Chociaż sezon wyborczy w USA mocno się już rozkręcił, to dopiero teraz ukazał się tekst, w którym w kompleksowy sposób opisane są zmiany, jakie zachodzą w dziennikarstwie politycznym w erze social media, zwłaszcza - w erze Twittera. Jodi Enda napisała kluczowy tekst jeśli chodzi o zrozumienie tej kampanii prezydenckiej w Stanach. Ale jej wnioski są aktualne i w naszym kraju.
Enda w obszernym tekście na łamach "American Journalism Review" opisuje zmiany które zachodzą na linii dziennikarze-politycy. Zmiany, a w zasadzie rewolucję przyniosło upowszechnienie się social media, zwłaszcza Twittera, telefonów komórkowych i pojawienie się nowych serwisów informacyjnych, które nie istniały, albo nie odgrywały żadnej roli jeszcze kilka lat temu.
Ta kombinacja wielu czynników dała ciekawe efekty. Z jednej strony kandydaci i ich sztaby wycofują się do swoich własnych "bąbli" do których dziennikarze nie mają wstępu. Gdy każdy z reporterów ma telefon, którym może nagrać klip mogący zniszczyć całą kandydaturę nie ma już mowy o długich sesjach z dziennikarzami, o zapraszaniu ich do kampanijnego autobusu na pogawędki i tak dalej. W ten sposób dostęp do polityków jest coraz mniejszy.
Z drugiej strony fakt, że każdy może "nadawać" na Twitterze o tym co właśnie zobaczył lub usłyszał, powoduje, że ilość źródeł informacji ogromnie się zwiększyła. Mowa tu nie tylko o politykach i ich zwolennikach. Na wiecach i na spotkaniach pojawiają się nie tylko reporterzy zawodowi, ale także amatorzy, blogerzy, a nawet zatrudniani przez sztaby "trackers" - ludzie których jedynym zadaniem jest wychwytywanie potencjalnych wpadek przeciwnika i błyskawicznie ich publikowanie. Teraz w pewnym sensie każdy może być dziennikarzem, którego relacja zmieni bieg wydarzeń. Oczywiście nie każdy ma taki sam autorytet, wiedzę i doświadczenie, ale możliwość jest jak najbardziej realna.
To wszystko powoduje, że kampania toczy się nonstop - nie ma podziału na "cykl informacyjny" który rozpoczyna się rano a kończy wieczornym dziennikiem.
Ten trend jest też zauważalny w Polsce. Social media zmieniły przede wszystkim jedną rzecz - media tradycyjne straciły funkcję "filtrowania" informacji. Dzięki Twitterowi każdy może ustalić własną listę osób które śledzi - polityków, dziennikarzy, sztabowców, komentatorów i tak dalej. Nikt nie jest już skazany na produkt przygotowywany odgórnie - tygodnik, dziennik, program telewizyjny. Media przestały być liniowe, i stały się "ziarniste" - złożone z pojedynczych tweetów, klipów wideo, tekstów, komentarzy, reportaży i tak dalej.
Jest to prawdziwa rewolucja. Ale też to dopiero początek.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/117772-dziennikarstwo-w-epoce-social-media-czy-teraz-juz-wszyscy-sa-mediami
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.