Trybunał trochę "przesalomonował". "Trybunał powinien wykluczyć stosowanie kodeksu w najbliższych wyborach"

PAP
PAP

Trybunał Konstytucyjny dopuszczając stosowanie kodeksu wyborczego już w najbliższych wyborach parlamentarnych, mocno nadwyrężył zasadę 6-miesięcznej ciszy legislacyjnej przed wyborami. Nadwyrężył zasadę, którą sam wcześniej stworzył.

1. Wcale się nie napawam zwycięstwem w Trybunale, bo nie mecz tam się odbywał, tylko ważny proces konstytucyjny, o znaczeniu daleko wybiegającym poza najbliższe wybory.

Rozstrzygnięcie Trybunału dotyczyło przecież fundamentalnych zasad interpretacji i rozumienia Konstytucji i to w najważniejszych ustrojowych kwestiach państwa.

2. Wyszedłem z Trybunału uspokojony rozstrzygnięciem, że głosowanie w wyborach parlamentarnych i prezydenckich musi sie odbywać w jeden dzień, bo Konstytucja tak stanowi. Wydawało się to oczywiste, a jednak posłowie PO dowodzili przed Trybunałem, ze wyraz "dzień" równie dobrze może oznaczać dwa lub więcej dni. Co ciekawe, wśród członków Trybunału znaleźli się sędziowie, którzy też tak uważali -  że "dzień" to mogą być dwa dni.

Tak interpretując Konstytucję można by dojść do wniosku, że wyraz "prezydent" może równie dobrze oznaczać dwóch prezydentów, w związku z czym możemy sobie wybrać drugiego prezydenta, niech Bronisław Komorowski ma konkurencję.

Na szczęście większość Trybunału uznała, że "dzień", to dzień, a więc wybory muszą być jednodniowe.

3. Obaliliśmy przed Trybunałem absurdalny zakaz bilbordów i spotów. Absurdalny zakaz, bo dlaczego to ustawodawca ma narzucać partiom metody komunikacji z wyborcami? Jest wolność słowa, jest wolność pozyskiwania i rozpowszechniania informacji - dlaczego to ustawodawca arbitralnie ma narzucać - plakaty tak, bilbordy i spoty nie?

Pan premier Tusk mówił - szkoda pieniędzy. To niech swoich na bilbordy nie wydaje, a od cudzych mu wara. Jedna partia oblepi swoimi plakatami wszystkie słupy w mieście, a druga ustawi jeden bilbord pod supermarketem - jej wybór, jej sprawa, a ludzie to ocenią. A pieniądze na kampanię i tak muszą się zamknąć w określonym ustawowo limicie. Tysiąc plakatów czy jeden bilbord - jedno i drugie kosztuje tyle samo, a kandydaci niech wybierają, co wolą.

Oczywiste, prawda? A ile trzeba się było naprzekonywać...

4. Zakaz spotów był wadliwy nie tylko z uwagi na naruszenie wolności informacji, ale także tryb uchwalenia. Świeżo uchwalony, jeszcze dymiący kodeks wyborczy został nazajutrz znowelizowany, bo nowy koalicjant - PJN - przypomniało sobie, że warto by zakazać spotów, bo PiS jest w spotach mocny. Uchwalono zakaz w trybie ekspresowym, a ustawa z Sejmu na sygnale wieziona była do podpisu prezydenta, niczym krew dla chorego.

A Trybunał powiedział - basta! Tak się ustaw nie uchwala.

Na marginesie dodam, że kodeks wyborczy jeszcze nie wszedł w życie (wejdzie 1 sierpnia) a już był nowelizowany cztery razy. Kpina państwa prawa, tak można to jedynie skwitować.

5. Trybunał, mocno w tej sprawie podzielony, odrzucił nasze zarzuty co do głosowania przez pełnomocników. Przyjmuję to z szacunkiem, choć zdania nie zmieniam - głosowanie przez pełnomocnika to zabranie komuś głosu i to opieka przez wykluczenie. Człowiekowi niepełnosprawnemu należy pomóc w dotarciu do lokalu wyborczego, a nie zamknąć go w domu, zabierając sobie jego głos.

Zwolennicy pełnomocnictwa mówią - trzeba mieć zaufanie do ludzi. Tak mówią, a jednak wychodząc z domu zamykają drzwi na klucz.

6. Trybunał podzielił też nasz zarzut co do wejścia w życie kodeksu wyborczego w takim terminie, że prezydent mógł dowolnie zarządzić odbycie w wyborów według starego lub według nowego prawa.

Trybunał uznał to za niezgodne z Konstytucją, ale salomonowym wyjściem uznał, że mimo tej niekonstytucyjności kodeks wyborczy jednak może mieć zastosowanie do najbliższych wyborów.

Moim i nie tylko moim zdaniem (sześciu sędziów TK złożyło zdania odrębne) Trybunał "przesalomonował" w tej sprawie i zaprzeczył swojej dotychczas twardej linii orzeczniczej, że na 6 miesięcy przed wyborami obowiązuje 6 miesięczna "cisza legislacyjna" czyli zakaz zmian prawa wyborczego. Ta cisza została ewidentnie naruszona, a skoro tak, Trybunał powinien wykluczyć stosowanie kodeksu w najbliższych wyborach. Nie czyniąc tego sprawił, że święta zasada ciszy legislacyjnej jest już mniej święta i można ją będzie omijać przy pomocy różnych legislacyjnych sztuczek. Trybunał podważył zasadę, którą sam swoim orzecznictwem stworzył. To może być zły precedens.

7. Przeszły też w Trybunale jednomandatowe okręgi wyborcze do Senatu, które skarżyliśmy nie z uwagi na to, że są jednomandatowe, ale dlatego, że zostały wadliwie uchwalone, w drodze poprawki senackiej, bez pełnej procedury ustawodawczej. Trybunał nie podzielił tego zarzutu, czym ba daleko przesunął granice senackich poprawek. Skoro na zasadzie poprawki można wprowadzać całkiem nowe instytucje prawa wyborczego, to właściwie nie ma granicy poprawek. Senat może wszystko i należy się zastanowić, czy w ogóle Sejm jest jeszcze potrzebny.

Ale ok, niech będą okręgi jednomandatowe. PO niby się cieszy, ale przygryza wargi, bo w blokach stoi już ze swoimi kandydatami Rafał Dutkiewicz. "Obywatele do Senatu" PiS-owskim kandydatom za wiele nie odbiorą, ale PO-wskich mogą zmasakrować.

Utrzymanie jednomandatowych okręgów wyborczych do Senatu to było pyrrusowe zwycięstwo PO, wynik wyborów niechybnie to potwierdzi.

8. No dobrze, dość na razie zajmowania się Konstytucją RP, a teraz jako człowiek renesansu wracam do moich - nie ubliżając nikomu - baranów, buraków i świń, czyli do Wspólnej Polityki Rolnej Unii Europejskiej, w końcu przecież za to mi płacą.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych