Policja prowadzi wewnętrzną kontrolę po informacjach o brutalnym pobiciu na warszawskim komisariacie

fot. PAP
fot. PAP

Od kilkunastu godzin na naszym portalu można przeczytać wstrząsającą relację 27-letniego mężczyzny pobitego przez policjantów z komisariatu przy ul. Wilczej w Warszawie.

Jak opowiada, po tym, gdy wyciągnął z Wisły młodego chłopaka i chciał, by policjanci udzielili mu pomocy oraz zainteresowali się losem jego brata, który miał utonąć, został wyjątkowo skandalicznie potraktowany.

Gdy oponował przeciw zatrzymaniu i skuciu kajdankami przemoczonego mężczyzny, wielokrotnie dostał w oczy gazem pieprzowym, dusząc się został zamknięty w radiowozie, a później na komisariacie był bity, kopany, ciągnięty za uszy, duszony i kazano rozebrać mu się do naga.

Od razu po rozmowie z panem Pawłem zadzwoniliśmy do Komendy Stołecznej Policji. Wczoraj ok. 15:00 biuro prasowe KSP nie wiedziało o takim zdarzeniu, ani nawet o utonięciu w Wiśle. Poproszono o pytania i obiecano, że podstawowe informacje zostaną szybko sprawdzone. Do późnego wieczora nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi, dlatego zdecydowaliśmy się na opublikowanie tylko relacji pana Pawła.

O sprawie napisały też dzisiejsze stołeczne gazety.

Edyta Adamus z komendy stołecznej mówi w lokalnym dodatku do "Gazety Wyborczej":

Dopóki nie wpłynie do nas oficjalna skarga, nie możemy wyjaśniać tej sprawy.

Co innego usłyszeliśmy od Anny Kędzierzawskiej z biura prasowego komendy stołecznej. Według niej postępowanie tzw. „policji w policji” już się toczy:

Po publikacjach prasowych sprawę bada Wydział Kontroli. Do czasu jego zakończenia trudno udzielić jakichkolwiek informacji.

Wspomniana Edyta Adamus w rozmowie z "Życiem Warszawy" broni policjantów:

Mężczyzna zaczął się awanturować z policjantami. Przeszkadzał w prowadzeniu interwencji. Kierował wobec nich groźby karalne. Mówił, że ich zabije.

Zakładając, że nawet tak właśnie było, jak to wyjaśnia liczne siniaki na ciele pana Pawła potwierdzone obdukcją?

Oto fragment jego relacji:

Od razu po wejściu do komisariatu, jeszcze na schodach dostałem pierwsze ciosy. Zaprowadzono mnie do jakiegoś nieużywanego chyba pomieszczenia – łazienki czy magazynu. Tam regularnie mnie bito. NR postanowił nauczyć młodszego kolegę, jak postępuje się z tymi, którzy znieważają policję. Wymierzył mi trzy ciosy, później do tego samego namawiał kolegę mówiąc: „on cię obraził, pokaż mu teraz”. Dostałem około sześciu mocnych ciosów z otwartej dłoni i kilka kopnięć kolanem. Później nastąpiło coś, co policja formalnie ma prawo zrobić, czyli kazano mi rozebrać się do naga. To sprawiło im największą satysfakcję.

(…)

Weszło do pomieszczenia dwóch policjantów i usłyszałem: „chłopaki, prowadzimy go znowu na dół”. Postanowiłem w żaden sposób nie przejawiać agresji, a co najwyżej stosować bierny opór. Chwyciłem się ławki, bo nie chciałem być kolejny raz pobity. Trzymałem się wyjątkowo mocno, bo nie mogli mnie oderwać. Stosowali więc coraz brutalniejsze metody. Jeden z nich chwycił mnie jedną ręką za gardło i zaczął ściskać. Ciągnięto mnie za uszy – mam „na pamiątkę” siniaki na uszach. W końcu NR odsunął się na kilka kroków i wyciągnął pistolet. Wtedy puściłem się ławki. NR chwycił mnie od tyłu za szyję i zaczął solidnie dusić. Zacząłem tracić przytomność, więc się poddałem.

Całość znajduje się tutaj.

Dotychczas policja nie odnalazła ciała mężczyzny, który miał utonąć w Wiśle. Wczoraj oficjalne zgłoszenie o zaginięciu zgłosiła jego rodzina.

Będziemy informować o kolejnych szczegółach tej sprawy.

znp

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych