To dobry kompromis, tylko czy Tusk pozwoli na głosowanie w Sejmie? Wywiad z Kazimierzem Ujazdowskim na temat projektu zmian w konstytucji

Konstytucja 3maja, PAP
Konstytucja 3maja, PAP

Sejmowa Komisja Konstytucyjna przegłosowała w czwartek projekt tak zwanego europejskiego rozdziału konstytucji. Nikt nie był przeciw – to paradoksalny przykład kompromisu w tej jednej kwestii pod sam koniec kadencji. Nie wiadomo jednak, czy projekt zostanie w tej kadencji uchwalony przez cały parlament. Dorobek Komisji może iść do kosza, zwłaszcza że kompromisu obejmującego wszystkie partie łącznie z PiS nie życzy sobie podobno premier i lider najsilniejszej partii Donald Tusk.

Z Kazimierzem Michałem Ujazdowskim, posłem PiS i członkiem Komisji Konstytucyjnej rozmawia Piotr Zaremba.

-  To dobry kompromis?

- Dobry, bo to rzadki, nie tylko w tej kadencji, przykład ofensywnego stosunku do zmian w konstytucji. W wolnej Polsce mieliśmy do czynienia z dwoma typami podejścia do tej tematyki.  Pasywnym, gdzie konstytucja ma podążać za zmianami politycznymi. I  niezwykle rzadki, aktywny - typowy dla Niemiec czy Francji. No a poza tym jest to projekt, który mógłby powstać w roku 2004, kiedy PiS i PO wspólnie zależało na wzmocnieniu państwa i aktywnej roli w Europie.

-  Co jest jego główną zaletą?

- Podczas debaty przegrały te instytucje i środowiska, które sprowadzały ten rozdział do deklaracji bezwarunkowej obecności w Unii i usunięcia przeszkód przed wprowadzeniem w Polsce Euro. To co powstało,  jest całkiem dobrym instrumentem aktywnej obecności Polski w Unii Europejskiej. Oceniam ten projekt na czwórkę plus. A niewiele było w tej kadencji przedsięwzięć zasługujących na tak wysoką ocenę.

-  Pan zgłaszał pomysł aby rozszerzyć prawo tak zwanego prewencyjnego zaskarżania umów międzynarodowych – mogliby to robić posłowie a nie tylko prezydent.  Nie przyjęto tej propozycji.  Ugrzęzła też  inicjatywa PiS aby wtórne prawo europejskie – dyrektywy, rozporządzenia – podlegały ocenie polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Może nie ma powodu do radości?

- To wymieńmy co zostało. Klauzula obecności Polski w Unii Europejskiej jest tak napisana, że podkreśla prymat polskiej konstytucji nad prawem europejskim. Przyjęto zasadę, że tak zwana kładka, czyli zmiana ustroju Unii Europejskiej nie wymagająca nowej umowy, wymaga jednak ustawy polskiego parlamentu. Jeśli przykładowo będzie  zmieniana zasada głosowania w Radzie Europejskiej, polski Sejm i Senat muszą się na to zgodzić. No i opozycja dostała prawa skargi na prawo unijne do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Początkowo projekt prezydenta uzależniał taką skargę od zgody całego parlamentu. My przekonaliśmy inne partie żeby dać to prawo grupom posłów lub senatorów. To  oznacza, że dyskusja nad tym, co dzieje się w Unii, nie będzie ograniczona do dyplomatów. To rozszerza prawa nie tylko opozycji, ale po prostu opinii publicznej.

- Co się stanie z tymi propozycjami PiS, które nie zostały przyjęte?

-  Prawo kontroli nad wtórnym prawem europejskim stanie się przedmiotem prac i oddzielnego sprawozdania. A szerszą możliwość prewencyjnego badania umów przez Trybunał Konstytucyjny zgłoszę jako poprawkę w parlamencie. Liczę, że przekonam inne partie,  O ile jednak dojdzie do drugiego czytania.

- Może nie dojść?

- Gdyby nie doszło, byłby to skandal. Do tej pory prace komisji konstytucyjnych były zawsze doprowadzane do końca. Jestem wdzięczny posłom PO z Komisji, zwłaszcza przewodniczącemu Jarosławowi Gowinowi, za prace w duchu kompromisu, podobnie zresztą jak posłom innych partii i znakomitym ekspertom z Biura Analiz Sejmowych. Ale nie jest tajemnicą, że premier Tusk nie był tym kompromisem z opozycją zainteresowany. Czy nie pasowało mu to do kampanii, czy z powodów merytorycznych – tego nie wiem. To spowodowało miesięczną, niezrozumiałą dla nas zwłokę, moglibyśmy być już dziś po głosowaniach w parlamencie. Ale chcę wierzyć, że doraźny interes partyjny nie zatriumfuje nad interesem państwa. To jest naprawdę dobry instrument  wpływania na politykę Unii.

- Tusk tego nie chce?

- Odniosłem wrażenie, że posłowie PO z Komisji sami nie wiedzą, czy dojdzie do głosowania w parlamencie. Zresztą MSZ czy Ministerstwo Finansów zajmowało podczas prac inne stanowisko niż to, które my wypracowaliśmy.  Agendy rządowe były przeciwne zapisom dającym Polsce mocną pozycję wobec instytucji unijnych.

- Jednym słowem nie jest Pan optymistą?

- Gdyby Donald Tusk miał kulturę polityczną przywódców Francji czy Niemiec, pochwaliłby się tym projektem na początku polskiej prezydencji. Sarkozy czy Merkel tak by zrobili. Mogę tylko mieć nadzieję, że sprawy zaszły zbyt daleko żeby można było to wszystko unieważnić.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych