Wniosek z Września '39: Sojusz Berlina z Moskwą stanowił, stanowi i zawsze będzie stanowił zagrożenie dla Rzeczpospolitej

Dzisiaj sojusz Rosji i Niemiec ma charakter przede wszystkim biznesowy. Ale to nie znaczy, że nie ma nic wspólnego z polityką
Dzisiaj sojusz Rosji i Niemiec ma charakter przede wszystkim biznesowy. Ale to nie znaczy, że nie ma nic wspólnego z polityką

O napaści III Rzeszy na Polskę napisano już tyle, że uzbierałaby się z tego spora biblioteka. Najostrzejszy spór – i słusznie – dotyczył odpowiedzi na pytanie: czy mogliśmy uniknąć klęski wrześniowej? Jedni wskazywali na głupotę Francuzów, którzy nie wykorzystali szansy szybkiego uderzenia na słabo zabezpieczoną zachodnią granicę Niemiec. Inni idąc dalej tym tropem piętnowali Paryż za odrzucenie w 1934 r. pomysłu Piłsudskiego by doprowadzić do tzw. wojny prewencyjnej i obalić Hitlera, gdy był jeszcze relatywnie słaby. Radykalne odmienne rozwiązanie lansowali z kolei zwolennicy sojuszu z III Rzeszą i wspólnej wyprawy przeciw Sowietom. Na drugim biegunie lokowali się z kolei rządzący polską komuniści, którzy przez lata PRL wmawiali Polakom, że jedynym słusznym rozwiązaniem był właśnie sojusz z ZSRR, którego nie chciała „faszystowska klika” Rydza, Mościckiego i Becka. Byli też i zwolennicy sojuszu z Czechosłowacją i zachęcania Pragi do wspólnej walki z Hitlerem. Nie zabrakło wreszcie i tych, którzy wskazywali na fatalne błędy w organizacji polskiej armii (niedorozwój broni pancernej i lotnictwa wynikające z anachronicznego myślenia Piłsudskiego o sprawach obronny), a także błędów w dowodzeniu wojskiem w pierwszych dniach września 1939 r. (koncepcja obrony całej granicy zamiast wycofania się za linię Wisły).

Wszystkie te rozważania są interesujące i z pewnością warto je dalej prowadzić. Historii wszakże cofnąć się nie da. Można natomiast wyciągać z niej wnioski. Z dramatu Września ’39 płynie dla nas, Polaków, jeden oczywisty wniosek: sojusz Berlina z Moskwą stanowił, stanowi i zawsze będzie stanowił zagrożenie dla Rzeczpospolitej. Czasem jak w 1939 r. śmiertelne, czasem zaś – jak w 2011 r. - z odroczonym terminem egzekucji. Dlatego celem nr 1 polskiej polityki zagranicznej powinno być dążenie do stanu, w którym relacje z przynajmniej jedynym z naszych wielkich sąsiadów nie będą gorsze niż niemiecko-rosyjskie. Jak na razie, po ponad dwudziestu latach istnienia III RP, jest to cel wciąż jeszcze pozostający w fazie realizacji (stosunki polsko-niemieckie), albo też znajdujący się w stadium zalążkowym (kontakty z Rosją) i to z marnymi rokowaniami na przyszłość.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych