Prezydent Opola złamał obietnicę uczczenia braci Kowalczyków tablicą na ratuszu. Z powodu nacisku środowisk mundurowych i postkomunistycznych?

Oświadczenie Opolskiego Stowarzyszenia Pamięci Narodowej w sprawie tablicy Kowalczyków

Prezydent Miasta Opola Ryszard Zembaczyński przyjął na siebie w lipcu br. zobowiązanie do działania na rzecz upamiętnienia czterdziestej rocznicy wysadzenia przez braci Jerzego i Ryszarda Kowalczyków auli opolskiej WSP, uniemożliwiającego celebrowanie święta Milicji Obywatelskiej i Służby Bezpieczeństwa przez oprawców i uczestników krwawej masakry robotników Wybrzeża w 1970 roku. Stworzył w ten sposób szansę na przywrócenie honoru naszemu miastu, które zawdzięcza czynowi braci Kowalczyków ocalenie od hańby obojętności, milczącego przyzwolenia na zbrodnię i lżenia pamięci ofiar przez zbrodniarzy z MO i SB.

Wybranie muru opolskiego ratusza za miejsce właściwe dla tablicy upamiętniającej jedno z najgłośniejszych i najważniejszych dla naszego kraju i miasta wydarzeń w najnowszej historii polskich zmagań o niepodległość zasługiwało na wyrazy uznania i szacunku dla Prezydenta Miasta. Jako pierwszy przedstawiciel lokalnych władz wykazał odwagę i determinację, by stanąć w obronie prawdy i lekceważonych wartości narodowych, które legły u podstaw moralnej inspiracji wielkiego ruchu wolnościowego, jakim był Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”. Ruch społeczny „Solidarność” domagał się uwolnienia braci Kowalczyków skazanych na 25 lat pozbawienia wolności i taktował ich jak więźniów politycznych, których czyn symbolizuje ducha protestu przeciwko krwawemu reżimowi komunistycznemu.

Niestety, Prezydent Ryszard Zembaczyński pozbawił się szacunku okazanego mu przez inicjatorów upamiętnienia i członków Komitetu Honorowego. Stało się tak nie tylko z powodu złamania przyrzeczenia i deklaracji wmurowania tablicy na ścianie opolskiego ratusza, ale z powodu uległości wobec nacisku ze strony moralnych i rzeczywistych spadkobierców komunistycznych zbrodni, występujących pod szyldem służb mundurowych reprezentowanych przez płka Owczarka z 10 Sudeckiej Dywizji Pancernej im. Bohaterów Armii Radzieckiej, która brała udział w rozgramianiu protestów robotniczych w Poznaniu w 1956 roku, najeździe na Czechosłowację w 1968 roku i pacyfikacji kopalni „Wujek” w początkach stanu wojennego w 1981 roku. Uległ również politycznym spadkobiercom mocodawców zbrodni z 1970 roku – aktywistom SLD oraz karierowiczom i ignorantom z Platformy Obywatelskiej, która dla zdobycia i utrzymania władzy, dawno wyrzekła się ideowo-moralnych związków z solidarnościowym rodowodem.

Prezydent Zembaczyński wie, że swoją decyzją o zaniechaniu działań na rzecz upamiętnienia czynu braci Kowalczyków dokonał osobliwego wyboru personalnego, stając po stronie rozmaitych pogrobowców komunizmu i relatywistów moralnych. Zrezygnował z szacunku okazanego mu przez znane osobistości polskiego życia umysłowego, ludzi pióra, artystów, działaczy społecznych i polityków, których zgromadziło w Komitecie Honorowym doniosłe znaczenie czynu braci Kowalczyków dla polskiej świadomości narodowej i historii walki o niepodległość.

Słabość Prezydenta Miasta Opola stanowi ponure świadectwo dobrej kondycji postkomunistycznych środowisk wywierających wpływ na życie naszego miasta. Uświadamia, jak wielki balast przeszłości pozostał w Opolu po epoce sowieckiej okupacji.

Nie wszędzie jednak panuje małoduszny obskurantyzm. Przykładem godnej postawy włodarzy miasta rodem z Platformy Obywatelskiej jest Gdańsk, który w grudniu ubiegłego roku, w 40 rocznicę masakry robotników Wybrzeża, wystawił u wrót Stoczni Gdańskiej tablicę oddającą hołd braciom Kowalczykom.

Inicjatorzy upamiętnienia ich czynu i uczestnicy Komitetu Honorowego nie zamierzają podzielać postawy władz miasta i zmieniać swojej decyzji o wykonaniu tablicy, która znajdzie miejsce w Opolu szanującym własną historię i wolnym od komunistycznej przeszłości .

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...