KUTZ – OCIEPKA ŚLĄSKIEJ POLITYKI

Na Marsz Autonomii przyjechał ze swojego domu pod Warszawą Kazimierz Kutz, dyżurny Ślązak za PRL a obecnie ikona RAŚ. Prawdopodobnie czeka nas jego ponowny start do Senatu RP jako kandydata niezależnego w jednym ze śląskich okręgów. Swoje sukcesy wyborcze reżyser zawdzięcza mającym już duży staż tzw. śląskiej trylogii. Bo w debatach na pytania o swoje działania parlamentarne milczy a petentów odsyła z biura do radnych.

Lech Majewski (członek śląskiego komitetu poparcia Jarosława Kaczyńskiego – chociaż zbieżność czysto przypadkowa) w komedii „Angelus" zaprezentował pewną akcję inspirowaną działalnością środowiska okultystycznej grupy janowskiej kierowanej przez malarza i górnika Teofila Ociepkę. Mistrz gminy okultystycznej przekazuje swoim uczniom proroctwo – nastąpi katastrofa, promień z Saturna uderzy w komitet miejski PZPR i będzie koniec świata. Dla uratowania świata członkowie gminy umieszczają na dachu komitetu nagiego i niewinnego młodzieńca. Oczywiście ubecy i milicjanci aresztują dachowca i wszystkich członków gminy wietrząc w inicjatywie sprawę polityczną inspirowaną przez siły wrogie wobec marksizmu-leninizmu-stalinizmu.

Rozważania nad sensownością kolejnego ruchu politycznego Kazimierza Kutza mają tyle samo sensu co analiza polityczna gołego faceta przebywającego na dachu komitetu miejskiego PZPR. Kazimierz Kutz to dyżurny Ślązak niczym robotnik modelowy w PRL – występuje w każdym medium chociaż od 30 lat mieszka poza regionem. Wypowiedzi Kutza dowodzą kompletnego braku znajomości realiów współczesnego Śląska.

Po odmowie rejestracji tzw.narodu śląskiego Kutz zapowiadał masowe protesty i wzywał Ślązaków na łamach katowickiej „GW" do wpisywania się do mniejszości niemieckiej – bez efektu. Po zeszłorocznej katastrofie w górnictwie na pierwszej stronie dziennika regionalnego „Polska Dziennik Zachodni" Kutz wróżył potężny bunt przeciwko wyzyskowi w górnictwie – także bez rezultatu.

Według sympatyzującego z PO socjologa Krzysztofa Łęckiego poseł-reżyser z Szopienic to Bercik dla intelektualistów. Znacznie celniej określił Kutza pisarz Szczepan Twardoch (obecnie zastępca redaktora naczelnego RAŚ-owskiej „Nowej Gazety Śląskiej") uznając dyżurnego Ślązaka za swoistą powtórkę Teofila Ociepki chociaż w bardziej trywialnej wersji. Rzeczywiście dowcipy o homoseksualiźmie Zbigniewa Ziobry czy samobójstwie Jarosława Kaczyńskiego są raczej na poziomie Cyrku Trumanillo niż Kabaretu Starszych Panów. I ciągle ten PiS w felietonach – przeciętny członek PiS nie myśli pewnie o naszej partii tak często jak ten reżyser mieszkający pod Warszawą.

Ostatnią kreacją polityczną Kazimierza Kutza jest próba wmówienia Ślązakom, że patronka górników św. Barbara nosi nazwisko Blida. To jeden z najbardziej cynicznych pomysłów Kutza. Barbara Blida aż 30 lat była aktywistką Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Jej wspólniczka Barbara Kmiecik potwierdziła przekazywanie łapówek dla mafii węglowej. Kutz w swojej publicystyce często podkreślał jak to chroni zwykłych Ślązaków przed skutkami wyzysku przez obcych. Operacja Blida dowodzi, że niczym ten komunista z dowcipu z moralnością się nie zadawał.

Niestety, w czasie gdy głównym programem publicystycznym TVN jest Jakub Wojewódzki nawet Kazimierz Kutz może być zapraszany jako specjalista od spraw Śląska. Szkoda tylko, że będą go pytać o poważne sprawy a on jak zwykle będzie odpowiadał efektownie i bez sensu.