Polacy przebywający poza Polską mogą głosować korespondencyjne. Oto szczegóły. Warto przeczytać, bo jest kilka kruczków

Szef Krajowego Biura Wyborczego Kazimierz Czaplicki pokazuje wzór karty do głosowania podczas konferencji prasowej nt. przygotowań i organizacji wyborów do Sejmu i Senatu, 8 bm. w Warszawie, PAP
Szef Krajowego Biura Wyborczego Kazimierz Czaplicki pokazuje wzór karty do głosowania podczas konferencji prasowej nt. przygotowań i organizacji wyborów do Sejmu i Senatu, 8 bm. w Warszawie, PAP

Po raz pierwszy w historii obywatele polscy mieszkający lub przebywający w dniu wyborów parlamentarnych za granicą będą mogli zagłosować korespondencyjnie. Taką możliwość wprowadził kodeks wyborczy, według którego odbędą się jesienne wybory do Sejmu i Senatu.

Tak jak dotychczas wybory za granicą będą organizowane przez konsulów. Nowością jest to, że swój głos za granicą będzie mógł oddać także ktoś, kto 9 października nie będzie chciał lub mógł wybrać się - nieraz w dość długą drogę - do punktu wyborczego.

Głosowanie korespondencyjne wprowadzone do kodeksu wyborczego ma wpłynąć na zwiększenie frekwencji wyborczej. Jest wyjściem naprzeciw m.in. osobom pracującym za granicą.

Jak powiedział PAP szef Krajowego Biura Wyborczego Kazimierz Czaplicki, wyborcy chcący zagłosować korespondencyjnie za granicą muszą do poniedziałku 26 września zgłosić taki zamiar do właściwego terytorialnie konsula. I tak, jeśli ktoś przebywa w Nowym Jorku - to musi o tym zawiadomić konsula w Nowym Jorku, jeśli w Londynie - konsula w Londynie.

Czaplicki zaznaczył, że we wniosku wyborca musi podać swoje dane personalne i wskazać adres, na który ma być wysłany pakiet wyborczy.

Do dziesiątego dnia przed wyborami powinien otrzymać od konsula przesyłkę zawierającą m.in. zaadresowaną już kopertę zwrotną, kopertę na karty do głosowania oraz oświadczenie o tajnym i osobistym głosowaniu.

Wyborca musi następnie postawić znak "x" przy nazwiskach swoich kandydatów, włożyć karty do anonimowej koperty, ją z kolei - wraz z oświadczeniem o osobistym i tajnym głosowaniu - do koperty zwrotnej. Następnie całość wysyła z powrotem do konsula na własny koszt.

Warto pamiętać, że jeżeli głos dotrze do konsula po zakończeniu wyborów, nie zostanie wrzucony do urny.

"Wyborca nie ma terminu, do którego musi wysłać taką przesyłkę. Musi sam ustalić szybkość działania operatora pocztowego lub kurierskiego na danym terenie i wziąć to pod uwagę. Musi zobaczyć - kiedy maksymalnie najpóźniej musi przesyłkę wysłać, by dotarła w terminie" - podkreślił Czaplicki.

"Tu nie liczy się data stempla pocztowego" - zaznaczył.

"Tu się liczy data, kiedy pakiet dotrze do konsula, tak żeby on mógł do zakończenia głosowania przekazać kopertę do obwodowej komisji" - dodał.

Czaplicki powiedział, że pewne "wyjście awaryjne" istnieje dla wyborcy, który zorientuje się, że zbyt długo zwlekał z odesłaniem koperty zwrotnej i że może ona nie dojść do konsula w terminie.

"Wtedy wyborca może osobiście przyjechać do lokalu i osobiście wrzucić taką kopertę do urny" - dodał Czaplicki.

Jak mówił, komisja wyborcza przyjmując kopertę zwrotną od konsula, sprawdzi najpierw, czy koperta na kartę do głosowania jest zaklejona i czy w kopercie zwrotnej znajduje się oświadczenie o osobistym i tajnym głosowaniu.

Jeśli wszystko będzie w porządku - komisja wrzuci kopertę z kartami do głosowania do urny.

"Po zakończeniu głosowania wszystkie koperty z kartami do głosowania są wyjmowane z urny i wtedy komisja je otwiera i liczy głosy" - tłumaczył Czaplicki.

Ciekawostką jest, że głosy przesłane w kopertach do konsula będą wrzucane do osobnych urn niż te oddane przez wyborców osobiście.

Na razie nikt nie wie, ile osób zagłosuje za granicą korespondencyjnie.

"Nie ma żadnej takiej symulacji, bo tak naprawdę nie ma na czym się oprzeć. Nie ma żadnych przykładów. (...) To będzie w praktyce realizowane, a służby konsularne będą musiały rzeczywiście bardzo elastycznie reagować na wszelkiego rodzaju sytuacje" - mówił Czaplicki.

Również rzecznik ambasady RP w Londynie Robert Szaniawski powiedział PAP, że skala głosowania korespondencyjnego jest na razie "wielkim znakiem zapytania".

"Nie było takiej praktyki, trudno stwierdzić, jaki to będzie miało odzew" - mówił. "Musimy realizować ustawę i przygotowujemy się do tego" - zapewnił rzecznik ambasady.

W roku 2007 w wyborach parlamentarnych za granicą było 205 obwodów do głosowania. Z danych PKW wynika, że w sumie za granicą (w tym także na polskich statkach) w wyborach do Sejmu w 2007 roku oddano 151 tys. 334 głosy.

Według MSZ w tegorocznych wyborach do Sejmu i Senatu prawdopodobnie liczba obwodów do głosowania porównywalna będzie do - rekordowej - liczby 263 obwodów, które powołane zostały w wyborach prezydenckich w 2010 roku.

"Aktualnie w tej sprawie trwają konsultacje z naszymi placówkami" - poinformował PAP Rafał Sobczak z Biura Rzecznika Prasowego MSZ.

Wszystkie osoby za granicą będą głosować na kandydatów na posłów startujących w Warszawie oraz na kandydata na senatora kandydującego w warszawskim okręgu obejmującym dzielnice: Śródmieście, Białołękę, Bielany i Żoliborz.

 

(PAP)

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...

Redaktor Naczelna: Marzena Nykiel

Zespół: Krzysztof Bałękowski, Wojciech Biedroń, Adam Kacprzak, Jacek Karnowski, Michał Karnowski, Tomasz Karpowicz, Kamil Kwiatek, Aleksander Majewski, Adam Stankiewicz, Weronika Tomaszewska, Anna Wiejak.

Autorzy: Łukasz Adamski, Piotr Cywiński, Krzysztof Feusette, Grzegorz Górny, Edyta Hołdyńska, Jerzy Jachowicz, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Maja Narbutt, Maciej Pawlicki, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło.

Używasz przestarzałej wersji przeglądarki Internet Explorer posiadającej ograniczoną funkcjonalność i luki bezpieczeństwa. Tracisz możliwość skorzystania z pełnych możliwości serwisu.

Zaktualizuj przeglądarkę lub skorzystaj z alternatywnej.