W cieniu burzliwego sporu o raport komisji Jerzego Millera umknął wszystkim fakt zamknięcia list wyborczych przez SLD. Nie ma tam większych niespodzianek poza jedną – obecne kierownictwo partii nie dogadało się z Józefem Oleksym. „Zwrot ku przeszłości" ma więc być połowiczny. Leszek Miller dostaje bezpieczną jedynkę w bezpiecznym dla lewicy okręgu w Gdyni. A Oleksy dziękuje za kandydowanie. Dlaczego?
Były premier i marszałek Sejmu chciał startować w okręgu siedleckim, skąd przez lata było posłem. Ale Napieralski uparł się dać tam pierwsze miejsce 68-letniej wieloletniej posłance Stanisławie Prządce, mało znanej, ale popierającej konsekwentnie jego politykę. Oleksy dostał ofertę startu z Nowego Sącza, skąd pochodzi.
Odmawiał podkreślając, że nie pracował przez lata w tym regionie. Tak naprawdę obawiał się, że to zsyłka, która ma prowadzić do jego klęski. W Nowosądeckiem lewica brała regularnie nie więcej niż 5 procent. Tamtejszy aparat partyjny jest słaby. Trudno aby zrobił znanemu, ale nieco już zapomnianemu politykowi skuteczna kampanię.
Napieralski łudził jeszcze Oleksego drugim miejscem w Warszawie – po Ryszardzie Kaliszu. Więc były premier, dziś doradca w JW Construction i prezes rady nadzorczej klubu Polonia wyjechał zagranicę. Tam dowiedział się, że jednak Nowy Sącz i nic więcej. Odmówił.
Wyautowanie Oleksego oznacza wzmocnienie na lewicy wpływów dwóch ludzi, którzy pogodzili się po latach waśni i dziś występują jako ważni doradcy przewodniczącego: Leszka Millera i Aleksandra Kwaśniewskiego. Obaj mieli na pieńku z Oleksym. Obaj, zwłaszcza Kwaśniewski, poprzysięgli mu zemstę zwłaszcza za pogaduszki z biznesmenem Gudzowatym, pełne złośliwych uwag na ich temat. Oleksy był też spośród historycznych liderów SLD tym najmocniej nielubianym przez środowiska "Gazety Wyborczej".
Wzmocnienie wpływów Millera i Kwaśniewskiego jest dziś Napieralskiemu na rękę. Ale jutro, pojutrze? Każdemu z nich przypisuje się scenariusz nie tylko niezależny od młodego lidera, ale dla niego groźny. Kwaśniewski chce podobno zastąpić Napieralskiego Kaliszem. To by oznaczało definitywne zbliżenie SLD z PO. Kalisz zaprzecza jakoby miał aspiracje przywódcze i pewnie tak jest – woli obecny tryb życia, błyszczenie w mediach. Ale czy się nie przełamie.
Z kolei Miller jest podejrzewany o to, że sam chętnie zostałby liderem. Ma 65 lat i wielkie ambicje. I co prawda nie widać, czym jego linia miałaby się różnić od linii Napieralskiego, ale może się powoływać na swoją charyzmę wśród lewicowych wyborców. Jest zaś bezwzględnym graczem.
To wszystko są oczywiście scenariusze na wypadek, gdyby SLD Napieralskiego dostał słaby wynik. Na razie jego prekampania jest mało wyrazista. I on sam i jego partia dołują w sondażach, a takie proste manewry Tuska jest lekkie akcenty antyklerykalne pogrążają lewicę.
Napieralski rządzi partią przy pomocy grupy zaufanych typu rzecznika Tomasza Kality, posła Leszka Aleksandrzaka czy szefa sztabu Stanisława Wziątka, są to jednak osoby mało znane. Ich pozycja jest zależna od pozycji samego lidera. Czy w przypadku wyborczej porażki statutowe władze Sojuszu nie powiedzą Napieralskiemu „dziękujemy"? W każdym razie on sam bardziej niż Oleksego powinien się obawiać Kwaśniewskiego i Millera.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/116558-jozef-oleksy-wyautowany-napieralski-coraz-bardziej-w-mocy-kwasniewskiego-i-millera-analiza-piotra-zaremby
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.