- Ten rząd rządzi chaotycznie, jest marnotrawny, beztroski i zadłuża nas ponad wszelki rozsądek - ocenia w rozmowie z tygodnikiem "Uważam Rze" profesor Zyta Gilowska.

Była wicepremier i minister finansów w rządach Prawa i Sprawiedliwości mówi, że jedyna metoda obecnego rządu na przetrwanie kryzysu to pożyczanie i dosypywanie pieniędzy:


Na koniec 2007 roku poziom wydatków ogółem całego sektora finansów publicznych wyniósł niecałe pół biliona, 496, 5 miliarda złotych. A na koniec 2010 roku – przekroczył 640 miliardów złotych. To znaczy, że poziom rocznych wydatków przez trzy lata, 2008, 2009 i 2010 podniósł się  o 140 miliardów złotych. To było, panowie, 10 procent PKB! Wzrost poziomu wydatków publicznych o 30 procent w trzy lata to rekord.

Ale gdzie oni to wydają? Na co?

Na różne różności. Na przykład na urzędników. Pomiędzy końcem 2007 roku a końcem roku 2010 liczba urzędników wzrosła o 75 tysięcy. Powtarzam słownie i tak panowie też zapiszcie: siedemdziesiąt pięć tysięcy!  To kosztuje krocie. Sporo nas kosztują przepłacane inwestycje, np. przepłacane autostrady. (...)  Jedno jest jasne – te pieniądze się po prostu rozeszły. Rewersem lekkomyślności jest marnotrawstwo .

Profesor Gilowska ujawnia też, że czuje się trochę winna za to, że odeszła z bieżącej polityki:

Czuję się winna, ponieważ pod wpływem osobistych, bardzo mocnych okoliczności, musiałam zejść z głównego ringu politycznej sceny. Musiałam.
Miesiąc po wyborach 2007 roku  skompletowałam diagnozę moich kłopotów zdrowotnych i zrozumiałam, że to samo z siebie nie minie.  Kilka tygodni później moja Mama miała ciężki wypadek i walczyła o życie. Powiedziałam sobie wtedy – dość tego, trzeba zająć się Mamą oraz się przygotować do kolejnej operacji.

Jaki był skutek? Mama dała radę,  przeżyła  jeszcze, Bogu dzięki, 2,5 roku. Ja poddałam się trudnej  operacji, która za wiele nie przyniosła.  Ale się podreperowałam. I wszystko byłoby w porządku, bo przecież nikt nie jest niewolnikiem polityki.

Nie dało się przewidzieć, że powstanie taka straszna wyrwa, ze zginie tylu wspaniałych ludzi. Przecież Ola Natalii- Świat znakomicie sobie radziła! Z Grażyną Gęsicką i Przemkiem Gosiewskim mieliśmy wielkie plany, niektóre koncepcje były  zaawansowane. Bardzo mi Ich brakuje. Mam też świadomość, że gdybym została w Sejmie, to byście dzisiaj panowie ze mną nie rozmawiali.

Jak mówi profesor, gdyby nie odeszła z rządu, ona także byłaby na pokładzie tupolewa lecącego do Smoleńska i Katynia.

Dziennikarze pytają także profesor Gilowską czy wyobraża sobie, co by się działo gdyby to za rządów PiS znany ekonomista powiedział, że jego żonie za zbytnia krytykę polityki ekonomicznej władzy, grożono zwolnieniem z pracy? Piekło. A kiedy powiedział to prof. Krzysztof Rybiński w rozmowie z „Uważam Rze”, nikogo to nie zainteresowało.


Zgadzam się całkowicie z tymi, którzy mówią, że mamy w Polsce miękki totalitaryzm. Tak. Tak właśnie należy nazwać system, który zbudowała PO w ostatnich latach. Ze wszystkimi konsekwencjami. Także z faktem że Prezydent RP był zarejestrowany w bazie ABW o nazwie „Jądro”, zdaje się, że jako potencjalny terrorysta. To przecież zgroza.

 

Ale zbudował ten system Donald, pani niegdysiejszy brat?

Autor jest zbiorowy, a system się replikuje jak wirus komputerowy.  Na razie oporu nie widać. Nie wypowiadam się co do intencji, ale wiadomo – piekło jest wybrukowane nawet dobrymi intencjami.  Tak, dziś to widać w całej okazałości.

- kończy rozmówczyni tygodnika "Uważam Rze"

wu-ka