W stolicy jak gospodarstwie doświadczalnym skupiają się główne cechy rządów PO. Weekendowa siódemka Michała Karnowskiego

remier Tusk i nadleśniczy Nadleśnictwa Cisna Grzegorz Łukacijewski podczas spotkania z leśnikami w miejscowości Smerek w Bieszczadach na Podkarpaciu, 17 lipca. Fot. PAP/Darek Delmanowicz
remier Tusk i nadleśniczy Nadleśnictwa Cisna Grzegorz Łukacijewski podczas spotkania z leśnikami w miejscowości Smerek w Bieszczadach na Podkarpaciu, 17 lipca. Fot. PAP/Darek Delmanowicz

W ciągu blisko pięciu lat rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz w warszawskim ratuszu przybyło ponad 1,8 tys. urzędników. A drugie tyle w warszawskich szpitalach i zakładach opieki zdrowotnej.

Informację tę "Życie Warszawy" podało w środku tygodnia. Na czołówce. Ale mediów popularnych to raczej nie zainteresowało. Były zajęte powielaniem kolejnego ataku Stefana Niesiołowskiego. Tym razem na zasłużonego biskupa. Itp. Itd.

Tymczasem w stolicy jak gospodarstwie doświadczalnym skupiają się wszystkie cechy rządów Platformy Obywatelskiej w kraju. Na czym one polegają? Da się wyodrębnić siedem charakterystycznych punktów.

1. Totalne rozpasanie finansowe, całkowita nieodpowiedzialność praktyki przy jednoczesnej osłonie propagandowej odwołującej się do odpowiedzialności i umiarkowania. i  - to już kuriozum - taniego państwa. Jak to ujął premier Tusk? Chyba jakoś tak, że gdyby rządził Kaczyński,  obecnego kryzysu byśmy nie przetrzymali. Czy przetrzymujemy, jakim kosztem, to się jeszcze okaże.

2. Całkowity brak kontroli ze strony mediów, które nie spełniają swojej funkcji w tym zakresie. Raczej władzę wspierają niż patrzą jej na ręce. I nawet jeśli coś się przemknie, coś dziennikarze wytropią, to inni nie podejmują. Nieciekawe? Wyobrażacie sobie państwo ile osób w Polsce w kilkanaście godzin po takim artykule wiedziałoby, że to "Lech Kaczyński bije rekordy w zatrudnianiu swoich?". Ile dowiedziało się tym razem?

3. Absolutnie polityczne kryteria zatrudniania. Jarosław Gowin przyznał ostatnio, że dziesiątki tysięcy ludzi w samorządach straciły pracę bo były związane z PiS. A Gowin pewnie nie wie wszystkiego. W Warszawie pani Hania wyczyściła do spodu.

4. Co więcej, aktywnie wspiera... lewicę. Nie ma chyba instytucji pozarządowej bardziej niż skrajnie lewicowa Krytyka Polityczna hołubionej przez obecne władze stolicy. Lokal, dotacje, pozwolenie na wyszynk. Kawiorowa młodzież ma wszystko.

5. Nie ma natomiast pieniędzy na to co ważne dla obywateli. Tnie się dotacje na przedszkola, podnosi opłaty na żłobki, zwalnia nauczycieli, drastycznie rosną koszty przejazdów komunikacją miejską. Problem w tym, że ci, którym się zabiera nie potrafią się bronić. A może nie chcą? Może nie kojarzą rządów PO ze swoją sytuacją? Mają prawo.

6. Dużo idzie na świecidełka. Jakieś dziwaczne wianki w Warszawie (o podobnych imprezach, też wiankowych, pisał Kisiel w latach 70. z piękną ironią), jakieś wypasione fontanny - byle błysnąć, kupić media i poklask. Lemingi to lubią.

7. Lekceważenie tego, czego nie ma w mediach. Korki, zamknięcia ulic po to by nic nie robić, są na porządku dziennym. Przypominają się co chwila słowa reżysera Antoniego Krauzego, który mówi, że to już widział - wielkie wykopki za Gierka. Rozkopanie wszystkiego i trwające miesiącami grzebanie w ziemi, rzadko z sensownym finałem.

A jakie będą konsekwencje? Wkrótce może być wesoło (choć i smutno). No, chyba, że ochroni nas armia urzędników, których zatrudnia pani Hania w samorządzie, a pan Donald w centrali.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych