Fotoplastikon Marka Markiewicza. Normalność czy podwójne standardy? Tolerancja czy poniżanie nielubianych?

Rys. Rafał Zawistowski, Skok Cywilizacyjny
Rys. Rafał Zawistowski, Skok Cywilizacyjny

Trzy godziny jedzie się teraz samochodem z Łodzi do Warszawy. Na gierkówce trwają roboty nad nowym czymś, co może będzie autostradą, więc ruch odbywa się na jednym pasie, źle oznakowanym w nocy , pełnym dziur.
Wreszcie, tuż pod Warszawą wracamy do normalnego ruchu i fotoradarów, które pstrykają ile wlezie, rejestrując kierowców, którzy po godzinie jazdy dwójką chcą przyspieszyć. Zostaną ukarani za nadmierną szybkość. Takie jest prawo.

Nie ma prawa, które zakazuje zamykania głównej drogi w środku sezonu i zmuszania kierowców do jazdy terenowej.

Mogą jechać koleją. Najwyżej się wykoleją, jak sama nazwa mówi.

Państwo każe się więc odwoływać do idei. Na tej samej drodze obowiązuje idea – cierpimy dla przyszłego sukcesu, jakim będzie autostrada, oczywiście płatna oraz drugiej – nie przekraczamy szybkości, czy prędkości, przy czym cierpią tylko kierowcy, a nie piesi, których przed wtargnięciem na drogę bronią tylko sankcje dla kierowców.

Prawo jest zatem strażnikiem idei dowolnie dobranych. Czternaście lat temu minister Siwiec parodiował Papieża, całując ziemię kaliską, w obecności Głowy Państwa. Taż w efekcie przedłużyła jeszcze kadencję, a Siwiec reprezentuje nas przed Europą. I to jest normalne.

Brak danych o sytuacji całowanej i wizytowanej Ziemi Kaliskiej, ale wyraźnie ma się gorzej od Siwca i Kwaśniewskiego.

Po trzech latach od wtykania polskiej kupy  we flagę narodową, lub odwrotnie, sąd, ale drugiej instancji, uznał, że  nie jest to stosowne zachowanie stacji telewizyjnej i ukarał stację grzywną o równowartości  kilku reklam.

Kuba Wojewódzki ma się dobrze a TVN odwoła się do Strasburga, który jest bliżej Siwca . Tymczasem jednak wiemy, ale od drugiej instancji, że kojarzenie psiej kupy z flagą narodową stosowne nie jest, choć czujemy, że werdykt nie jest ostateczny. Warto wskazać, że sąd pierwszej instancji uznał, że wtykanie było protestem przeciw brudzeniu chodników i orzekł tak w imieniu Rzeczypospolitej, jak każdy sąd, który wydaje wyroki.

Do innej Rzeczypospolitej odwołał się Sąd Apelacyjny i diabli wiedzą, czy z niechęci do kup, do Kuby, czy z miłości do flagi.
Prokurator Rejonowy w Łodzi umorzył postępowanie przeciwko żartownisiowi, który  w przebraniu motyla i w różowych rajstopach wtargnął w szeregi procesji Bożego Ciała. Prokurator uznał, że nie było to złośliwym zakłóceniem "„pochodu"” i  "transu religijnego”, a służyło uciesze dzieci, które uczestniczyły w akcie religijnym.

Tak napisał Prokurator, pragnąc, by sprawą nie zajmował się sąd w imieniu Rzeczypospolitej.

Skąd mu do głowy przyszedł i „pochód” i „trans” na określenie procesji? Nie wiadomo. Raczej z Siwca i z domu, niż z tradycji, bo prokurator jest człowiekiem zapewne młodym i swoje wie.

Co wie prokurator?

W  pewnej Gazecie napisano, że Pan Motyl był za wolnością wypowiedzi, więc nic się nie stało, oraz, że niedobrze jest, gdy Salman Rushdie przez głupich fundamentalistów musi się ukrywać, podobnie jak duński rysownik, który sparodiował Mahometa. Duńczyk z pewnością nie jest eurodeputowanym, bo nie ujęła się za nim duńska głowa państwa. Prokurator wie też, że pewna Gazeta wolność zastrzega dla niektórych tylko procesji, bo na motyla zakłócającego Marsz Żywych zareagowałaby z całą gazety tej pryncypialnością. I to jest normalne.

Sikorski bezpiecznie urząd swój sprawuje po krytyce Powstania, choć nie wiadomo jaki byłby los jego francuskiego odpowiednika, który nazwałby francuski ruch oporu, na którym zbudował swą karierę de Gaulle, narodową katastrofą.
Widać każda Rzeczpospolita uznaje co lepsze, podobnie jak Gazeta oraz sądy obydwu instancji. I to jest normalne.
Powoduje to jednak ogłupienie obywateli.


Oto płacący mandat za szybkość kierowca na gierkówce uczony jest poczucia prawa. To samo prawo obowiązuje prokuratora w ramach umowy o pomocy prawnej z Białorusią. Niedobrze.
Pomoc pomocą, ale ofiarą był opozycjonista, więc danych z konta nie można było ujawnić. Czyli złamać prawo, w imię idei wspierania białoruskich opozycjonistów.


To po co wspieramy i uznajemy białoruski reżim, gnębiący opozycjonistów?
Po co utrzymujemy ambasady i normalne stosunki?


Głupie pytania. Chodzi o wyczucie w trudnej sytuacji. Prokuratorowi zabrakło, Głowie Państwa naszego nie, gdy ściskała się z przedstawicielem narodu, który wymordował cały inny naród, tyle że mniejszy. Mam na myśli naród czeczeński, bezkarnie wymordowany na oczach świata przez naród prezydenta Miedwiediewa, bez jego wiedzy.

W dodatku naród wyściskanego gościa wysłał jeszcze 58 armią pancerną do Gruzji, co nie podobało się tylko byłemu naszemu Prezydentowi, który jednak był przeciętnym prezydentem w opinii pewnej gazety i jej czytelników. Czyli nie ma przeszkód w ściskaniu dysponenta co najmniej pięćdziesięciu ośmiu armii pancernych...


Głowa boli od  rozterek – co się godzi, a co nie. Rzeczpospolita ma tyle twarzy, ile jest instancji, jeden pochód jest bardziej święty od procesji, krzyż jest dobry, ale Czerwony, bo tylko tego jeszcze nie atakują.
Kluzik-Rostkowska jest wytrawnym politykiem a Kalisz najlepszym kandydatem lewicy dla Warszawy, podobnie jak Arłukowicz prawicy w Szczecinie.


Czy można odważyć się na odwagę polityczną i w porywie wolności słowa powiedzieć, że każdą, ale to każdą religię trzeba szanować, a transy seksualne uprawiać w domu, niezależnie od orientacji?


Nie za bardzo, bo zabawa w krzyże z puszek będzie dla szefa rządu zabawnym happeningiem, bo odezwie się profesor Środa i analityk Żakowski, a Macierewicz i tak będzie oszołomem, Ziemkiewicz wrogiem wolności (patrz drugie wydanie) a Zaremba człowiekiem, który nie rozumie i nie jest w stanie zrozumieć słów Prezydenta. I to jest normalne.


Jak ludzie Ziobry wtargną o szóstej rano, to niedobrze. Jak ludzie Tuska, bo przecież Tusk jest zwierzchnikiem ABW, wtargną o tej samej szóstej do internauty, to jest raczej dobrze, choć tylko nieelegancko, choć w sumie dobrze, bo nikt już sprawy nie rozdrapuje.


Najwyżej zaprosi się do studia Kwaśniewskiego, który z pozycji udanej prezydentury, która zawetowała reprywatyzację, oceni wydarzenie jako mało znaczące, a przy okazji skrytykuje swego następcę. Umocni to przekonanie o wyższości moralnej mówcy nad nieżywym następcą, a jak Brudziński będzie protestować, to i tak wyjdzie na człowieka gruboskórnego, bo zapewne nie wie, jak jeść krewetki.

I gdybym jeszcze miał jasność, czy wypada pójść w październiku do urny w przebraniu motyla...
Może raczej pójść w przebraniu papieża?

Chyba pójdę przebrany za Siwca, którego jak zatrzymali na gierkówce, po pościgu za prędkość, to tylko pouczyli.
Pouczenie jest lepsze od mandatu, jak sama nazwa mówi. I to też jest normalne.

Zatem mam hasło wyborcze – przywróćmy nienormalność...

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych