Partyjne odmłodzenia. W Sojuszu miał nastąpić powiew młodości. I nastąpił, ale patronuje mu Leszek Miller

fot. PAP
fot. PAP

 - Jedno mi się nie podobało u Wojciecha Olejniczaka, że nie wprowadził swoich 60 zaufanych ludzi, gdy przejmował Sojusz. Tak jak zrobił to Aleksander Kwaśniewski, gdy został przewodniczącym klubu SLD – mówił nam ponad tydzień temu Sławomir Sierakowski. Twierdząc, że takie odświeżenie partyjnych elit mogłoby zmienić oblicze ugrupowania na lata.

Słynną „złota sześćdziesiątka” Kwaśniewskiego zainspirował się jednak innym młody przywódca, Grzegorz Napieralski. I dzisiaj do Sejmu chce wprowadzić kilkudziesięciu zaufanych współpracowników. Tylko, że spodziewane odmłodzenie przyszło o kilka lat za późno.  I zostało nie do końca umiejętnie przeprowadzone. Jutro w pośpiechu przed wyborami ma odbyć się konwencja młodych SLD, pod hasłem:"Nie chcemy być straconym pokoleniem". Ale dobre chęci nie wystarczą. Szef Sojuszu najpewniej zrozumiał, że opierając się tylko na młodych ludziach nie zbuduje szerokiej partii. Zaczął sięgać więc po dawnych działaczy, w tym Leszka Millera, który teraz bryluje jako główna twarz lewicy.  Jakie są tego konsekwencje? SLD wciąż jest wąską partią, zbudowaną w sposób wodzowski. A dodatkowo mimo realnego odmłodzenia, próby wprowadzenia kilkudziesięciu młodych ludzi do Sejmu, wciąż jest postrzegana jako partia dawnego aparatu. Oby nie okazało się, że  ten sam aparat znów zacznie sięgać po władzę w partii. Bo wtedy Sojusz zatoczy historyczne koło i zdmuchnie ostatnie powiewy młodości z partii, na czele z jej szefem.

 

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych