodobieństwem cytat ze Stefana Niesiołowskiego) pewnej państwowej instytucji, której jeszcze nie zdążyli spalić Grzegorz Napieralski z kolegami, znajduje się  wiele pozostałości po działalności „światowej sławy socjologa i filozofa”. W biuletynie IPN z czerwca 2006 r. niejaki Piotr Gontarczyk (tfu! na sam widok tego nazwiska, inteligenta napawa obrzydzenie), na stronie 74, w artykule  „Towarzysz „Semjon” niezależny życiorys Zygmuna Baumana” podaje arcyciekawe fakty z życia profesora.

„Archiwa Instytutu Pamięci Narodowej zawierają interesujące dokumenty dotyczące działalności Zygmunta Baumana w tym okresie. Pozwalają one uzupełnić i skorygować dane podawane w biogramach znanego filozofa. Wynika z nich, że w latach 1945–1953 Bauman był oficerem Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Struktura, choć ubrana w mundury wojskowe, to z wojskiem miała niewiele wspólnego. Była bowiem zbrojnym ramieniem partii komunistycznej utworzonym na wzór wojsk NKWD i służącym ujarzmieniu polskiego społeczeństwa. To właśnie jednostki KBW ścigały po wojnie najsłynniejsze oddziały polskiej partyzantki: V. Wileńskiej Brygady AK mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” na Białostocczyźnie, mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory” na Lubelszczyźnie czy Józefa Kurasia „Ognia” na Podhalu.”

Wybitny naukowiec miał także nieocenione talenty wojskowe, w KBW doczekał się stopnia majora, o czym nie chwali się ani w biogramie na stronie Congressu ani w innych oficjalnych dokumentach:

„Bauman trafił do KBW już po zakończeniu działań wojennych w Europie, 1 czerwca 1945 r. Rozpoczynał w stopniu podporucznika jako zastępca dowódcy 5. Samodzielnego Batalionu ochrony KBW do spraw polityczno-wychowawczych. Potem pełnił m.in. funkcję instruktora w Zarządzie Polityczno-Wychowawczym KBW. Służbę zakończył w marcu 1953 r. w stopniu majora, jako szef Oddziału II Zarządu Politycznego KBW. To właśnie tu, w pionie politycznym, KBW za pomocą totalitarnej indoktrynacji miał zmieniać żołnierzy-poborowych w sprawne narzędzie zbrodniczego systemu.”

We wniosku Szefa Zarządu Politycznego do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego o „zatwierdzenie mjr. BAUMAN ZYGMUNTA s. Maurycego – na stanowisko Szefa Oddziału Propagandy i Agitacji Zarządu Polit[ycznego] KBW” znajdujemy chwalebny opis wspinaczki młodego Zygmunta po szczeblach kariery w aparacie komunistycznym, której ukoronowaniem jest rola światowej sławy ideologa współczesnej lewicy. Tylko szkoda, że przecież bardzo racjonalny i inteligentny Minister pozwala aby za publiczne pieniądze organizowane tego rodzaju farsę